Sędzia Tuleya w oparach absurdu! Twierdzi w “Gazecie Wyborczej”, że wracają metody stalinowskie: “Protestujący są bezprawnie zabierani z ulicy”

gazwyb.jpeg
fot: youtube

W „Gazecie Wyborczej” ukazał się obszerny wywiad z sędzią Sądu Okręgowego w Warszawie Igorem Tuleyą. Krytykuje reformę wymiaru sprawiedliwości i bredzi o powrocie metod stalinowskich.

Jestem już pogodzony z tym, że moja kariera może zostać przerwana

— użala się nad sobą sędzia Tuleya, próbując robić z siebie męczennika.

Do niedawna myślałem, że o takich sytuacjach to mogę sobie poczytać w monografii prof. Adama Strzembosza „Sędziowie warszawscy w czasie próby”— podkreślił.

Tłumaczył dlaczego wziął udział w protestach pod sądami. Wyjaśniał, że z jednej strony wynikało to ze stanowiska Krajowej Rady Sądownictwa, a z drugiej z jego potrzeby obrony wartości.

Sędzia musi się poruszać w granicach prawa, nie może iść na barykady, ale wartości bronić musi. W każdy sposób, choćby mówiąc głośno, że trzeba ich bronić— powiedział.

Sędzia Tuleya twierdzi, że w Polsce wracają metody stalinowskie, które są rzekomo stosowane przez policję i prokuraturę.

W komisariatach dochodzi do skandalicznej przemocy fizycznej. Protestujący są bezprawnie zabierani z ulicy— ocenił.

Ale już wtedy po procesie G., zapaliło mi się żółte światełko…— odniósł się do procesu doktora Mirosława G.

W 2013 r. sędzia Tuleya porównał działania CBA, którym kierował Mariusz Kamiński wobec Mirosława G., szczególnie nocne przesłuchania do metod stalinowskich.

Tak, mojej mamie także obniżono emeryturę tej ustawy, ale nie widziałem powodu, żeby się wyłączyć, bo nie oceniałem konstytucyjności tych ustaw, tylko zajmowałem się tym, co się działo w Sali Kolumnowej w płaszczyźnie prawa karnego— sędzia Tuleya odniósł się do pytania, czy nie powinien wyłączyć się od orzekania w sprawie głosowania ustawy budżetowej w Sali Kolumnowej w 2016 r.

Wówczas w Sali Kolumnowej głosowano również nad ustawą dezubekizacyjną. Matka sędziego Tulei była funkcjonariuszką Służby Bezpieczeństwa.

Skrytykował również reformę wymiaru sprawiedliwości wprowadzaną przez obecny rząd.

(…) sądy będą, ale czy będzie można w nich szukać sprawiedliwości, nie wiem— ocenił.

W dalszej części rozmowy dodał, że obawia się, że może być podsłuchiwany.

wpolityce.pl/”Gazeta Wyborcza”

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ