Wicepremier Gliński odpowiada na list otwarty: “Nie uważam, żeby w Auschwitz była ukrywana prawda historyczna”

fot. youtube

Przede wszystkim nie zgadzam się z generalizacjami, które jakby na jednym oddechu po tym szokującym przykładzie z panią przewodnik w muzeum Auschwitz są zamieszczone, że państwo polskie tworzy i finansuje muzea budujące i propagujące na cały świat kłamstwo o polskich obozach koncentracyjnych. To są po prostu generalizacje nieuprawnione, szkalujące także polskich muzealników

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl wicepremier prof. Piotr Gliński, minister kultury i dziedzictwa narodowego, odnosząc się do skierowanego do niego listu otwartego, który opublikował dziś portal wPolityce.pl.

 

wPolityce.pl: Pan Michał Dąbrowski wysłał do Pana Premiera list, zawierający szereg dość szokujących informacji, m.in. o tym, jak jedna z przewodniczek muzeum Auschwitz-Birkenau opowiadała zagranicznej wycieczce, której znaczną część stanowili Żydzi, o tym, że wśród SS-manów było przedstawicieli wielu narodów. Nie wymieniła wśród nich narodu niemieckiego. Czy Ministerstwo Kultury zamierza sprawdzić tę sytuację?

Prof. Piotr Gliński: Zgadzam się z Panem, że tam jest wiele szokujących informacji. Jestem nieco zdziwiony, że tak dziwny materiał jest publikowany na bardzo ważnym, poważnym portalu, bo zarówno jego treść, jak i długość jest szokująca. Zdziwiony jestem także tym, że ktoś nieznany opinii publicznej (nie chodzi tu oczywiście o deprecjonowanie autora listu, ale o fakt, że listy otwarte piszą na ogół osoby rozpoznawalne), zamiast wysłać do mnie list, albo się zgłosić, koresponduje ze mną przez media. Natomiast odnosząc się do treści tego dokumentu – epizod z muzeum Auschwitz jest szokujący i oczywiście poleciłem zweryfikowanie tej sytuacji. Z informacji, które uzyskałem z muzeum Auschwitz wynika, że taki incydent nie figuruje w Centrum Obsługi odwiedzających, ani w rejestrze Straży Muzealnej, która opisuje m.in. każdy przyjazd służb policyjnych do muzeum. Nie został on także odnotowany przez firmę ochraniającą grupy izraelskie. Wiarygodność tego listu wymaga zatem bardzo ostrożnego i dokładnego sprawdzenia. Mam nadzieję, że nie jest to „prowokacja dziennikarska”.

Czy docierały do Pana Premiera informacje o tego typu sytuacjach wcześniej?

Wiemy, że w niektórych muzeach, nad którymi nie sprawujemy nadzoru, zdarzają się takie sytuacje. Raportowano nam o takich zdarzeniach w Muzeum II Wojny Światowej, gdzie przewodnicy opowiadali np. o polskim antysemityzmie, ugruntowanym na bazie polskiego katolicyzmu. Ludzie, którzy źle nam życzą i kłamią na temat polskiej historii, pracują zapewne także w różnych instytucjach.

Być może zatem warto byłoby pomyśleć o jakimś dokładnym przeglądzie przewodników w takich muzeach? Przedstawiając kłamliwą wersję historii, zwłaszcza osobom z zagranicy, mogą bardzo zaszkodzić wizerunkowi Polsce.

To jest oczywiste, że takie osoby nie powinny funkcjonować w instytucjach publicznych. Natomiast nie wiem, co w tej sytuacji znaczy słowo „przegląd”. Dyrekcja danego muzeum odpowiada za to, co się w nim dzieje. Na szczęście obecnie Muzeum II Wojny Światowej prowadzone jest już przez inną ekipę.

We wspomnianym liście do Pana, pojawia się dosyć mocne oskarżenie, że polskie państwo finansuje muzea propagujące kłamstwo o polskich obozach koncentracyjnych.

Przede wszystkim nie zgadzam się z generalizacjami, które jakby na jednym oddechu po tym szokującym przykładzie z panią przewodnik w muzeum Auschwitz są zamieszczone, że państwo polskie tworzy i finansuje muzea budujące i propagujące na cały świat kłamstwo o polskich obozach koncentracyjnych. To są po prostu generalizacje nieuprawnione, szkalujące także polskich muzealników. W państwowych muzeach Polacy są przedstawiani jako odpowiedzialni za zagładę Żydów? Nie ma u nas żadnego takiego muzeum. Nie można takich głupstw wypisywać.

A czy słowa o tym, że uczestnicy wycieczek z Izraela, przybywających do Muzeum Auschwitz-Birkenau, są przygotowywani ideologicznie przed taką wizytą (uczą się m.in. o tym, że Polacy są współodpowiedzialni za Holokaust) są Pana zdaniem zgodne z prawdą?

Docierają do nas informacje, że niektóre funkcjonują mniej więcej tak, jak ten Pan to opisuje. Jednak polskie państwo nie ma na to wpływu. To jest coś, nad czymś bolejemy, od lat próbujemy tę sytuację zmieniać. Rozmawiamy o tym z partnerami izraelskimi. To są bardzo delikatne kwestie. O tym, że tak być nie powinno, wielokrotnie mówił też prof. Szewach Weiss. Na szczęście nie wszystkie wycieczki z Izraela też tak wyglądają.

W liście do Pana pojawia się też konkretny zarzut dotyczący tablic znajdujących się w Muzeum Auschwitz-Birkenau, na których dla przykładu nie jest napisane o tym, że to byli „niemieccy SS-mani”, ale są tylko słowa „SS-mani” czy „naziści”, co także może szkodzić propagowaniu prawdy historycznej.

Na większości tablic informacyjnych nie jest napisane „niemiecki SS-man”, bo dla wszystkich w Polsce od kilkudziesięciu lat jest oczywiste, kto był SS-manem. Teraz nagle wszyscy mają pretensje do nas, tak jakbyśmy my i polscy muzealnicy odpowiadali za obecną napiętą sytuację w relacjach polsko-izraelskich. A przecież to w wyniku naszych działań – Tomasza Merty i rządu PiS-u – została zmieniona oficjalna nazwa obozu Auschwitz na Niemiecki Nazistowski Obóz Koncentracyjny Auschwitz-Birkenau [w wyniku polskiej kampanii, UNESCO decyzję w tej sprawie podjęła w 2007 roku – przyp. red.].

Jednak kwestia zmiany zapisów na tych tablicach informacyjnych może jednak nie jest złym pomysłem? Polacy wiedzą, jakiej narodowości byli SS-mani, ale zwiedzający z zagranicy mogą tego nie wiedzieć.

Tak, dlatego wszystkie takie sygnały są doceniane przez nas. Dziękujemy za nie i będziemy to poprawiali. Natomiast określenie, które w tym liście jest zawarte, mówiące o tym, że władze muzeum ukrywają prawdę historyczną, jest po prostu nieprawdziwe. Nie uważam, żeby w Auschwitz była ukrywana prawda historyczna.

Autor listu przywołuje też słowa prof. Szewacha Weissa o tym, że warto byłoby w Muzeum Auschwitz-Birkenau stworzyć światowe centrum informujące o prawdziwej historii II wojny światowej. Może to dobry pomysł?

Ale przecież obecnie ze środków ministerialnych budowane jest Centrum Edukacyjne w tzw. Starym Teatrze na terenie obozu Auschwitz. To będzie nowoczesne, multimedialne centrum edukacyjne. Mogę zapewnić, że będzie ono prezentować przekaz niekontrowersyjny. Taka jest właśnie nasza polityka prowadzona od ponad dwóch lat – krok po kroku zmieniamy te rzeczy, które są konieczne do zmiany. Krok po kroku, ponieważ w relacjach polsko-izraelskich nie ma miejsca na rewolucje, wysadzanie czegoś w powietrze, bo to tylko wyłącznie zaognia sprawę. My rozwiązujemy to w sposób rozsądny, właściwy, także z dozą wrażliwości dla obu stron.

Część tego listu dotyczy też Muzeum Żydów Polskich POLIN. Jeden z nich dotyczy tego, że przed Muzeum nie ma pomnika Polaków ratujących Żydów podczas II wojny światowej. Natomiast w samym Muzeum nie jest wyeksponowana kwestia podejścia Polskiego Państwa Podziemnego i zwykłych Polaków do zagłady Żydów. Poza samym listem, pojawiła się też krytyka zarządzenia Ministerstwa Kultury o powołaniu Rady Muzeum POLIN, w której ma się znaleźć m.in. Ryszard Sznepf. Jak Pan ustosunkuje się do tych zarzutów?

Niestety, nie my zarządzamy tą instytucją. Ministerstwo Kultury jest tylko jednym z trzech podmiotów prowadzących Muzeum Historii Żydów Polskich POLIN i nie ma wpływu na jego funkcjonowanie, a zgodnie z prawem polskim i dotyczącym funduszy europejskich, musi je finansować. Taka jest sytuacja prawna i nie jesteśmy w stanie tutaj nic zmienić. W związku z tym nie mogę odpowiadać za to, jaką politykę prowadzi dyrektor tego Muzeum. Mnie także nie podoba mi się wiele rzeczy związanych z jego funkcjonowaniem. Ostatnio wysłałem w tej sprawie list do podmiotów współprowadzących Muzeum. Niestety, ministerstwo kultury nie odpowiada także za to, co się dzieje wokół Muzeum, ponieważ to jest teren miejski, zarządzany przez panią prezydent Hannę Gronkiewicz – Waltz. Natomiast wiem, że jeden ze sponsorów Muzeum, prowadzi projekt budowy pomnika Polaków ratujących Żydów. Popieram tę inicjatywę z całego serca.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ