Karski o przejściu Ujazdowskiego do PO: “Krasnoludki bawią się w swoim małym, dmuchanym domku”


Ten domek jest przekłuty, schodzi z niego powietrze, ale niech się bawią. Mają nawet swoją krasnoludkową sondażownię, która regularnie wieszczy ich zwycięstwo. To ta sama, która przed wyborami prezydenckimi w 2015 r. dawała Bronisławowi Komorowskiemu 70 proc., a Andrzejowi Dudzie 8 proc. poparcia. To bardziej wygląda na jakieś wewnętrzne roszady w PO

—mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl prof. Karol Karski, europoseł PiS.

 

wPolityce.pl: Kazimierz Michał Ujazdowski został kandydatem PO na prezydenta Wrocławia. Jak odebrał Pan ten ruch?

Prof. Karol Karski: Platforma znana jest z tego, że bierze wszystko, co się rusza i za szybko nie ucieka. Przygarnęli go po prostu.

Ta wolta Ujazdowskiego, który kojarzony był raczej z poglądami konserwatywnymi, nie dziwi Pana?

Swego czasu wystąpił on z Prawa i Sprawiedliwości, więc trzeba spojrzeć na to w ten sposób, że  szuka on swojego miejsca. Z PiS już nigdy nie będzie kandydował. Miłosierdzie Jarosława Kaczyńskiego jest wielkie, serce ogromne i zdolność do wybaczania wielka, ale chyba już nie trzeci raz. W przyszłym roku kończy mu się kadencja europarlamentarna, a człowiek jest jeszcze młody, duchem przynajmniej, stąd stara się znaleźć dla siebie odpowiednią funkcję. A w PO poglądy nie są istotne. To jest partia władzy, gdzie może znaleźć się każdy, czy to z lewa, czy z prawa, czy ze środka, czy nawet bez żadnych poglądów.

Połowie PO wieszczą tryumfalny powrót Donalda Tuska do polityki krajowej. Sławomir Neumann twierdzi, że po pokonaniu PiS w wyborach Tusk zostanie prezydentem, a Schetyna premierem. Jak zapatruje się Pan na taki scenariusz?

Krasnoludki bawią się w swoim małym dmuchanym domku. Ten domek jest przekłuty, schodzi z niego powietrze, ale niech się bawią. Mają nawet swoją krasnoludkową sondażownię, która regularnie wieszczy ich zwycięstwo. To ta sama, która przed wyborami prezydenckimi w 2015 r. dawała Bronisławowi Komorowskiemu 70 proc., a Andrzejowi Dudzie 8 proc. poparcia. To bardziej wygląda na jakieś wewnętrzne roszady w PO. Widać gołym okiem, że oni oczywiście nie są w stanie rozdawać stanowisk rządowych, chyba że w swoim własnym gabinecie cieni. Natomiast mówienie o powrocie Tuska, to metoda na rozwiązywanie własnych wewnętrznych sporów i konfliktów, dolewanie oliwy do ognia w tym ich małym, krasnoludkowym domku. Grzegorz Schetyna nie ma szczęścia do swoich kolegów, od początku próbują wysadzić go z tego małego, krasnoludkowego tronu. I tyle.

Prezes PiS Jarosław Kaczyński stwierdził, że jest 80 proc. szans za zakończenie sporu z Brukselą i jego zdaniem dokona się to „niebawem”. Jest na to szansa?

Tak. Jeśli się tej sprawie przyjrzeć racjonalnie, to od początku było widać, że nie będzie ona miała charakteru konkluzywnego i że w końcu Komisja Europejska będzie musiała znaleźć sposób wyjścia z tej ślepej uliczki, w którą weszła. Oczywiście wykonujemy teraz pewien gest w stosunku do KE, ale taki, który nie zmienia istoty tych reform, które zostały przeprowadzone. Chodzi o to, by ten spór zakończyć w miarę zgodny sposób.

”Planujemy dokonać zmian w prawie uzgodnionych z KE”- powiedział Jarosław Kaczyński. To nie jest oznaką naszej uległości, jak niektórzy podnoszą?

Absolutnie nie. To, co zostało uzgodnione z KE, to są sprawy, które są względnie ważne z punktu widzenia samej Komisji, ale które nie zmieniają istoty reformy. Przecież np. publikowane orzeczeń wydanych przez skład, który nie był znany ustawie o TK, będzie maiło charakter już jedynie historyczny. Bo odnoszą się one do przepisów, które w tej chwili nie obowiązują. Pan przewodniczący Jean-Claude Juncker uznał, że to jest wystarczający powód dla niego, żeby tę sprawę zamknąć. Tak to obserwujemy, tak też wynika z naszych rozmów. Oczywiście można by było nie wyciągać ręki do KE, ale po co? Ta sprawa mogłaby się przez to dalej tlić. Wyciągamy rękę do KE, by dać jej wyjść z twarzą z tego sporu.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ