Wassermann o pracach komisji śledczej ds. Amber Gold: “Nie wykluczam tego, że p. Cichocki będzie jeszcze raz przesłuchany”

fot. youtube.com

Odpowiedź „nie wiem”, „nie pamiętam” jest standardem. (..) Nie jest tak, że komisja jest pierwszym organem, który spotyka się z takim zeznaniem

— powiedziała w programie „Gość Wiadomości” (TVP Info) przewodnicząca komisji śledczej ds. Amber Gold Małgorzata Wassermann.

Posłanka PiS zaznaczyła, że to nie oznacza, że komisja nie może podejmować określonych działań.

Jeśli szef prokuratury apelacyjnej mówi, że nie pamięta, to znaczy, że może nie powiedzieć nic pozytywnego o tym postępowaniu, dlatego mówi, że nie pamięta

— zauważyła.

Ta sprawa była szczególna. Była pod nadzorem Prokuratora Generalnego, były obietnice Donalda Tuska. (…) Dziś mi ktoś chce powiedzieć, że po 6 latach nie pamięta się zeznań i ustaleń. Decyzje i kierunki – to chyba naturalne, że to pamiętają

— mówiła Wassermann.

To, co mnie najbardziej boli w tej sprawie, to fakt, że nikt nie pochylił się nad tym, po co stworzono te linie lotnicze. (…) Dziś jestem pewna dlaczego – w jednej z tych spółek pracował syn premiera. Oskarżeni mogliby zasłaniać się osobą syna Donalda Tuska

— podkreśliła przewodnicząca komisji.

Gdyby po prostu wezwano Michała Tuska, przesłuchano go (…), to w zasadzie dzisiaj sprawa byłaby kompletnie czysta, natomiast jest niemożliwy paraliż

— dodała.

Jeśli szef delegatury gdańskiej mówi, że  gazet dowiedział się, że syn premiera pracował w spółce, którą rozpracowywali…

— wspomniała Wassermann.

Niezwykle istotna jest rola p. Cichockiego, który 8 godzin odpowiadał pytaniem an pytanie. Mamy nałożenie służb i policji, przerzucanie na siebie winy. (…) Usłyszeliśmy, że szefowi delegatury powiedziano, ze „musimy posprzątać bałagan po policji”. Gdzie był p. Cichocki?

— zapytała parlamentarzystka.

Nie wykluczam tego, że p. Cichocki będzie jeszcze raz przesłuchany

— dodała.

ABW w Gdańsku jawi się bardzo negatywnie, zwłaszcza jeśli chodzi o okres 2011-2012. (…) Dostrzegam tam pewne działania celowe

— podkreśliła Małgorzata Wassermann.

Jak ma pan ludzi, którzy są przeciętni, to może pan z nimi zrobić, co chce

— zauważyła rozmówczyni Krzysztofa Ziemca.

Miesiąc opóźnienia dał Marcinowi P. bardzo duże możliwości, jeśli chodzi o posprzątanie po sobie. (…) Rozumiem, że mógł być spór natury dowodowej i prawnej (…), a pozostałe kwestie (…) były bezsporne, ale nawet na to funkcjonariusze nie mogli uzyskać zgody ze strony prokuratorów

— przypomniała przewodnicząca komisji ds. Amber Gold.

To, co zrobiono z tą sprawą po wybuchu, świadczy dla mnie, że działały czynniki wyższe

— zaznaczyła.

Jesteśmy w takim miejscu, że będziemy mogli wypowiedzieć się nt. pracy instytucji. Jesteśmy w ciekawym miejscu, jeśli chodzi o ocenę służb specjalnych i organów skarbowych. (…) Jestem przekonana, że doszło do pewnych celowych działań. Pewnie skończymy to zawiadomieniami prokuratury. Poczekajmy na wyniki

— podkreśliła posłanka PiS.

Proszę pamiętać, że komisja śledcza nie szuka złota, ona rozlicza instytucje państwowe, które nie wypełniały swoich podstawowych obowiązków. Komisja śledcza współpracuje z organami ścigania w Polsce i zapewniam, że wiele osób intensywnie pracuje

— tłumaczyła Wassermann.

Zapytana o pisma kierowane przez komisję do organów ścigania, odpowiedziała:

Myślę, że było kilkanaście wniosków do prokuratury. Podjęliśmy decyzje, że wysyłamy zawiadomienia. Jeśli jesteśmy absolutnie przekonani, że wszystkie znamiona są wyczerpane.

Jak zaznaczyła:

Prokuratura bardzo pomogła komisji. Prokuratura bardzo szybko dostarczyła akta. (…) Gdyby nie świetna współpraca z prok. Święczkowskim, komisji byłoby trudniej.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ