Błyskotliwość Komorowskiego: Pani premier, przyznając sobie 65 tys. zł premii, przyznała sobie 750 kg ośmiorniczek op


Temat nagród pieniężnych dla ministrów nie mógłby być w pełni skomentowany bez tej opinii. Dlatego też Bronisław Komorowski, w niektórych kręgach zwany „Szogunem”, lub „Bulem” nie zawiódł i szybciutko, wręcz w podskokach, popędził do radiowęzła na Czerskiej, aby podzielić się swoimi, jakże ważnymi, przemyśleniami.

Komorowski, niczym najściślejszy matematyczny umysł, szybko przeliczył wartość nagrody wicepremier Beaty Szydło na ulubione danie totalnej opozycji – ośmiorniczki.

Jak się przypomina dzisiaj np. słynne ośmiorniczki, to myślę, że przeciętny Polak szybko może sobie przeliczyć, że kilogram ośmiorniczek – nie jedno danie – kosztuje 90 zł zdaje się na rynku. Pani premier sama sobie przyznała, przyznając 65 tys. zł premii, przyznała sobie 750 kilogramów ośmiorniczek

— stwierdził na antenie TOK FM Komorowski.

Widać, sam musiał zachwycić się błyskotliwością swojej wypowiedzi, bo przyznanie nagród ministrom rządu Beaty Szydło nazwał „błędem w sztuce”, który świadczy o tym, że:

Gdzieś zanika w PiS taki słuch polityczny, wyczucie tego, co szkodzi, a co pomaga w polityce

— mówił Komorowski.

Muszę powiedzieć, że dla mnie jest pewne, że nawet dzisiaj przypominanie, to co było ulubionym działaniem premier Szydło, ciągłe wypominanie poprzednikom różnych skaz, mankamentów, słabości, błędów – dzisiaj przestaje działać. Wręcz działa chyba odwrotnie

— skwitował Komorowski.

Korzystając z okazji, podzielił się swoimi przemyśleniami odnośnie wystąpienia premier Szydło w Sejmie. Po, zapewne intensywnym, przemyśleniu tej sprawy, ocenił, że premier przypomniała „niezrealizowane i własne obietnice, związane z pewnym wzmacnianiem przyzwoitości w polityce”.

To, co zrobił PiS z nagrodami, jest nieprzyzwoite w oczach wielu, wielu Polaków

— dodał Komorowski. O krótkiej pamięci, czy też chronicznej amnezji polityków związanych z opozycją, chyba nie ma co przypominać.

Były prezydent podzielił się także swoim skrytym pragnieniem, że chciałby, by przyzwoicie płacono pielęgniarce, nauczycielowi i ministrowi.

Ale jeżeli się po cichu, gdzieś trochę bokiem, daje nagrodę, a nie przyzwoite pensje, to powstaje pytanie – czy dostają nagrodę ci, którzy na nią zasłużyli, czy też ci, którzy są po prostu kolegami pani premier, czy silni w układzie PiS-u

— zastanawiał się były prezydent.

65 tys. zł przyznane sobie samej też robi wrażenie fatalne. A przyznanie 70 tys. zł ministrowi Macierewiczowi czy Waszczykowskiemu, w sytuacji, kiedy sam PiS wieszał na nich psy i ocenił ich negatywnie, bo wyrzucił ich z roboty, jest czymś, co kłóci się z jakąś logiką ale i z elementarnym poczuciem przyzwoitości

— ocenił Bronisław Komorowski.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ