Nazistowska impreza pod ochroną niemieckiego państwa

fot: youtube

Śledztwo w sprawie imprezy Niemców, którzy pozdrawiali Hitlera i obrażali Polaków trwa od 2014 r. bo wnioski o międzynarodową pomoc prawną tkwiły latami u niemieckich policjantów. Polacy musieli ich ponaglać. 

Przypomnijmy, że śledczy z Jeleniej Góry prowadzą śledztwo dotyczące publicznego propagowania faszystowskiego ustroju państwa, jakiego miała się dopuścić grupa obywateli Niemiec w nocy z 11 na 12 stycznia 2014 r., na terenie schroniska PTTK „Strzecha Akademicka” w Karpaczu.

Według dotychczasowych ustaleń śledczych wieczorem 11 stycznia 2014 r., w schronisku pojawiła się 18-osobowa grupa obywateli Niemiec, która miała zarezerwowany nocleg. W jednej z sal schroniska gdzie przebywali też inni goście, Niemcy postawili wyprawić huczną imprezę. Według relacji części z przesłuchanych w śledztwie osób, grupa Niemców, w czasie wieczoru śpiewała m.in. pierwszą zwrotkę hymnu Niemiec – tak zwanej „Pieśni Niemców”, rozpoczynającej się od słów „Deutschland, Deuschland uber alles…”. Niemcy wznosili też okrzyki „Sieg heil” i wykonywali gest hitlerowskiego pozdrowienia.

Jeleniogórscy śledczy kilkakrotnie musieli kierować wnioski o międzynarodową pomoc prawną do Niemiec i Austrii. Austriacy z wnioskiem uporali się w dwa miesiące. Tym pierwszym poszło zdecydowanie gorzej.

Pierwszy wniosek został skierowany do Niemiec w czerwcu 2014 r. Chodziło o ustalenie danych osób biorących udział w imprezie w Strzesze Akademickiej. W tym o przesłuchania i zdjęcia obywateli Niemiec, które powinny być jak najszybciej okazane świadkom w polskiej prokuraturze. Wniosek realizowano jednak ponad rok.

– Konieczność długotrwałego oczekiwania na realizację wniosków o międzynarodową pomoc prawną miała niewątpliwe znaczący wpływ na czas trwania prowadzonego przez Prokuraturę Rejonową w Jeleniej Górze śledztwa, a także jego rezultaty – mówi nam prokurator Tomasz Czułowski. – Realizacja wniosków o pomoc prawną i uzyskanie od niemieckich organów ścigania materiałów w postaci zdjęć obywateli Niemiec uczestniczących w wydarzeniach były bowiem niezbędne dla wykonania na terenie Polski dalszych czynności  procesowych – dodaje.

Po przekazaniu materiałów przez Niemców okazało się, że nadesłane protokoły przesłuchań pozostawiają wiele do życzenia. Zdaniem polskich śledczych niemieccy policjanci przeprowadzili przesłuchania w taki sposób, że nie wyjaśniono wszystkich istotnych okoliczności zdarzenia.

Dlatego ponownie zwrócono się do strony niemieckiej o przesłuchania, prosząc aby czynności procesowe zostały tym razem wykonane przez prokuratora lub sędziego. Choć Niemcy byli ponaglani przez polskich śledczych, to wykonywane przez nich czynności trwały latami.

Gazeta Polska Codziennie

mg

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ