Ryszard Czarnecki: “Trzeba skupić się na tym, żeby uratować z ustawy to co można, zachowując jej dekomunizujący charakter”

fot: youtube

Trzeba skupić się na tym, żeby uratować z ustawy to co można, zachowując jej dekomunizujący charakter. Należy to zrobić tak, żeby nie budziła ona kontrowersji w społeczeństwie i w naszym elektoracie

— powiedział w rozmowie z portalem wPolityce.pl Ryszard Czarnecki, europoseł PiS, zięć gen. Mirosława Hermaszewskiego.

wPolityce.pl: Prezydent Andrzeja Dudy zawetował ustawę degradacyjną. Dobre rozwiązanie, złe? Czy weto głowy państwa zamyka kwestię degradacji komunistycznych generałów?

Ryszard Czarnecki: Paradoksalnie porównam tę ustawę z nowelizacją ustawy o IPN. Kierunek ustawy degradacyjnej jest dobry, ale powinny nastąpić w niej korekty i zapewne zmiany nastąpią. Wrzucanie do jednego worka pierwszego i jak dotąd jedynego polskiego kosmonauty, który o tym, że jest we WRON dowiedział się następnego dnia z panem Kiszczakiem jest dosyć dziwne. W wymiarze politycznym ustawa w takim kształcie może, oczywiście wbrew intencjom autorów, podlaniem polityczną konewką SLD.

Sądzi pan, że ma to coś z wspólnego z wzrostem poparcia dla SLD w sondażach?

Od momentu, kiedy ustawa w tym kształcie została zgłoszona, SLD na trwałe weszło w sondażach na poziomach powyżej 5 proc. Przedtem Sojusz pojawiał się tam sporadycznie. Miałem okazje oglądać badania przeprowadzane wśród elektoratu PiS. Z tych badań wynika, że jest pełne zrozumienie dla ustawowej akcji przeciwko Kiszczakowi i Jaruzelskiemu. Nie ma jednak poparcia dla podobnych działań wobec gen. Hermaszewskiego. Jedna z gazet codziennych uważanych za sprzyjającą bardziej rządowi niż opozycji przeprowadziła badania z których wynikało, że blisko 70 proc. badanych jest przeciwnych, żeby ustawą degradacyjną objąć gen. Hermaszewskiego. Myślę, że to ważny sygnał.

W ustawie dezubekizacyjnej też należy wprowadzić zmiany?

Jestem zwolennikiem ustawy dezubekizacyjnej. Akt prawny obejmuje wiele tysięcy funkcjonariuszy komunistycznego aparatu represji. Ale nawet oni mają zagwarantowane prawo do odwołania od decyzji. To oczywiście jest cała procedura. Od ustawy degradacyjnej nie ma odwołania.

Dziwne, że nikt z polityków PiS nie wprowadził do ustawy odpowiednich poprawek.

Słyszałem od wielu posłów PiS, że byli zaskoczeni kształtem ustawy. Trzeba zachować generalny kierunek ustawy, ale jednocześnie niuansując i gwarantując prawo do obrony. Obejmowanie i stawianie na jednej płaszczyźnie Kiszczaka czy Jaruzelskiego z gen. Hermaszewskim jest w wymiarze politycznym jest kontrproduktywne.

Ale jednak dla polityków i części elektoratu PiS decyzja prezydenta nie jest zrozumiała. Rzecznik PiS Beata Mazurek poinformowała, że dziwi i smuci ją ta decyzja.

Trzeba skupić się na tym, żeby uratować z ustawy to co można, zachowując jej dekomunizujący charakter. Należy to zrobić tak, żeby nie budziła ona kontrowersji w społeczeństwie i w naszym elektoracie. Jeżeli chodzi o gen. Hermaszewskiego, budzi on raczej bardzo pozytywne uczucia

Prezydent mógł skierować tę ustawę do Trybunału Konstytucyjnego.

Podjął taką decyzję, jaką podjął. Miał do tego prawo. Cynicznie powiem, że muszę zachować lojalność wobec członka własnej rodziny jak i lojalność wobec mojej rodziny politycznej. Mam jednak nadzieję, że ustawa po korektach będzie uratowana.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ