Zbierają czekolady dla Domów Dziecka

Udostępnione przez Radosław Osenkowski

Wrocławski oddział Obozu Narodowo-Radykalnego od kilku lat organizuje społeczną ogólnopolską akcję pn. “Słodka Krew”. Działacze Obozu Radykalnego to młodzi wrażliwi ludzie. Oprócz tego, że sami oddają krew to zachęcają jeszcze innych do dzielenia się darem życia. W ten sposób zbierają czekolady dla dzieciaków z Domów Dziecka.

Ich akcje są cykliczne, średnio co dwa miesiące. Dbają też o publiciti. Swoim sumptem przygotowują i rozprowadzają plakaty i ulotki. Pilnują aby w wyznaczone dni zbiórek krwi, było jak najwięcej krwiodawców. I to się udaje. Odzew społeczny ciągle rośnie, gdyby nie media społecznościowe być może zainteresowanie byłoby mniejsze. “Słodka Krew” daje szansę na życie pacjentom w szpitalach a dzieciom z Domów Dziecka nieco słodkości.

“Słodka krew” na terenie Dolnego Śląska jest przeprowadzana w dwóch miastach, mówi Radosław Osenkowski ale we wrocławskim Centrum Krwiodawstwa jest duży problem z zostawianiem koszyków, do których zachęceni przez nas ludzie mogliby wrzucać tabliczki czekolady.

Nie możemy też pozostawić naszych materiałów promujących “Słodką Krew”. Nie mogliśmy nawet stać przed budynkiem i namawiać przechodniów do wsparcia akcji. Ochrona Centrum, zmusiła nas do rozejścia się. W znacznym oddaleniu od niej, byliśmy niewiarygodni.

A nam zależy na “Słodkiej Krwi”, dlatego nie przestajemy działać. Przecież im więcej ludzi oddaje krew, tym więcej szczęśliwych dzieci. Tutaj co prawda radzimy sobie, bo umawiamy się z wszystkimi chętnymi i odbieramy te czekolady ale mogłoby być prościej. Byłoby więcej krwi i więcej czekolad.

Zapytaliśmy w Centrum Krwiodawstwa, co jest przyczyną, że zarząd nie życzy sobie aby “Słodka Krew” wypełniała zapasy w lodówkach. Adrianna Franc z działu prasowego przyznaje, że wiele podmiotów organizuje zbiórkę krwi ale do tej pory nikt z Obozu Narodowo-Radykalnego nie zwrócił się do dyrekcji z prośbą o zgodę.

My chętnie wspieramy takie działania, wskazujemy miejsce, dajemy stolik i jeśli jest potrzeba, nasi pracownicy pomagają. Wszystko co dzieje się na naszym terenie musi być za wiedzę i zgodą dyrektora, zatem wystarczyło o nie wystąpić. Nie zdarzyło się nigdy aby komukolwiek odmówiono.

Nie wiem jak wyglądało zachęcanie ludzi do oddawania czekolad. Każdy krwiodawca dostaje od nas 8 sztuk i najczęściej chce je zanieść do domu dla swoich dzieci, Jeśli namawianie odbywało się nachalnie, mogła być taka reakcja. My musimy też dbać o komfort krwiodawców, żeby nie czuli się osaczeni.

“Słodką Krew” zaplanowali na piątek, są już przygotowani. Jak długo będą czekać na zgodę, jeśli jeszcze dzisiaj wpłynie do was pismo?

Zazwyczaj po dwóch, trzech dniach wydajemy zgodę. Teraz zrobimy wszystko aby młodzi ludzie dostali ją od razu. Jeśli nie będzie dyrektora, wyda zastępca.

Na stronie www Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa czytamy “Łączy nas krew która ratuje życie. A problemy są do rozwiązywania. Tym razem, nieporozumienie zostało wyjaśnione a  sentencja “Twoja krew ratuje moje życie” zostanie spełniona.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ