Ustawka w radiowęźle Agory! Żakowski z trzódką potępiają pikietę ONR, aż tu „nagle” dzwoni do studia… Hanna Gronkiewicz-Waltz

fot. youtube.com

Nie ma jak „spontaniczny” telefon do redakcji, czyli medialna ustawka, z której śmieje się już cały internet! W trakcie dzisiejszego spotkania „trzódki” Żakowskiego w radio TOK.FM sypały się gromy na głowę Hanny Gronkiewicz-Waltz, że ta miała dopuścić do demonstracji ONR. „Niespodziewanie” do redakcji zadzwoniła prezydent Warszawy, która tłumaczyła się przed Lisem i Żakowskim, iż postępowała zgodnie z prawem, wydając zgodę na pikietę narodowców.

 

Dyskusja, w której tradycyjnie uczestniczyli „trubadurzy politycznej histerii”, czyli Jacek Żakowski, Tomasz Lis, Tomasz Wołek i Wiesław Władyka dotyczyła m.in. demonstracji ONR i przepychanek z nielegalną pikieta Obywateli RP i lewackich organizacji. Wszystko oczywiście podlane propagandą wymierzoną w rząd. Było o „fizycznym zagrożeniu”, które rzekomo odczuwają Żydzi w Polsce oraz Ukraińcy.

Marsze „naziolstwa” w pochodniami w centrum stolicy! Dlaczego miasto się zgodziło? Władze albo się przestraszyły, albo posługują tym „naziolstwem” i nie wiem co gorsze. Za 9 dniu minął 4 miesiące od Marszu Niepodległości i pytam, czy pan Brudziński ustalił nazwiska tych rasistów?

– grzmiał Tomasz Lis, dopingowany wiernie przez Jacka Żakowskiego oraz Tomasza Wołka.

Kilka minut później, po przerwie, Jacek Żakowski oznajmił, że „dzwoni do nich Hanna Gronkiewicz-Waltz i ma im coś do powiedzenia”.

Poruszyło mnie to zdanie, z którym państwo się zgozili, że to ze strachu miejskie władze tak się zachowują. Otóż absolutnie nie ze strachu, tylko my szanujemy prawo, w związku z tym rejestrujemy demonstracje.(…).Jeżeli przegrywamy przed sądem za każdym razem, to oczywiście wtedy organizatorzy nic sobie nie robią z naszej obecności.

– powiedziała „poruszona krytyką” swoich pupili z TOK.FM prezydent Warszawy.

Jacek Żakowski stwierdził jednak, że jeden z narodowców miał podpalić bukiet kwiatów uczestniczki lewackiego spędu na trasie marszu ONR. Hanna Gronkiewicz-Waltz solennie obiecała analizę zdjęć z marszu i zaczęła zasłaniać się Rzecznikiem Praw Obywatelskich.

Jak nie dopuściłam przed Teatrem Powszechnym do zgromadzenia ONR-u, to upomniał mnie nawet Rzecznik Praw Obywatelskich, ponieważ w Polsce jest bardzo daleko idąca ochrona wolności demonstracji. (…) Nie boję się narodowców. (…) To jest życie w takim rozdarciu.Jak ktoś w kraju łamie konstytucję i prawo, to nie znaczy, że ja muszę.

– powiedziała prezydent stolicy.

To w zupełności uspokoiło trzódkę Żakowskiego, która przeszła do dalszej „analizy” sytuacji w Polsce. Scena ze „spontanicznym” telefonem prezydent stolicy przypominała sceny z filmu „Miś” Stanisława Barei. Absurd goni absurd.

Źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ