Wieliński z „GW” idzie tropem Sikorskiego i apeluje w ”Deutsche Welle”: Merkel musi postawić tamę pół-autorytarnym rządom PiS

fot: youtube

„Od chwili przejęcia władzy przez PiS Polska oddala się coraz bardziej od Europy. Sprzyja temu słabość UE. Jej wzmocnienie powinno być więc priorytetem dla nowego rządu Merkel – pisze na łamach portalu „Deutsche Welle” szef działu zagranicznego „Gazety Wyborczej” Bartosz T. Wieliński.

W listopadzie 2011 r. Radosław Sikorski, ówczesny minister spraw zagranicznych Polski złożył deklarację, która spowodowała, że wszyscy nastawili ucha. W swoim słynnym przemówieniu w Berlinie Sikorski powiedział, że bardziej boi się niemieckiej bezczynności w polityce europejskiej niż niemieckiego pragnienia działania

—przypomina Wieliński. Siedem lat później – jak twierdzi dziennikarz „GW”- gdy trwa walka polityczna o przetrwanie zjednoczonej Europy, słowa Sikorskiego stają się coraz ważniejsze: zachowanie jedności europejskiej i umocnienie UE należą do najważniejszych zadań czwartego rządu Angeli Merkel.

Niemieckie wahanie miałoby tragiczne konsekwencje

—dodaje. Według niego „od chwili przejęcia władzy przez PiS Polska wyalienowała się w Europie – i to wyraźnie.

Ograniczana jest niezależność sądownictwa, wolność prasy, prawa obywatelskie. Sądownictwo w Polsce, od sądu okręgowego do Trybunału Konstytucyjnego, znajduje się pod kontrolą włazy, media zajmują się wyłącznie propagandą PiS. Taki rząd nie jest zainteresowany wzmacnianiem Europy i zrobi wiele, aby temu zapobiec. Dla narodowych konserwatystów UE powinna być wspólnotą suwerennych państw. A rola instytucji europejskich powinna zostać ograniczona, tak aby nie mogły już zajmować się kwestiami ewentualnych naruszeń praworządności w państwach członkowskich. W skrócie: wszelka ingerencja zakazana!

—pisze Wieliński dalej. Jego zdaniem, gdy Sikorski na jesieni 2011 roku zarzucał Niemcom bezczynność w Europie, próbował w prowokacyjny sposób zachęcić ich do większego zaangażowania w Europie.

Było to dużym zaskoczeniem, bowiem ważny polityk kraju, który tak wiele wycierpiał w czasie II wojny światowej z powodu Niemców, jasno pokazał, że Polacy nie obawiają się już Niemiec i Niemców. Słowa Sikorskiego były słusznie postrzegane jako dowód ostatecznego przezwyciężenia podziału na Zachód i Wschód

—twierdzi dziennikarz „GW”. Ten podział teraz jednak w jego przekonaniu powraca za sprawą populizmu we wschodniej Europie. A populizm kwitnie, bo Europa jest słaba.

Europa nie była w stanie opanować kryzysu migracyjnego ani wyegzekwować przestrzegania wartości UE we wschodnich państwach członkowskich. Jedynym rozwiązaniem jest widocznie wzmocnienie Europy. Jest to zadanie, które nie może się powieść bez udziału Niemców

—ostrzega Wieliński. Według niego Angela Merkel nie może pozwolić na to, aby ten podział (na Wschód i Zachód) się jeszcze bardziej pogłębił.

Dyplomatyczne umiejętności pani kanclerz są potrzebne, aby przekonać zachodnich sąsiadów do tego, że  Europa byłaby słabsza bez Polski. Za to Polska musi wreszcie zostać jasno i publicznie poinformowana o tym, że dalsze niszczenie demokracji przyniesie jej ogromną szkodę. Jeśli Polska będzie nadal uprawiała autorytarny styl polityki, pani kanclerz będzie musiała zdobyć się na odwagę, i ten proces powstrzymać. Także UE będzie musiała hamować zapędy Warszawy. Otwarcie okazywana (przez Polskę-red.) pogarda dla konsensusu w UE szkodzi całej europejskiej wspólnocie. Jeśli Polska tego nie zrozumie, powinna odczuć konsekwencje

—apeluje redaktor „Wyborczej” do Niemiec. Jego zdaniem – tak jak mówił siedem lat temu Sikorski – „bać należy się tylko niemieckiej bezczynności”.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ