Marcin Horała: “Gdybyśmy mieli z Izraelem wytykać sobie różne rzeczy, można mówić o demonach antypolonizmu”

Izrael.jpg

Zarzut antysemityzmu wobec Polski jest wyssany z palca. Jeżeli gdzieś jest antysemityzm to w krajach Europy zachodniej, gdzie mieszka dużo muzułmanów

— powiedział w rozmowie z portalem wPolityce.pl poseł PiS Marcin Horała.

wPolityce.pl: „Już wiem, jak łatwo w Polsce obudzić wszystkie demony antysemickie” – stwierdziła ambasador Izraela w Polsce Anna Azari. Co pan sądzi o tej wypowiedzi?

Marcin Horała: Jest oburzająca. Nie ma mowy o żadnych demonach antysemityzmu. Gdybyśmy mieli z Izraelem wytykać sobie różne rzeczy, można mówić o demonach antypolonizmu. Niektóre wypowiedzi przypisywały Polsce odpowiedzialność czy współodpowiedzialność za Holokaust. Dążymy do tego, żeby to wszystko powyjaśniać, żeby nasze stosunki z Izraelem były dobre. Tego rodzaju wypowiedzi niczemu dobremu nie służą. Lepiej więc żeby ich nie było.

Jakie konsekwencje powinien wyciągnąć MSZ wobec pani ambasador? To już kolejna wypowiedź, która pogarsza nasze stosunki.

Musimy zachowywać się asertywnie. Za każdym razem, kiedy padają takie wypowiedzi, musimy odpowiadać, że nie ma mowy o jakiejś odpowiedzialności za Holokaust czy o  antysemityzmie we współczesnej Polsce. Zarzut antysemityzmu wobec Polski jest wyssany z palca. Jeżeli gdzieś jest antysemityzm to w krajach Europy zachodniej, gdzie mieszka dużo muzułmanów. Tam często zdarzają się antysemickie zachowania. Należy zachowywać się spokojnie, podgrzewanie sporu nie leży w naszym interesie.

Czy „biała księga” dotyczącą reform sądownictwa przekona przedstawicieli Komisji Europejskiej i Parlamentu Europejskiego?

To się okaże. Fakty, które zostały w niej przedstawione nie są tajnymi informacjami. W znacznej mierze są znane. Po stronie przedstawicieli PE i KE dużą rolę odgrywają jednak czynniki polityczne. „Białą księgą” ich nie usuniemy. Ale próbować trzeba, należy pokazywać, że jesteśmy skłonni do dialogu. Jest też kwestia zagranicznej opinii publicznej, która niekoniecznie musi mieć wiedzę na temat reformy wymiaru sprawiedliwości wprowadzanego w Polsce. Zachodnia opinia publiczna może dawać wiarę fałszywym informacjom, szczególnie jeżeli uwiarygadnia je polska opozycja. Skoro sami Polacy te oskarżenia rzucają, nadaje im to pewnej wiarygodności. Należy walczyć z tym prawdziwymi argumentami. Ważnym odbiorcą „białej księgi” i całego procesu dialogu jest nie tylko KE, ale inne kraje europejskie, które być może będą głosować na Radzie Europejskiej za Polska.

W głosowaniu ma poprzeć nas m. in. Litwa.

Sygnały, które dochodzą ze strony Litwy, Łotwy i innych państw europejskich odnoszą skutek, że docieramy z naszymi argumentami. Kolejne kraje potwierdzają, że stają po naszej stronie.

Może UE będzie chciała od Polski drobnych ustępstw w sprawie reformy wymiaru sprawiedliwości? Będą musieli pokazać, że polski rząd w czymś, nawet nieznaczącym ustąpił.

Tak może się stać. W takich sytuacjach warto dać drugiej stronie możliwość wyjścia z twarzą. Nie możemy się jednak zgodzić na istotowe zmiany, które będą blokowały reformę czy podważały zasadę suwerenności polskiego parlamentu. Prawo w Polsce stanowi generalnie polski parlament a nie np. KE. Poza tymi podstawowymi i  najważniejszymi wartościami jest pole do manewru. Uważam, że można wykonać jakiś gest, który pozwoliłby KE wyjść z twarzą z sytuacji. To oczywiście kwestia ustaleń. Musi też być wola z drugiej strony. Nie możemy przecież wykonywać takich gestów na pusto, tylko jeżeli KE będzie miała wolę zamknięcia tematu.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ