Sędzia Żurek żali się „Wyborczej” i kreuje na ofiarę: „Cały czas czuję oddech i presję władzy”

Jeżeli tak traktują znającego procedury sędziego, prawnika, to jak służby traktują obywatela, który nie zna procedur, może być zastraszany. W jakim kraju żyjemy?— mówił w wywiadzie dla „Gazety Wyborczej” Waldemar Żurek, rzecznik Krajowej Rady Sądownictwa.

Waldemar Żurek, który tak zaciekle broni kastowości sędziowskiej, żalił się „Gazecie Wyborczej” z wylewu nienawiści, jaka ma go spotykać. Czyżby rzecznik KRS chciał wzbudzić litość wśród przerażonych czytelników pisma z Czerskiej, kreując się nie tylko na ofiarę hejtu (telefony z pogróżkami, nienawistne smsy i e-maile) ale także presji ze strony rządzących?

Najbardziej bolą mnie te, w których porównują mnie do ubeków, komunistów, „resortowych dzieci”. Pradziadek zginął w wojnie polsko-bolszewickiej. (…) Mój dziadek walczył we wrześniu 1939 r. (…) Dziadkowie byli mocno wierzący, rodzice też. Mój dom był typowo polski, katolicko-patriotyczy. Mama i tata należeli do „Solidarności”, nigdy nie byli w żadnej zielonej, błękitnej czy czerwonej partii. Ja działałem w KPN-owskim Strzelcu, u Adama Słomki w domu składałem przysięgę (…). A teraz robi się ze mnie komunistę

— skarżył się Żurek, który stwierdził, że „w pewien sposób” czuje się zagrożony. Przekonywał również, że władza poprzez prokuraturę i CBA dokonuje pokazu siły i próbuje zastraszyć jego i innych sędziów z KRS.

Cały czas czuję oddech i presję władzy

— dodał z „przerażeniem”.

Jeżeli tak traktują znającego procedury sędziego, prawnika, to jak służby traktują obywatela, który nie zna procedur, może być zastraszany. W jakim kraju żyjemy?

— lamentował Żurek.

Najbardziej boli mnie, że to wszystko uderza w moja rodzinę. Córki studiują, więc wszystkie wiadomości, także nieprawdziwe docierają do nich. Moja matka mówi, że zawsze ją ludzie szanowali, a teraz martwi się, jak poniewierane jest nasze nazwisko. Szczególnie umiejętnie robi to telewizja publiczna

— dodał.

Jednak Żurek sprytnie buduje swój obraz. Chce się zaprezentować jako wolny od żądzy zemsty sędzia, któremu zależy wyłącznie na konstytucji i sprawiedliwości…

Nie ma systemu, którego się nie rozlicza. Nikt wiecznie nie jest zwycięzcą. Jako sędzia będę chciał doprowadzić do tego, by wszyscy odpowiedzialni za łamanie konstytucji ponieśli prawne konsekwencje

— zapowiedział butnie.

Nie ma we mnie nienawiści. Nie ma też osoby, którą nazwałbym wrogiem. Są ludzie, którym nie podałbym ręki

— dodał.

Nie patrzę na to, kto z jakiej jest partii. Bardziej się boję tego, że politycy, jak złapią wymiar sprawiedliwości za gardło, już go nie puszczą. Dlatego, szanując opozycję, chciałbym jednak usłyszeć od nich jasną deklarację, że gdy kiedyś dojdą do władzy, to wszystko, co zniszczył PiS, wyprostują i wspólnie – wszystkie partie i prawnicy w Polsce – zaczniemy robić realne reformy wymiaru sprawiedliwości

— mówił dalej.

Niczym rewolucjonista Waldemar Żurek obiecuje „GW, że nie odpuści.

Staliśmy się wrogiem publicznym, dostajemy zwiększoną dawkę nienawiści. Ale nie ucieka się z tonącego okrętu. Trzeba go ratować

— stwierdził patetycznie.

wpolityce.pl/”GW

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ