Polskie “elity” w panice po zwycięstwie Orbana. Kuźniar: “Zamordyzm wciąż ma siłę na Węgrzech”.

fot: youtubie

Politycy polskiej opozycji i liberalno-lewicowi dziennikarze są wyraźnie załamani wynikiem wyborów na Węgrzech. Nasi bratankowie po raz trzeci z rzędu udzielili zdecydowanego poparcia rządzącej koalicji Fideszu i Chrześcijańsko-Demokratycznej Partii Ludowej. Na drugim miejscu uplasowała się natomiast nie Węgierska Partia Socjalistyczna, ale prawicowy Jobbik. Nasze „elity” szukają przyczyn tej „porażki” postępowych sił na Węgrzech.

Na Węgrzech wyborcy stojąc w kilkugodzinnych kolejkach wciąż głosują mimo, że komisje powinny zakończyć pracę o 19.00! Budapeszt się budzi. Budapeszt i Warszawa wspólna sprawa

— napisał na Twitterze wczoraj rano poseł PO Michał Szczerba. Wtedy jeszcze wierzył, że wysoka frekwencja zwiastuje porażkę znienawidzonego Victora Orbana. Ostatecznie okazało się, że Michał Szczerba błędnie zinterpretował fakt, że tak wielu Węgrów chce wziąć udział w wyborach. Po prostu zależało im, aby władza obecnej koalicji była kontynuowana.

Co ciekawe, polska opozycja i sympatyzujący z nią dziennikarze nie są w stanie powiedzieć, że po prostu Węgrom podoba się obecnie rządząca koalicja i najwyraźniej dobrze realizuje ona ich interesy. Polskie „elity” wyciągają z reguły inne wnioski – przyczyną porażki wyborczej rzekomo jest… podzielona opozycja.

Opozycja węgierska nie zdołała się porozumieć przed wyborami, co powoduje, że Orban będzie mógł 3 raz robić, co chce (większość konstytucyjna). Mam nadzieję, że polska opozycja i Polacy są zdecydowanie bardziej rozumni i wyciągną odpowiednie wnioski

— napisał Jacek Liberski, felietonista Liberté.

Wynik Fidesz na Węgrzech pokazuje do czego prowadzi brak porozumienia opozycji. Ważna lekcja dla Wrocławia i Gdańska

— podkreślił Ryszard Petru. Z niektórych wypowiedzi przejawia wręcz pogarda dla demokratycznego wyboru Węgrów.

Zamordyzm wciąż ma siłę na Węgrzech

— napisał na Twitterze Jarosław Kuźniar. Chyba zapomniał dodać, że koalicja Fidesz-KDNP wygrała trzeci raz z rzędy dzięki głosom wyborców węgierskich, a nie przejmując władzę siłą.

Na tego typu głosy przytomnie zareagowała Anna-Maria Żukowska, rzecznika SLD.

I co by dało zjednoczenie opozycji na Węgrzech? Nic by nie dało. No, chyba że mówimy o zjednoczeniu z koncesjonowanym opozycyjnym Jobbikiem

— zauważyła.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ