John Bradshaw, Sarah Ellis, „Naucz się kocie. Jak sprawić, by ludzie i koty żyli razem szczęśliwiej”

pixabay.com

Z okazji przypadającego 17 lutego Światowego Dnia Kota warto sięgnąć po książkę „Naucz się kocie. Jak sprawić, by ludzie i koty żyli razem szczęśliwiej” Johna Bradshaw i Sarah Ellis wydaną nakładem Wydawnictwa Czarna Owca.

 Przesłanie książki „Naucz się kocie. Jak sprawić, by ludzie i koty żyli razem szczęśliwiej” zawarte jest już w jej tytule. John Bradshaw, antrozoolog i Sarah Ellis, behawiorystka zwierzęca podarowali opiekunom vademecum technik treningowych dzięki którym będą mogli pomóc swoim kotom. Przy okazji postanowili obalić dwa stereotypy: pierwszy, że koty nie nadają się do tresury; drugi, że tresura im samym nic dobrego nie przynosi. Otóż kot, pomimo reputacji zwierzęcia niezależnego i samodzielnego, uczy się łatwo. Celem proponowanego szkolenia jest wsparcie kotów w uporaniu się z takimi problemami jak kontakty z ludźmi, zwierzętami, przebywanie poza domem czy leczenie. Bradshaw i Ellis zastosowali teorię uczenia się do kształtowania zachowań kotów. Poznanie mechanizmów uczenia się (m. in. motywacji, priorytetów) jest zresztą kluczem do zrozumienia powszednich zachowań tych zwierząt. Na przykładach autorzy ukazują mechanizmy habituacji, sensytyzacji, warunkowania klasycznego i instrumentalnego. Koniecznym wprowadzeniem do szkolenia jest zrozumienie i umiejętność przewidywania emocji kota, zwłaszcza że potoczne wyobrażenia o nich są pełne mitów. Kocia wersja świata i nasza, zaznaczają Bradshaw i Ellis, są do siebie niepodobne. Musimy postarać się uchwycić tę różnicę, jeśli chcemy prawidłowo oceniać reakcje kota. Brandshaw i Ellis wyjaśniają, w jaki sposób koty postrzegają, analizują i oceniają rzeczywistość. Tłumaczą genezę i istotę takich kocich cech jak niezależność, niechęć do zmian, nieufność, powściągliwość w okazywaniu emocji i kontaktach społecznych, płochliwość. Uczą interpretować zachowanie i mowę ciała kota. Wreszcie podają dziewięć podstawowych umiejętności, które są fundamentem szkolenia kotów (m. in. nagradzanie, desensytyzacja, kontrwarunkowanie, nęcenie, znakowanie zachowań). Zawsze podkreślają, że sposób szkolenia trzeba dostosować do osobowości kota, jego indywidualnych cech i potrzeb, a także obecnego nastroju.

Jako wolontariuszka na kociarni w Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt we Wrocławiu poleciłabym „Naucz się kocie…” planującym adopcję, ale także byłym właścicielom, którzy nie potrafili sprostać jej wyzwaniom. Pierwsi, dowiedzą się jak budować prawidłowe i satysfakcjonujące obie strony relacje. A być może odstąpią od adopcji, co pozwoli uniknąć późniejszych tragedii. Drudzy, uświadomią sobie swoje błędy, które doprowadziły do niepożądanych zachowań kota (agresja, awersja, lęk wobec innych kotów czy ludzi). Cóż, ich główną przyczyną jest niezapewnienie zwierzęciu poczucia bezpieczeństwa. Z mojego doświadczenia w Schronisku wiem, że wyprowadzenie kota ze stresu po niefortunnych kontaktach z ludźmi jest możliwe. Zachowania kota wobec ludzi są bowiem wyuczone, a zatem mogą być zmodyfikowane przez odpowiedni trening. Podzielam zdanie Bradshaw i Ellis, że koty, które przyzwyczaiły się unikać ludzi, również można, wbrew rozpowszechnionej opinii, skłonić do zmiany tego nastawienia. Systematyczne szkolenie generuje radykalną metamorfozę sposobu postrzegania ludzi przez kota. Kot przekonuje się, że interakcja z człowiekiem niesie pozytywne konsekwencje. Niestety, niewielu ludzi chce sobie zawracać głowę wychowywaniem kotów (vide tzw. zwroty w schroniskach). Czy dlatego, że a priori bagatelizują cierpienia zwierząt? A może dlatego, że musieliby zacząć od wychowania… samych siebie? Jak bowiem trafnie zauważają John Bradshaw i Sarah Ellis „szkolenie kota może – a właściwie powinno – być doświadczeniem transformacyjnym zarówno dla kota, jak i dla jego właściciela”.

Agnieszka Kanclerska, wolontariuszka na kociarni w Schronisku dla Bezdomnych Zwierząt we Wrocławiu

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ