Jachowicz: Lech Wałęsa a Monika Jaruzelska


Z pewnością wielu Polaków ucieszyła wiadomość, że generałowie Wojciech Jaruzelski i Czesław Kiszczak zostaną zdegradowani do stopnia szeregowca. Takich oficerów, którzy działali na szkodę narodu polskiego i zasługują na obniżenie stopni wojskowych, są setki. Jednakże Jaruzelski i Kiszczak są nie tylko symbolami nieprawości, jakich dopuszczała się część oficerów Ludowego Wojska Polskiego, lecz ze względu na pozycję polityczną oraz miejsce zajmowane w armii bądź aparacie przemocy i przymusu PRL powinni być zdegradowani jako pierwsi.

Generalskie epolety zerwie im z mundurów uchwalona przez Sejm tzw. ustawa degradacyjna. To, że była potrzebna, nie ulega wątpliwości. Czyni ona zadość wielu setkom tysięcy Polaków. Jaruzelski i Kiszczak, a także cała armia popleczników komunistycznej Rosji, złamała życie milionom ludzi. Nie chodzi tylko o stan wojenny, ale o cały okres PRL. Począwszy od krwawej rozprawy z niepodległościowym podziemiem, które podjęło nierówną, ale bohaterską walkę o zablokowanie porządku bolszewickiego na polskiej ziemi, przez czystki antysemickie w armii w 1967 r., a rok później dalsze niszczenie polskiej inteligencji o żydowskich korzeniach.

Ludzie Moskwy

To Jaruzelskiego i Kiszczaka obciąża usuwanie z polskiego życia społecznego, z edukacji szkolnej, całego systemu narodowych wartości, na których przez wieki zbudowaliśmy naszą tożsamość. Opartą na miłości do własnego narodu, do rodziny, na pielęgnowaniu uczuć patriotyzmu, zakodowanych w genach naszych przodków, pokoleń powstańców – listopadowego, styczniowego, w getcie warszawskim, a także Powstania Warszawskiego. Wypisaną na naszych sztandarach i w sercach w haśle: „Bóg, Honor, Ojczyzna”.

Na potępienie zasługuje postawa lojalnych sługusów Moskwy, którzy dla własnych korzyści zaprzedali wszystko, co najdroższe dla Polaków, na rzecz interesów obcego państwa. Mocarstwa, które ledwie kilka lat temu wymordowało kilkadziesiąt tysięcy wspaniałych synów polskiego narodu – oficerów wojska i policji, elitę świata nauki i tysiące młodych przedstawicieli polskiej inteligencji, walczącej z Niemcami na podziemnym froncie w AK i NSZ. Na wyklęcie i trwałe wyrzucenie z panteonu wysokich oficerów wojska polskiego zasługują obydwaj wymieniani tu generałowie.

Potomkowie łotrów

Wśród tych, którzy opowiadają się za słusznością ustawy degradacyjnej, dość powszechna jest opinia, że powinna zostać uchwalona 25 lat temu. Wtedy w pełni spełniłaby swoją rolę w imię sprawiedliwości społecznej. Miałaby także wpływ na edukację młodego pokolenia. Dziś ta ważna funkcja raczej nie ma szans się pojawić. Obecni przeciwnicy pozbawienia Jaruzelskiego i Kiszczaka stopni generalskich pomijają całkowicie rachunek sprawiedliwości. Jako główny i jedyny motyw tej ustawy widzą „małostkowy akt zemsty”.

Osobowość dzieci zbrodniarzy z czasów PRL cechuje nieprawdopodobny cynizm, kiedy to „czarną kartę” swoich przodków wykorzystują do pomnożenia dóbr materialnych, a w skrajnym wydaniu – nawet jako pomost do zrobienia kariery politycznej.

Do tej grupy należy córka byłego I sekretarza PZPR i byłego ministra obrony Monika Jaruzelska: – „Rozważam w tym momencie myślenie o jakimś zaangażowaniu się politycznym. Być może stworzę jakieś gremium, które będzie kontrolowało realizację ustawy degradacyjnej” – zapowiada.

Inaczej mówiąc, dzięki ustawie degradacyjnej Polska zyskała jeszcze jednego polityka. To sprawa przesądzona.

Ciekawe, że choć Monikę Jaruzelską dzieli chyba wszystko z Lechem Wałęsą, wiek, pochodzenie społeczne, wykształcenie i płeć, jej powiedzenie „Już wiem, że przed polityką nie ucieknę” jako żywo przypomina Wałęsowskie „nie chcem, ale muszem”.

autor: Jerzy Jachowicz

źródło: gazeta Obywatelska

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ