Czy komunalne mieszkania zadłużają ci sami najemcy?

    MP

    Gmina Wrocław od wielu lat nie radzi sobie ze ściąganiem długów. Stan na 31 grudnia 2017 roku wyniósł ponad 500 mln zł. Zadłużenia dotyczą lokali mieszkalnych, lokali użytkowych i garaży. Oprócz należności czynszowej, na dług składają się jeszcze opłaty za wodę, ścieki, centralne ogrzewanie i  wywóz nieczystości stałych.

    Nie wiadomo, jaka jest skala mieszkańców niepłacących czynszu. Od wielu lat utrzymuje się średnia dłużników na poziomie 20% i magistrat rokrocznie, już etapie planowania budżetu zakłada taki poziom zadłużenia.

    Moim zdaniem tak nie może być, mówi Mirosław Lach, radny miejski.

    Trzeba zdiagnozować jaka to jest grupa ludzi, która nie jest w stanie zapłacić tego czynszu, skierować środki finansowe do MOPS, wpisać to w odpowiedni regulamin, żeby pomoc trafiała faktycznie do ludzi, do których powinna trafić.

    Nie można założyć w budżecie miasta 20% zadłużenie i przyzwyczajać mieszkańców do niepłacenia swoich rachunków. Dlaczego tego nikt nie bada? Drążę temat już trzeci rok i do tej pory urzędnicy nie chcą podać pełnych informacji. Teraz złożyłem interpelację w sprawie zadłużeń i prosiłem o podanie wartości kwotowych i procentowych. Pani wiceprezydent Wrocławia Magdalena Piasecka podała tylko kwotowe.

    Wrocław ma około 35 tyś lokali miejskich, z czego około 11 tyś jest w zasobach Wrocławskich Mieszkań a pozostałe w Zasobach Komunalnych. Kiedyś były wszystkie u jednego zarządcy.

    No właśnie, na te pytanie też mi nikt nie chce odpowiedzieć. Nawet jak były nieprawidłowości, to trzeba było rozliczyć, powołać kompetentnych ludzi. W spółdzielniach mieszkaniowych tak się robi, dlaczego gmina robi inaczej?! Odnoszę wrażenie, że teraz nikt nie panuje ani nad dokumentami, ani nad urzędnikami. Być może wynika to z faktu, że magistrat przyzwyczaił ludzi do niepłacenia czynszu. Jeżeli nie płacili rok, dwa i trzy a żadna procedura w tym czasie, nie została wdrożona, to praktycznie nie wyegzekwuje zadłużenia z powodu przedawnienia.

    Moim zdaniem błąd jest w systemie windykacji a przy takiej skali problemu, powinien być wydział, który będzie odpowiedzialny a urzędnicy rozliczani. Powinien być opracowany odpowiedni model i procedury, wtedy mobilizowało by obydwie strony do działania.

    Gdybyśmy odzyskali choć 40% zadłużeń i te pieniądze wpompowali np. w remonty, nasze miasto wyglądałoby o wiele lepiej.

    PODZIEL SIĘ

    ZOSTAW ODPOWIEDŹ