Pół miliona zł odszkodowania za zaniedbania lekarzy

domena publiczna

Pani Małgosia z Wrocławia do końca życia będzie niepełnosprawna. Zawinili lekarze. Sąd we Wrocławiu przyznał jej odszkodowanie i rentę w sumie ponad 630 tys. zł. Szpitalowi zarzucono niewłaściwie przeprowadzony zabieg, brak opieki i zarażenie pacjentki gronkowcem. – Nie mogę powiedzieć, że wygraliśmy – mówi nam jej mąż. 

Pani Małgosia resztę życia będzie musiała spędzić na wózku. Dziewięć lat temu przyjechała sama samochodem na prosty zabieg. Nikt wtedy nie spodziewał się, że pracownicy szpitala dopuszczą się tak rażących zaniedbań, a kobieta nigdy więcej nie stanie na nogi. O mały włos w ogóle nie straciła życia. Jej mąż – Kazimierz uratował ją wzywając karetkę do szpitala w Kamiennej Górze. Później przeszli gehennę. Jeździli od szpitala do szpitala. Pan Kazimierz wysyłał listy i interwencje do dziennikarzy i parlamentarzystów.

Sprawa znalazła finał w sądzie, gdzie został złożony pozew cywilny przeciwko szpitalom, które dopuściły się zaniedbań. Pani Małgosi pomogło Biuro Praw Pacjenta, które w tej sprawie prowadziło też własne postępowania i przyznało im rację.

Niedawno Sąd Okręgowy we Wrocławiu przychylił się do żądania i przyznał pani Małgosi 500 tys. zł tytułem zadośćuczynienia i 136 tys. zł odszkodowania oraz rentę miesięczną. Szpitalom zarzucono niewłaściwie przeprowadzony zabieg oraz brak należytej opieki, której konsekwencją było pogorszenie stanu zdrowia oraz zarażenie gronkowcem. Pani Małgosia formalnie ma orzeczony stopień niepełnosprawności i porusza się na wózku inwalidzkim.

Od wyroku Sądu Okręgowego apelację złożyły aż trzy podmioty lecznicze, przeciwko którym występowała pani Małgosia, ale w styczniu Sąd Apelacyjny we Wrocławiu oddalił wszystkie apelacje ostatecznie przyznając jej rację. Wyrok jest już prawomocny.

Sąd zgodził się z przedstawionymi dowodami zawartymi w dokumentacji medycznej oraz z opiniami powołanych biegłych, które przemawiały na korzyść pacjentki. Robert Bryzek, radca prawny z Biura RPP, podkreśla, że w ustnym uzasadnieniu wyroku sąd dwa razy powołał się na postępowanie prowadzone przed Rzecznikiem Praw Pacjenta. Również opinia konsultanta wojewódzkiego w dziedzinie chorób zakaźnych, wydana na potrzeby tego postępowania wyjaśniającego dowodziła słuszności żądań pani Małgosi.

– Ktoś mi napisał że sprawiedliwość sama nie przyjdzie trzeba o nią walczyć, nie siedzieć, więc walczę od chwili odkąd moja żona po rocznym pobycie w różnych szpitalach wróciła do domu – mówi nam pan Kazimierz. – W tej sprawie nie powinniśmy mówić o błędach medycznych, ale o ignorancji lekarzy. I takie przypadki jak nasz trzeba nagłaśniać i piętnować, aby ta ignorancja nie dotknęła także innych rodzin. Naszej tragedii i zdrowia mojej żony Małgosi nie wynagrodzą żadne pieniądze – dodaje.

– 95% Uszczerbku na zdrowiu według opinii biegłego nie zastąpią żadne pieniądze, sąd wprawdzie przyznał kwotę 500 tys. zł lecz na wyższe zadośćuczynienie o które wnosiliśmy sąd się nie zgodził i stwierdził, że było wygórowane i nieadekwatne w realiach sprawy. Tak więc odszkodowania powyżej tej kwoty są zarezerwowane dla wyższych grup społecznych, jednym słowem są równi i równiejsi – podkreśla pan Kazimierz.

Kontakt do autora: magda.gron@swsmedia.com.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ