Obrzydliwa propaganda! Redaktor naczelny polskiego wydania „Le Monde diplomatique” w „Guardianie”: Antysemityzm jest częścią historii PiS

fot. youtube.com

„W Polsce toczy się wojna o pamięć zbiorową. Wobec braku przekonującej wizji przyszłości umiejętność kontrolowania definicji przeszłości stała się jednym z najważniejszych narzędzi legitymizacji w polskiej polityce. Nawet jeśli wszystkie strony politycznego sporu posługują się tym narzędziem to konserwatywna, nacjonalistyczna prawica jest tu najbardziej spójnym i skutecznym graczem. Jej strategię dobrze ilustruje obecny konflikt dotyczący nowelizacji ustawy o IPN– pisze na łamach brytyjskiego dziennika „Guardian” Przemysław Wielgosz, redaktor naczelny polskiego wydania „Le Monde diplomatique”.

Według Wielgosza „pod płaszczykiem obrony dobrego imienia Polski” ustawa otwiera drogę do karania każdego kto chciałby ujawnić „ciemne akapity polskiej historii”, jak choćby antysemickie pogromy przed, w czasie i po drugiej wojnie światowej.

Ale to tylko przykrywka. To, o co tak naprawdę toczy się gra, to nie dobre imię Polski, ale nacjonalistyczna tradycja polskiej prawicy. Rządząca partia Prawo i Sprawiedliwość (PiS) nie ukrywa, że jest częścią tej tradycji. Język i idee przywódców PiS, a także ich polityka wobec uchodźców, mniejszości i opozycji politycznej, czerpią wprost z retoryki i strategii polskiego nacjonalizmu w pierwszej połowie XX wieku

—czytamy na łamach „Guardiana”. Jak zaznacza Wielgosz przed drugą wojną światową polski ruch narodowy był „wściekle antysemicki”.

Organizacje takie jak ONR-Falanga, Obóz Wielkiej Polski, Partia Narodowa miały kilkaset tysięcy członków i były zreorganizowane na wzór włoskich i niemieckich faszystów. Organizowali bojkot żydowskich sklepów, a ich bojówki zastraszały i fizycznie atakowały przedstawicieli społeczności żydowskiej. W latach 1935-1937 fala antysemickich pogromów zalała Polskę. Centrami przemoc y antysemickiej były uniwersytety. Zmniejszyła się radykalnie liczba studentów żydowskich, a ci co zostali byli prześladowani i bici

—twierdzi redaktor naczelny polskiej edycji „Le Monde Diplomatique”. Według niego polski antysemityzm nosi twarz nacjonalistycznej prawicy.

Obszary, gdzie wpływ nacjonalistów był silny w latach trzydziestych XX w., stały się szczególnie niebezpieczne dla Żydów w czasie wojny i okupacji. Marsze i bojkoty ustąpiły miejsca bardziej śmiercionośnym atakom. W niektórych miejscach – w Jedwabnem, Radziłowie, Wąsoszu, Szczuczynie – tysiące Żydów zostało zamordowanych przez Polaków. W ostatniej fazie Holocaustu (1943-44) widzieliśmy żydowskich „uciekinierów” z gett ściganych i potępianych

—pisze Wielgosz dalej. To jego zdaniem jest „częścią historii PiS”.

Dlatego stanowi to problem dla partii. Przywrócenie tej części pamięci narodowej psuje wizerunek polskich władców, a więc PiS stara się zamknąć usta historykom, którzy przypominają o zbrodniach polskiego nacjonalizmu. Partia Jarosława Kaczyńskiego chce zatrzeć pamięć o ważnym elemencie własnej tożsamości i oczyścić się z mrocznego dziedzictwa pogromów

—podkreśla dziennikarz. Jednak – jak dodaje – na tym nie koniec.

Im większa zbiorowa amnezja, tym łatwiej będzie PiS przekształcić to dziedzictwo w rzeczywistość dziś – organizując kampanię podejrzeń wobec obcych, szerząc nienawiść do uchodźców, feministek i przymykając oczy na faszystów z ONR i Młodzieży Wszechpolskiej oraz rosnącą liczbę ataków na migrantów. Wybielając własną historię, partia stara się obwiniać swoich przeciwników po lewej stronie za antysemickie zbrodnie z przeszłości. Widzimy to na przykładzie premiera Mateusza Morawieckiego, który zasugerował, że pogrom w Kielcach w 1946 r. był dziełem komunistycznych prowokatorów, a nie ludności przesiąkniętej antysemicką propagandą Narodowych Sił Zbrojnych

— grzmi Wielgosz.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ