Straż Miejska tylko egzekwuje to, co ustalą radni miejscy

Foto: Andrzej Witek

Straż Miejska czeka aż zapełni się chodnik autami a potem przyjeżdżają po nie lawety. Funkcjonariusze wiedzą, że oznakowanie jest nieprawidłowe i nic z tym nie robią.

To jest nieuczciwe w stosunku do kierowców – ocenił rozmowę w siedzibie SM na ul. Gwarnej Andrzej Witek – ale… jest zgodne z ustaleniami radnych, powiedziała naszemu czytelnikowi dyżurująca strażniczka.

Przestrzeganie prawa i kodeksu drogowego powinno nas chronić a nie narażać na straty finansowe, mówi Andrzej Witek, który wczoraj musiał odwiedzić siedzibę Straży Miejskiej przy ul. Gwarnej i parking przy ul. Sienkiewicza, gdzie przetrzymywane są wszystkie samochody, które strażnicy typują do odholowania podczas swoich codziennych patroli.

Od kilku lat około godz. 7:00 parkuję swoje auto na ulicy Joannitów albo w jej pobliżu, wczoraj również. Gdy wróciłem tam po pracy, samochodu nie było, mówi  Andrzej Witek

Od razu miałem przeczucie, że była tam Straż Miejska. Obszedłem ulicę dookoła aby sprawdzić czy mieli argumenty, żeby go zabrać. I faktycznie znalazłem znak – zakaz postoju – w miejscu zupełnie niewidocznym dla kierowcy. Wjeżdżając na chodnik z przeciwnego pasa, kierowca nie zobaczy tego znaku. Tam wyraźnie jest błąd w komunikacji, znak jest niewidoczny ale chyba o to chodzi.

Próbowałem skontaktować się ze Strażą Miejską, nie udało się, nikt nie odbierał telefonu. W tym samym czasie inny mężczyzna też do nich dzwonił. Okazało się, że w tej samej sprawie.

Jak ustaliliśmy, tego dnia z ulicy Joannitów zostało zabranych więcej samochodów na lawetę i odwiezionych na parking. Potwierdził to pan Witek

Przy odbiorze auta otrzymałem informację, że dzisiaj odholowanych aut jest bardzo dużo i cały czas jeżdżą.

Kierowcy płacą 100 zł mandat a za przewiezienie auta lawetą na parking 526 zł. Wydaje się, że powinien być zachowany jakiś rozsądek pomiędzy karą, jaką nadaje Straż Miejska a wykroczeniem, mówi Andrzej Witek.

Ponad pół tysiąca złotych to jest bardzo duża kwota. Nie wiadomo nawet, co tak naprawdę na nią się składa. Pytałem o to na ul. Gwarnej i dowiedziałem się, że Straż Miejska tylko egzekwuje prawo, które ustalają radni miejscy.

Poruszyłem też kwestię spornego znaku, dlaczego jest niewidoczny oraz dlaczego mając tego świadomość, nie interweniują w ZDiUM-ie? Pytałem również dlaczego kwota holowania jest aż tak wysoka? Jak usłyszałem, Straż Miejska nie ustala nic, tylko działa w zakresie prawa, to radni miejscy ustalają stawki.

Nie zgadzam się z nałożoną karą ale nie miałem praktyczne żadnego wyjścia. Na Gwarnej, funkcjonariuszka powiedziała mi, że auto będzie wydane dopiero po wpłaceniu 526 zł. Chciałem się odwołać ale wtedy do wyjaśnienia sprawy nie otrzymałbym pozwolenia na odbiór auta, usłyszałem… a za parking i tak musiałbym płacić 40 zł. za każdą dobę.

Nas rozmówca zna jeszcze inną sprawę z listopada ubiegłego roku, kiedy to Straż Miejska również wystawiała mandaty i kierowała auta na parking.

Wówczas na ul. Cybulskiego malowano znaki poziome i postawiono tam tymczasową sygnalizację świetlną. Do znaku postoju została podwieszona mała tabliczka dot. holowania pojazdów ale kierowca, wjeżdżający z przeciwległego pasa nie mógł tego widzieć.

We Wrocławiu w znakach drogowych panuje chaos, są niewidoczne, nadto często dezorientują kierowców a Straż Miejska mam wrażenie, zakłada blokady i kieruje auta na lawety tylko tam, gdzie jest informacyjny bałagan. Tak nie powinno być.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ