Prof. Paruch o sondażach: “Trudno, by połączenie pytania o premie dla polityków z pytaniem o preferencje polityczne dało inny wynik”


Wiele wskazuje na to, że prawdopodobnie w tym sondażu badano również stosunek do wystąpienia premier Szydło nt. premii przyznanych ministrom. Trudno by połączenie pytania dotyczącego premii dla polityków z pytaniem o preferencje polityczne dało inny wynik

– powiedział prof. Waldemar Paruch w rozmowie z wPolityce.pl, komentując najnowszy sondaż Kantar Public.

 

wPolityce.pl: Za nami dwa sondaże, których wyniki powinny martwić Prawo i Sprawiedliwość. Sondaż wyborczy, w którym partia rządząca znacząco traci i sondaż dotyczący poparcia Polaków dla zmian w ustawie dot. aborcji, w którym zdecydowana większość respondentów sprzeciwia się tym zmianom. Z czego to wynika?

Prof. Waldemar Paruch: Odnieśmy się do sposobu przeprowadzenia tych sondaży. Wyobraźmy sobie sytuację, w której przeprowadzający badanie zadaje pytanie: „Co sądzisz na temat psa, który pogryzł dwuletnie dziecko?”, drugie: „Co sądzisz na temat tego, że pies zaatakował ludzi na ulicy?” i trzecie: „Co sądzisz na temat psa, który zagryzł kota sąsiadki?”, a na koniec pytanie: „Co kupiłbyś dziecku na urodziny – psa czy kota?”. Tak można przeprowadzić również sondaż polityczny. Poparcie dla PO wzrosło i jest wyraźnie powyżej 20 proc. Sondaże pokazują również, że spada odsetek osób niezdecydowanych. Dotychczas było to ok 16 proc., a dzisiaj mówimy już o ok. 10 proc. Do tego dochodzi wzrost poparcia dla sojuszu Lewicy Demokratycznej. Natomiast wynik Prawa i Sprawiedliwości z sondażu Kantar Public nijak ma się do wyników z innych sondaży, z których wynika, że PiS może liczyć na poparcie powyżej 40 proc. Tym bardziej, że notowany spadek w tym sondażu telefonicznym Kantar nie pokazuje, gdzie ci wyborcy przeszli. Wiemy z innych badań, że nie ma przepływu między PiS a PO. Platforma zyskuje raczej na przepływie elektoratu od Nowoczesnej. Wiele wskazuje na to, że prawdopodobnie w tym sondażu badano również stosunek do wystąpienia premier Szydło nt. premii przyznanych ministrom. Trudno by połączenie pytania dotyczącego premii dla polityków z pytaniem o preferencje polityczne dało inny wynik. W sondażu telefonicznym silnie ujawniają się emocje chwili. A polskie społeczeństwo w większości nie akceptuje dobrego wynagradzania urzędników.

Czy dobór metody przeprowadzenia sondażu ma aż takie znaczenie?

Oczywiście. Podam kolejny przykład. Polska straciła w meczu z Koreą Południową dwie bramki. Gdyby zapytać Polaków o opinię nt. gry polskiej kadry narodowej, inne wyniki sondażu uzyskalibyśmy dzwoniąc przed strata tych bramek, a inne po tej stracie. To pokazuje jak duże znaczenie ma chwila przeprowadzania badania. Wszyscy ulegamy emocjom, ankietowani również. Gdyby jednak wziąć uwagę wszystkie sondaże przeprowadzone w marcu, to widzimy jednak ewidentny spadek poparcia dla Prawa i Sprawiedliwości, na poziomie 2-3 proc. Wynika on z tego, że ożywiają się wyborcy, którzy do tej pory nie wyrażali chęci udziału w wyborach.

Mówił Pan o tym, że w sondażu Kantar Public nie widzimy dokąd przeszli wyborcy PiS. Kukiz’15 jednak zyskuje. Może tutaj powinniśmy szukać rozczarowanych wyborców Zjednoczonej Prawicy?

Można tak na to patrzeć, ale proszę pamiętać, że poprzednie badania wyraźnie zaniżały poparcie dla Kukiz’15. To ugrupowanie ma stabilne poparcie na poziomie 7-8 proc. Pokazywanie w sondażu, że chce na nich głosować jedynie 5-6 proc. to wyraźne zaniżanie. Jeden wybrany sondaż podawany na kilka dni przed świętami jest zawsze sondażem, do którego należy podchodzić z dystansem. Prawdopodobnie chodziło o to, by z tymi wynikami zostawić Polaków na święta. Wiadomo, że nikt nie zrobi kolejnego sondażu i prezentował wyników. To element wpływu psychologicznego na Polaków, którzy powoli udają się na przerwę świąteczną.

Drugi z sondaży pokazuje, że 75 proc. nie chce zmian w ustawie dotyczącej aborcji. Nawet jeżeli został przeprowadzony w sposób, który Pan opisuje, to możemy zakładać, że takie zdanie ma większość Polaków.

Co ciekawe, nawet w elektoracie Prawa i Sprawiedliwości większość osób nie chce zmian w tym zakresie. W Polsce generalnie akceptację ma to rozwiązanie ustawowe, które obowiązuje. Jest też pewna niechęć Polaków do eskalowania konfliktu światopoglądowego na tym tle. Opozycja zdaje sobie sprawę, że ten problem jest jedynym problemem politycznym, który może wypełnić strategie „Ulica i zagranica” w kontekście ulicy. Inne problemy nie były w stanie w Polsce wyciągnąć na ulice tylu osób. Należy pamiętać, że projekt ochrony życia nie jest autorstwa Prawa i Sprawiedliwości. A niektóre środowiska opiniotwórcze przekonują opinię publiczną, że to właśnie partia rządząca jest autorem tego projektu. PiS postanowiło się wywiązać z obietnicy złożonej przed 2015 rokiem, że projekty obywatelskie, które trafią do Sejmu będą procedowane.

Obietnica procedowania jest jedną rzeczą, inną przegłosowanie. Pojawiają się głosy, które przekonują, że właśnie sprawa aborcji może doprowadzić do porażki PiS w kolejnych wyborach. Czy to może być właśnie ten czynnik, który poważnie zaważy na kształcie rzeczywistości politycznej w Polsce?

Trudno prognozować czy będzie aż tak skrajnie. Ale jest to problem bardzo trudny z punktu widzenia moralnego, etycznego i politycznego. Zawsze gdy nakładają się porządki moralny i polityczny, pojawiają się poważne problemy dla polityków. Partia rządząca niewątpliwie ma świadomość tego, że jest fundamentalny problem. Z tego co wiemy z wypowiedzi polityków Prawa i Sprawiedliwości, nie ma jednoznacznej decyzji w tej sprawie.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ