NAUKOWCY Z USA POTWIERDZILI TEZĘ O EKSPLOZJI NA POKŁADZIE TU-154 M

smolensk.jpg

Naukowcy ze Stanów Zjednoczonych z uniwersytetu stanowego z Wichita w Kansas potwierdzili tezę o eksplozji, do jakiej miało dojść na pokładzie samolotu Tu-154 M.

W 23. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Mińsku Mazowieckim trwają obecnie prowadzone przez nich prace nad stworzeniem wirtualnego modelu rządowej maszyny, która rozbiła się 10 kwietnia 2010 r. Badania te mają mieć fundamentalny wpływ na ustalenie przyczyn katastrofy poprzez przeprowadzenie pełnej rekonstrukcji procesu rozpadu samolotu, w tym przemieszczenia się jego poszczególnych części.

Jak poinformował dziś przewodniczący podkomisji badającej przyczyny katastrofy Antoni Macierewicz, amerykańscy badacze stwierdzili już, że rozrzucenie szczątków wskazuje na dodatkową energię, która wytworzyła się w końcowej fazie lotu.

– Uzyskaliśmy bardzo precyzyjne wyniki badań z instytutu, wskazujące na to, że aby drzwi mogły wbić się tak głęboko i w takim kształcie w ten rodzaj ziemi – a próbki gleby też zostały dostarczone oraz bardzo dokładne pomiary wszystkich fragmentów drzwi i framugi – prędkość wbijania się w ziemię musiała być 10 razy większa niż prędkość, z którą wówczas opadał samolot. Jest więc oczywiste, że musiała być dodatkowa energia – zaznaczył Antoni Macierewicz.

Tezę o wewnętrznej eksplozji samolotu pod Smoleńskiem potwierdził też ostatnio brytyjski ekspert lotniczy Frank Taylor. Według niego miały one miejsce najpierw w lewym skrzydle, a potem w kadłubie samolotu Tu-154 M w ostatnich sekundach lotu. Swoją opinię wydał w oparciu o analizę fotografii oraz zapoznaniu się z wynikami dotychczasowych badań dotyczących m.in. wstrzelenia w ziemię lewych drzwi pasażerskich.

źródło: radiomaryja.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ