Sędzia Topyła okradł staruszkę z roztargnienia, a prezes Gersdorf podejmowała kroki bezrefleksyjnie. Czas wprowadzić szczególne badania zawodowe sędzió

sady.png

Sędzia Mirosław Topyła, który na stacji benzynowej zgarnął 50 zł, należące do stojącej obok staruszki został uniewinniony przez Sąd Najwyższy. Mimo, że sąd dyscyplinarny zdecydował o odsunięciu go od orzekania, koledzy z SN puścili sprawę w niepamięć. Dlaczego? Uznali, że jest roztargniony. Ile razy w stanie roztargnienia wydał krzywdzące wyroki?

Niedobrze ze stanem psychicznym sędziów. Co gorsza, stan ich wewnętrznego dygotu, który prawdopodobnie wpływa na jakość orzeczeń, nie jest powodem do odsunięcia ich od zawodu. Mirosław Topyła wziął swoich kolegów z Sądu Najwyższego na litość. Rozpłakał się także jego obrońca. Jak widać skutecznie. Człowiek, który zgarnął z lady 50 zł należące do stojącej obok staruszki, nie został uznany za winnego kradzieży, choć wydarzenie zarejestrowały kamery. Na jego rzecz miało świadczyć to, że immanentną cechą sędziego jest roztargnienie. Spóźnił się nawet na własną sprawę w SN, nie potrafiąc znaleźć sali rozpraw. Klamka zapadła. Topyła pozostaje w zawodzie. Nadal będzie sądził innych.

 

Czy w stanie permanentnego roztargnienia można przytomnie analizować skomplikowane sprawy prawne? Czy nie istnieje tu ryzyko pomylenia faktów i wydania niesprawiedliwego wyroku? Czy dotychczas wydane orzeczenia wydawane były w stanie przytomności umysłu czy może w swym roztargnieniu sędzia Topyła mógł przeoczyć jakieś fakty i skrzywdzić niewinnych ludzi?

Niepokojące pytania mnożą się, a nadzwyczajna kasta nie dostrzega problemów. Sięga po swój ulubiony argument „pomroczności”. W podobny sposób rzecznik Sądu Najwyższego tłumaczył obecność prezes SN na uroczystości ślubowania sędziego Trybunału Konstytucyjnego, Justyna Piskorskiego, które odbyło się w pałacu prezydenckim.

W trudnym okresie stresów i przepracowania, każdemu z nas zdarzają się kroki bezrefleksyjne

— napisano w komunikacie rzecznika prasowego Sądu Najwyższego.

 

Skoro „nadzwyczajną kastę” sędziowską dopadła plaga nieprzytomności umysłu, może należałoby zaostrzyć badania okresowe i podnieść poprzeczkę zdrowotną dopuszczającą sędziów do zawodu? W przeciwnym razie nawet reforma sądownictwa nie zatrzyma lawiny krzywdzących i niesprawiedliwych wyroków.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ