Mularczyk o wizycie Merkel: “Temat reparacji powinien być podnoszony podczas oficjalnych rozmów jako nieuregulowana sprawa”


Można powiedzieć, że przez pół roku rząd Niemiec nie funkcjonował, a jest sporo spraw, które nawarstwiły się w relacjach polsko- niemieckich. Wśród nich są takie, które budzą emocje i kontrowersje, jak kwestia Rosji, Nord Stream 2, reparacji wojennych, rozbieżności w funkcjonowaniu UE czy polityki migracji. Myślę, że Niemcy mają świadomość, że nie są w stanie realizować pewnych wyzwań jeśli nie porozumieją się z Polską

—mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Arkadiusz Mularczyk (PiS), przewodniczący parlamentarnego zespołu ds. reparacji.

 

wPolityce.pl: Kornel Morawicki powiedział, że kanclerz Merkel powinna w Polsce jeszcze raz powiedzieć, że Niemcy biorą na siebie odpowiedzialność za II wojnę światową i Holokaust. Co jednak z reparacjami, ten temat też powinien zostać podniesiony?

Arkadiusz Mularczyk: Generalnie uważam, że temat reparacji powinien być podnoszony podczas oficjalnych rozmów jako sprawa, która nie jest uregulowana w relacjach polsko- niemieckich. Natomiast my dzisiaj nie jesteśmy gotowi, żeby mówić o realnych kwotach dlatego, że dysponujemy tylko i wyłącznie tymi, które wynikają ze starego raportu z 1947 roku. Aktualnie w Sejmie toczą się prace nad nowym raportem. I to jest myślę istotna informacja, że strona polska uważa temat za otwarty.

W przeciwieństwie do strony niemieckiej, która kwestię reparacji uważa za zamkniętą.

Jeśli Niemcy prezentują pogląd, że sprawa ma charakter zamknięty w sensie prawnym czy politycznym, to powinny tę kwestię podać ocenie organów zewnętrznych. Myślę, że w interesie Niemiec jest uregulowanie tej kwestii, bo ta sprawa podnoszona jest nie tylko w Polsce, ale również na świecie. Niemcy jako kraj, który chce dawać wzór i narzucać innym reguły państwa prawa, powinien dać przykład jako ten, który również swoje zobowiązania ma zapłacone. A  wiemy, że tak nie jest jeśli chodzi o kwestię rozliczeń za II wojnę światową. Dlatego uważam, że  ta sprawa powinna być ostatecznie podnoszona w relacjach polsko- niemieckich. Należałoby zmierzać w tym kierunku, by strona niemiecka miała pełną świadomość, że po stronie polskiej jest pełna determinacja uregulowania tej kwestii z Niemcami.

Czyli ma Pan nadzieje, że dziś ten temat również się pojawi?

Myślę, że warto problem reparacji sygnalizować w rozmowach na  różnym szczeblu, zarówno rządowym, jak i parlamentarnym. Oczywiście na dzień dzisiejszy ta sprawa wymaga jeszcze dopracowania i przygotowania, natomiast strona niemiecka powinna mieć świadomość, że w tej kwestii jest poważny problem w relacjach między naszymi krajami. Oczywiście my nie obciążamy odpowiedzialnością za zbrodnie wojenne dzisiejszych Niemców, bo przecież to nie oni je popełniali, ale obciążamy odpowiedzialnością państwo niemieckie, bo ono czerpało korzyści z grabieży podczas II wojny światowej i dzisiaj powinno za to odpowiedzieć.

Pan również, jak niektórzy politycy, odbiera wizytę kanclerz Niemiec w Polsce jako gest polityczny pod naszym adresem? Fakt, że wybrała nasz kraj, jako drugi po Francji, ma jakieś znaczenie?

Można powiedzieć, że przez pół roku rząd Niemiec nie funkcjonował, a jest sporo spraw, które nawarstwiły się w relacjach polsko- niemieckich. Wśród nich są takie, które budzą emocje i kontrowersje, jak kwestia Rosji, Nord Stream 2, reparacji wojennych, rozbieżności w funkcjonowaniu UE czy polityki migracji. Myślę, że Niemcy mają świadomość, że nie są w stanie realizować pewnych wyzwań jeśli nie porozumieją się z Polską. Sądzę więc, że jest to normalna, partnerska wizyta i w tym sensie bym jej nie przeceniał. Polska jest liderem w Europie Środkowo- Wschodniej i dużym krajem, który prowadzi swoją politykę i Niemcy muszą się z tym liczyć. Myślę, że ta wizyta jest właśnie tego wynikiem.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ