8.2 C
Wrocław
Wojna o wpływy w Platformie Obywatelskiej. Pluskwa z nieszczęśliwą miłością w tle

Wojna o wpływy w Platformie Obywatelskiej. Pluskwa z nieszczęśliwą miłością w tle

fot. twitter.com/Platforma_org

Znalazł się sprawca zamontowania podsłuchu w biurze posłanki PO Agnieszki Hanajczyk w Aleksandrowie Łódzkim. Przyznał się do tego 36-letni pracownik tamtejszego urzędu miejskiego. Tajemnicą poliszynela jest to, że chodzi o wiceprzewodniczącego aleksandrowskiego koła PO Grzegorza T.

 

Urządzenie podsłuchowo-wizyjne zostało odkryte w biurze posłanki Hanajczyk w poniedziałek 26 marca. Na miejsce udali się przedstawiciele prokuratury oraz policji, którzy zabezpieczyli ślady biologiczne na znalezionym mechanizmie. Sprawdzili także, czy w pomieszczeniu nie ma kolejnych „niespodzianek”, ale niczego nie znaleziono.

Sprawca znalazł się dość szybko. Dostęp do biura poselskiego miała ograniczona liczba osób, a sama poszkodowana wskazała kilkoro podejrzanych. Jak poinformował rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Łodzi Krzysztof Kopania, zarzuty usłyszał 36-letni pracownik Urzędu Miejskiego w Aleksandrowie Łódzkim, zaangażowany także w działalność polityczną. Nieoficjalnie wiadomo, że chodzi o wiceprzewodniczącego aleksandrowskiej Platformy Obywatelskiej Grzegorza T. Podczas przesłuchania przyznał się do popełnienia zarzucanego mu czynu, odmówił jednak składania wyjaśnień. Zarzuty przedstawione sprawcy dotyczą nielegalnego zainstalowania urządzenia podsłuchowego, za co grozi kara do dwóch lat pozbawienia wolności.

Warto wspomnieć, że aleksandrowskie koło PO już od dłuższego czasu podzieliło się na zwolenników posłanki Agnieszki Hanajczyk oraz Jacka Lipińskiego, burmistrza Aleksandrowa Łódzkiego. Grzegorz T., który przyznał się do zamontowania podsłuchu, zdecydowanie kojarzony jest z tym drugim stronnictwem. Co ciekawe, pytani o zaistniałą sytuację mieszkańcy, zdecydowanie wskazują burmistrza jako zleceniodawcę założenia podsłuchu.

„Bez niego żaden urzędnik nic nie zrobi” – to powszechna w mieście opinia.

W tle zaogniającego się konfliktu są nie tylko zbliżające się wybory samorządowe oraz walka o wpływy, lecz także miłość, porzucenie i zemsta. Jeszcze niedawno posłanka Hanajczyk oraz burmistrz Lipiński stanowili parę, wspierając się w politycznych przedsięwzięciach. Syn posłanki Michał Hanajczyk był zatrudniony w Urzędzie Miejskim w Aleksandrowie, a posłanka mogła liczyć na wsparcie i promocję w gminnych mediach. Obecnie burmistrz i pani poseł należą do dwóch zwalczających się obozów, które, jak widać, nie przebierają w środkach.

Źródło: Gazeta Polska Codziennie

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ