Loranty o sprawcach zabójstwa Jaroszewiczów: Mam wątpliwości. Rzadko dwóch sprawców jednocześnie przyznaje się do winy

policja.jpg

Gang zasłynął używaniem wiertarek do torturowania ludzi. Nie pracowałem przy żadnym dokonanym przez nich napadzie, ale zawsze zabierali wszystkie wartościowe rzeczy. „Karatecy” napadali na osoby, które miały skrytki z kosztownościami

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl nadkom. Dariusz Loranty, były policjant kryminalny, ekspert ds. bezpieczeństwa.

wPolityce.pl: Czyżby policja i prokuratura była na tropie wyjaśnienia jednej z największych zagadek kryminalnych III RP? Minister Ziobro poinformował, że dwóch mężczyzn przyznało się do zabójstwa małżeństwa Jaroszewiczów.

Dariusz Loranty: Mam poważne wątpliwości. Rzadko dwóch sprawców jednocześnie przyznaje się do winy.

Taka sytuacja to rzadkość, ale czasem sprawcy przyznają się do winy.

Przestępcy przyznają się, kiedy widzą w tym swój interes, łagodniejszy wyrok lub warunkowe zwolnienie. Ewentualnie, kiedy chcą kogoś pogrążyć i uratować siebie. Przyczyną przyznania może być również śmiertelna choroba, np. rak.

Osoby, które przyznały się do zabójstwa Jaroszewiczów są związani z radomskim gangiem karateków. To bardzo brutalny gang

Gang zasłynął używaniem wiertarek do torturowania ludzi. Nie pracowałem przy żadnym dokonanym przez napadzie, ale zawsze „gang karateków” kradł wszystkie wartościowe rzeczy. Kosztowności Jaroszewiczów nie zostały skradzione. Gang bardzo okrutnie obchodził się z ofiarami, brutalnie torturowali, żeby dowiedzieć się gdzie jest skrytka czy sejf z pieniędzmi i kosztownościami. Podkreślam – nie pozostawiali wartościowych przedmiotów. W mieszkaniu Jaroszewiczów pozostało wiele cennych, srebrnych przedmiotów.

Napastnicy nie zabrali cennych numizmatów Piotra Jaroszewicza…

I łatwych w sprzedaży, bo to też jest ważny szczegół. Pojedyncze elementy zbioru można było łatwo sprzedać. Mogli zostawić te kosztowności, gdyby znaleźli w domu Jaroszewiczów dwie sztabki złota. Wtedy uwierzyłbym, że gangowi „karatekom” nie zależało na bezcennych numizmatach, które łatwo było sprzedać. To budzi moje duże wątpliwości.

Cały czas sprawie towarzyszyły wersje polityczne. Teraz jest mowa, że zbrodnia nie miała nic wspólnego z polityką.

Może być taka możliwość.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ