Śliwińska: …JAKA PIĘKNA KATASTROFA …

Taaak…I może jeszcze – im gorzej, tym lepiej?
Ale o czym tu mowa?

Oczywiście o wyroku Sądu Najwyższego, uniewinniającego złodziejaszka, sędziego Mirosława Topyłę, który, biedaczek, tak był ,zdaniem sądu, roztargniony, przemęczony i Bóg wie, co jeszcze, że lepką łapką zabrał z lady 50 zł, które położyła kobieta, wsunął do kieszeni i tak wzbogacony spokojnie się oddalił…No cóż…mieć 50 zł. a nie mieć…

Czy cieszę się z wyroku?

Tak cieszę się, a nie oburzam. Nie oburzam, gdyż… mój limit oburzania się, zdziwienia, niedowierzania.dawno się wyczerpał, Nic nie jest w stanie mnie zaskoczyć, jeśli chodzi o posunięcia tej “nadzwyczajnej zupełnie kasty”.

Ale z czego się tu cieszyć?

Z wyroków, które wprawiają w osłupienie i uderzają w elementarne poczucie sprawiedliwości? Z tego, że ręka rękę, że kruk krukowi?
Otóż tak, bowiem na naszych oczach, raz po raz, “zupełnie nadzwyczajna kasta” dokonuje tego tzw. samozaorania, nie mylić oczywiście z samooczyszczeniem, które zapowiadał sędzia Strzębosz, a z którego nic nie wyszło. Nic się nie oczyściło, nie wyszlachetniało, ale za to zrobiło się wiele, żeby było tak jak było.

Jednak są granice bezczelności, nawet – a może zwłaszcza, gdy chodzi o ową “zupełnie nadzwyczajną kastę” Granice śmieszności, gdzie potrzebna jest powaga, granice krętactwa, gdzie potrzebna jest klarowność, gdzie potrzebne jest zaufanie.

Kasta się stara, zwiera szeregi, ale chyba coś już pękło…coś się przelało…z wydumanej świętości opadła maska. Opinia o sędziach, o sądach jest jak najgorsza. Szkoda tylko, że cierpią na tym uczciwi sędziowie czy prokuratorzy. Bo tacy też są. I mają trudną rolę, Tak, paradoksalnie trudno jest być uczciwym.

I choć pewnie zdarzą się jeszcze Topyły, Tuleje i Gersdorfy, dla których… suwerenem jest Konstytucja i którzy są tak apolityczni i uczciwi, że ze świeczką szukać, to naprawa polskich sądów, krok po kroku, następuje. Plew od ziarna nigdy nie dało się łatwo oddzielić…

autor: Krystyna Śliwińska

PODZIEL SIĘ

2 KOMENTARZE

  1. Porażający widok w Polskim Sundzie Nojwyższym ze wszystkich sądów na świecie. Stojący w kałuży łez obrońca dyscyplinarny, prezesik terenówki i szef delikwenta-kradzieja w jednym, z chwytającym za gardło sundu nojwyższego szlochem, usprawiedliwiającym biednego , skrzywdzonego delikwenta – kradzieja 50 złociszów klientki -staruszki. Pokrzywdzony syndziulek Mirek ! patetycznie ujmująco bredzący o pokrzywdzonej niesprawiedliwością żony, dzieci, sąsiadów, kolegów z pracy i wszystkich pracowników sądownictwa i prokuratury! I wreszcie papuga- adwokaciura , też patetycznie: Chce mi się pracować, są jeszcze sądy. A więc na szczęście tej mafii są. I w związku z tym są też przewidywane w jewrejsko-kacapsko-faszystowskiej Ujmii srogie sankcje dla Polski, za demolowanie tej wspaniałej zistiemy wymiaru bezmiaru niesprawiedliwości.

  2. Czekamy na następne uniewinnienia syndziów kleptomanów. Tyn co z żoneczką zajumał pendrajwy – musiał, bo nie miał na czym nagrywać rozpraw. Te ukradzione gacie i kiełbasę syndzina ofiarowała głodnemu , bezdomnemu bidokowi, bo szły mrozy.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ