Rosyjska rakieta zestrzeliła amerykańskiej produkcji samolot F-16. Wniosek dla Polski

https://pixabay.com/

Czy jakieś wydarzenie militarne dziś 10 lutego 2018 roku stało się ważne dla świata, w tym NATO, w tym Polski? Prawie wszyscy widzieli, ale prawie nikt nie zauważył.

Amerykańskiej produkcji bojowy samolot wielozadaniowy F-16 został zestrzelony przez rosyjskiej produkcji rakietowy system obrony przeciwlotniczej. Samolot (bojowy wielozadaniowy – nie „myśliwiec”, to jest samolot jednozadaniowy o nazwie z epoki pierwszej wojny światowej) należał do sił zbrojnych Izraela, zatem do światowej czołówki umiejętności, możliwości i doświadczenia nie tylko pilotów, lecz także całego systemu obronnego. Rakieta przeciwlotnicza należała – a cały system obrony przeciwlotniczej, którego była częścią, należy – albo do reżimu Syrii, czyli wyniszczonego fragmentu prymitywnego państwa „Trzeciego Świata”, jak mówiono za zimnej wojny, albo do nowoczesnych rosyjskich ekspedycyjnych sił zbrojnych na syryjskim terytorium. Tak czy inaczej, na pograniczu przestrzeni powietrznej Izraela i Syrii amerykańska technologia wojskowa, wsparta technologią i potęgą izraelską, starła się z rosyjską technologią wojskową, i rosyjska zwyciężyła.

Szok zapanował w Izraelu, ale nie w Polsce. A wystarczy podstawić polsko-rosyjskie pogranicze przestrzeni powietrznej za izraelsko-syryjskie, nie zapominając o pograniczu Polski z Białorusią jako częścią ZBiR – Związku Białorusi i Rosji, uważanego przez Rosję za jedno państwo federalne ze stolicą i dowództwem wojskowym w Moskwie. F-16 to jedyne niesowieckiej produkcji bojowe samoloty wielozadaniowe w Siłach Zbrojnych RP. Należą do tak zwanej czwartej generacji, o początkach technologicznych sprzed pół wieku.

Liczne państwa członkowskie NATO od USA do Turcji – i liczne nowoczesne kraje reszty świata włącznie z Izraelem, Japonią, Koreą Południową i Australią – już wymieniają swoje F-16 i podobne samoloty czwartej generacji na produkowane w Stanach Zjednoczonych lub Unii Europejskiej samoloty generacji piątej lub pośredniej generacji cztery i pół. Samoloty nie wirtualne, lecz już produkowane, dostarczane i osiągające gotowość bojową. Rosja, Chiny i Indie przygotowują własne równoważne technologie.

Polska powinna złożyć zamówienie na samoloty generacji piątej lub cztery i pół w Ameryce albo Europie – z wkładem polskiego przemysłu lotniczego i zbrojeniowego, odpowiadającym jego potencjałowi – bardzo szybko. Równolegle do wielkich zamówień obronnych na tarczę antyrakietową i przeciwlotniczą, oraz na okręty podwodne odstraszania strategicznego. Niepodległość i członkostwo w sojuszu północnoatlantyckim stawiają wiele i coraz więcej wyzwań naraz.

autor: Grzegorz Kostrzewa-Zorbas

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ