Irena Lasota stanowczo: Nie można porównywać dzisiejszego antysemityzmu z antysemityzmem z Marca ’68

Z punktu widzenia Waszyngtonu i tego, co mówi Departament Stanu, to uważam, że jest to wielka niesprawiedliwość i nie tylko przesadna, ale i niewłaściwa reakcja. Odbywa się to kosztem innych krajów Europy Środkowej, gdzie dzieje się gorzej

— mówiła w „Gościu Wydarzeń” (Polsat News) Irena Lasota, publicystka, działaczka społeczna, jedna z głównych bohaterek protestów studenckich na UW w czasie Marca ‘68.

Uczestniczka protestów marcowych wspominała przemówienie I sekretarza KC  PZPR Władysława Gomułki sprzed 50 lat, która określiła mianem „szalenie zabawnego”.

Można mieć wrażenie, jakby marny aktor grał jakiegoś dyktatora. To trzeba puszczać jako pokaz tego, jak wyglądał ten ponury PRL w czasach Gomułka

— powiedziała, stwierdzając jednocześnie, że to było przemówienie „reżyserowane”.

To zdumiewające, że udało nam się ten wiec zorganizować. (…) Chodziło wtedy o „Dziady”. Wszyscy dziwili się, że nas nie wsadzali wcześniej. Gdy jechałam na uniwersytet 8 marca, nie wiedziałam, że aresztowali kilku moich kolegów i spodziewaliśmy się, ze brama będzie zamknięta. Myśleliśmy też, że przyjdzie kilkuset studentów. (…) I nagle staję na tej ławce i widzę ogromny tłum

— opowiadała.

Jestem symbolem i twarzą tego Marca. Naprzeciwko mnie stoi profesor, później tzw. „marcowy profesor” i ci ludzie coś krzyczą, tak że mnie nikt nie słyszy. (…) Potem wchodzą przebrani ORMO-wcy, którzy byli przygotowani. Spychają nas w głąb uniwersytetu i prorektor mówi, że nie będzie rozmawiał z tłumem, ale z delegacją. Wiedział, że jak zamkną drzwi, to przyjdzie ZOMO, ludzie od pałowania

— dodała.

Irena Lasota zwróciła uwagę, jak protest studentów przerodził się w szerszy bunt społeczny.

Buntowali się normalni studenci, o różnych poglądach. Zaczęło się od wiecu na uniwersytecie, ale do tego stopniowo dołączyły się inne uczelnie, a potem robotnicy i ludność Warszawy

— powiedziała.

Gość Polsat News komentowała również obecną rzeczywistość polityczną w Polsce.

Z punktu widzenia Waszyngtonu i tego, co mówi Departament Stanu, to uważam, że jest to wielka niesprawiedliwość i nie tylko przesadna, ale i niewłaściwa reakcja. Odbywa się to kosztem innych krajów Europy Środkowej, gdzie dzieje się gorzej

— mówiła o napięciu międzynarodowym w związku z ustawą o IPN, zwracając uwagę na większe problemy dziennikarzy na Słowacji i silnej korupcji w Czechach.

Departament Stanu zachowuje się w ten sposób ostrzej, niż gdy była aneksja Krymu

— dodała.

Lasota stwierdziła, że pierwsze krytyczne głosy wypłynęły z Polski – od opozycji. Zaznaczyła też, że nie można porównywać dzisiejszego antysemityzmu z antysemityzmem z Marca ‘68.

Jak można porównać to, co mówi się w internecie, bo wtedy mówiła jedynie słuszna partia

— dodała.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ