Antoni Zambrowski wspomina Marzec’68. Padają zaskakujące słowa o Grossie: Połamał się w śledztwie. Sypał kolegów

Jan Tomasz Gross połamał się w śledztwie i zeznawał. Wyjechał potem na Zachód i Kuroń z nim porachunku nie miał, a pretensje miał do mnie. Czytałem jego zeznania. On sypał kolegów

—mówił dziennikarz Antoni Zambrowski, wspominając w Telewizji Republika wydarzenia z marca 1968 r.

Zambrowski w programie „Koniec sytemu” wspominał wydarzenia z marca 1968 r. Pojawił się m.in. wątek Adama Michnika i Jana Tomasza Grossa.

Adam Michnik i Henryk Szlajfer wtedy rozmawiali z Bernardem Margueritte (francuskim dziennikarzem). Powiedzieli mu, co się dzieje. Ich wyrzucono za to z uczelni. Wiec był w pewnym stopniu w obronie Michnika i Szlajfera. Kuroń był przywódcą tzw. Walterowców, był to hufiec, który był odpowiedzią na ZHP. Poszła do niego masa dzieci partyjnych, również żydowskiego pochodzenia. On był prowodyrem tych żydokomunistów. Ale on z drugiej strony był dumny ze swojego pochodzenia. Gdy wyszedł z więzienia i odwiedziłem go, to miał do mnie pretensje, że ja popieram Kościół. Powiedział do mnie – »Żyd z Rosji będzie nosił baldachim«, wiedząc, że jestem katolikiem i Polakiem. Poczułem się jakby ktoś mi w mordę strzelił

—powiedział dziennikarz.

Z kolei w rozmowie z „Gazetą Polską” Zambrowski podkreśla, że celem sowietów od początku było zaszczepienie w Polsce antysemityzmu.

Ambasada sowiecka w Warszawie wielokrotnie sterowała nastrojami partyjnymi tak, aby przeświadczenie o knowaniach żydowskich rosło. Breżniew przekonywał Gomułkę, że towarzysze żydowscy krytykują politykę ZSRR wobec Izraela, a towarzysz Wiesław zapewniał, że nie dopuści do głosu żydowskiej V kolumny

—mówił w rozmowie z „GP”.

Antysemickie nastroje w PZPR jednak w końcu wygasły, co jest dowodem na odgórne sterowanie nagonką.

W latach 70. partyjne ekscesy przeciwko Żydom zostały wstrzymane, komuniści nie mieli już żadnych interesów, by je podtrzymać

—zaznaczył.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ