Prof. Grzegorz Kucharczyk: Właśnie wróciłem z Izraela. Mam wrażenie, że konfliktem z Polską żyją głównie politycy i media

Sprawa upamiętnienia rzezi Ormian w 1915 r. i uznania ich eksterminacji za ludobójstwo nie po raz pierwszy pojawiła się na forum publicznym w Izraelu. Wskazałbym trzy aspekty tej sprawy. Po pierwsze, dużą rolę w odrzuceniu upamiętnienia Ormian odgrywają względy polityczne i  geopolityczne. Izrael pomimo różnych napięć w stosunkach z Ankarą, traktuje Turcję jako potencjalnego partnera strategicznego w regionie

— mówi historyk, członek Polskiej Akademii Nauk prof. Grzegorz Kucharczyk w rozmowie z portalem wPolityce.pl.

wPolityce.pl: Właśnie wrócił pan z Ziemi Świętej. Czy spotkał się pan z jakimiś negatywnymi reakcjami ze strony Żydów?

Prof. Grzegorz Kucharczyk: Właśnie wróciłem z Izraela. Od 12 do 19 lutego byłem na pielgrzymce w Ziemi Świętej. Zwyczajowo i Arabowie i Żydzi pytali się skąd jest nasza grupa. Kiedy mówiliśmy, że jesteśmy z Polski nie było żadnych negatywnych reakcji. Nie padały żadne złośliwe komentarze. Na ulicy też nie spotkaliśmy się z żadnymi negatywnymi reakcjami. Nie czuliśmy żadnego klimatu zagrożenia. Poprzednia grupa też nie spotkała się z żadnymi atakami.

Czy można stwierdzić, że tematem sporu z Polską żyją w Izraelu głównie politycy i media?

Myślę, że tak.

Przed tygodniem izraelski parlament Kneset nie zgodził się, aby uznać turecką rzeź Ormian z  lat 1914-1915 za ludobójstwo. Projekt w tej sprawie przedstawił Yair Lapid, lider ugrupowania Yesh Atid. Dlaczego parlamentarzyści nie zgodzili się na upamiętnienie eksterminacji Ormian?

Sprawa upamiętnienia rzezi Ormian w 1915 r. i uznania ich eksterminacji za ludobójstwo nie po raz pierwszy pojawiła się na forum publicznym w Izraelu. Wskazałbym trzy aspekty tej sprawy.

Po pierwsze, dużą rolę w odrzuceniu upamiętnienia Ormian odgrywają względy polityczne i  geopolityczne. Izrael pomimo różnych napięć w stosunkach z Ankarą, traktuje Turcję jako potencjalnego partnera strategicznego w regionie. Każdorazowo, kiedy jakikolwiek parlament narodowy upamiętnia ludobójstwo Ormian spotyka się to z negatywną reakcją władz tureckich. Ta reakcja ma inną wagę w relacjach Turcji z Francją czy z Niemcami, a inną ma dla Izraela.

Drugi aspekt jest taki, że gdyby Izrael uznał ludobójstwo Ormian, wtedy mielibyśmy do czynienia z bezsprzecznym, dawno już stwierdzonym faktem, że eksterminacja Ormian była pierwszą w tym niechlubnym szeregu ludobójstw dokonanych w okrutnym XX wieku.

Trzeci aspekt polega na tym, że zdaniem niektórych środowisk politycznych uznanie ludobójstwa Ormian ma to to relatywizować znaczenie Holokaustu. Tego czynnika nie należy lekceważyć próbując analizować przyczynę tego negatywnego odniesienia się Knesetu.

Temat upamiętnienia rzezi Ormian pojawiał się już w latach 90. Kto lobbował za upamiętnieniem tureckich zbrodni?

W Izraelu są środowiska, które uważają, że taki gest jest jak najbardziej na miejscu. Oceniają, że naród żydowski tak bardzo doświadczony przez okrutny wiek XX powinien uznać powszechność ludobójstwa i stwierdzić, że to straszne zjawisko dotykało także inne narody.

Na rzecz upamiętnienia tureckiego ludobójstwa działa diaspora ormiańska na całym świecie. Znalazła sojuszników również w Izraelu, głównie na lewicy. Jednak jak się okazało, to poparcie nie było na tyle silne, żeby na drodze parlamentarnej uchwalić ludobójstwo Ormian.

Są świadectwa z czasów II wojny światowej, które mówią, że opór Ormian był dla wielu Żydów inspiracją.

Zajmując się dziejami ludobójstwa Ormian napotykałem na informacje, potwierdzone również w źródłach żydowskich, że w gettach żydowskich stworzonych przez Niemców, zaczytywano się w książce Franza Werfla „Czterdzieści dni Musa Dah”. Książka opisuje dramatyczny opór Ormian przed Turkami. Była natchnieniem i źródłem nadziei.

Musa Dah było jednym z miejsc, w którym Ormianie stawili w 1915 r. heroiczny opór Turkom. Przetrwali i zostali uratowani przez francuską marynarkę wojenną.

Do ludobójstwa Ormian nawiązał Hitler przed atakiem na Polskę.

Kanclerz Niemiec podczas ostatniej narady przed uderzeniem na Polskę w sierpniu 1939 r. zachęcał dowódcę Wehrmachtu do prowadzenia wojny totalnej przeciwko całemu narodowi polskiemu. Powiedział: „A któż jeszcze dzisiaj pamięta o wyniszczeniu Ormian”?

Pamięć jest bardzo potrzebna, bo brak pamięci o tym ludobójstwie zostało potraktowane przez Hitlera jako zachętę do prowadzenia wojny totalnej przeciwko wszystkim, przeciwko cywilom, kobietom, starcom i dzieciom.

Część Żydów uważa, że ich zagłada była czymś wyjątkowym.

Tak i tutaj dochodzimy do problemu czynienia z Holokaustu drugiego obok dbałości o państwo Izrael spoiwa, które ma łączyć różne grupy we współczesnym narodzie żydowskim.

Kiedy po raz pierwszy użyto terminu „holokaust” na określenie ludobójstwa?

Słowa „holokaust” użyto po raz pierwszy w odniesieniu do rzezi, których Ormianie doznawali już na przełomie XIXXX wieku. W katedrze we wschodniej Anatolii Turcy spalili kilkuset Ormian. Na określenie tego dramatycznego wydarzenia jeden z obserwatorów zagranicznych użył wówczas słowa „holokaust”.

Słowo jest pochodzenia greckiego. Co oznacza w języku greckim?

Ofiarę całopalną.

Rozmawiał Tomasz Plaskota

Trzeba uznać specyfikę żydowskiej tragedii, ale czy męczeństwo Ormian w 1915 r., czy zagłada Polaków w Sowietach w czasie II wojny światowej były czymś gorszym? Nie ma kwantyfikatora, który by oceniał, że ten holocaust jest lepszy, a ten gorszy. Ormianie ginęli w bardziej okrutny sposób, bo zastosowano prymitywne metody

— mówi starosta wspólnoty ormiańsko-katolickiej w Warszawie, historyk dr Krzysztof Jabłonka w rozmowie z portalem wPolityce.pl.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ