Butwicki odbył sentymentalną podróż a Bruno podniósł łapę

Foto z archiwum R. Butwickiego

Niezależny kandydat na prezydenta Wrocławia, Robert Butwicki razem ze swoim psem Bruno, wybrał się na spacer po miejskich basenach i kąpieliskach, które w czasach dzieciństwa i młodości naszego rozmówcy były dostępne w każdej dzielnicy (dzisiaj osiedlu). Bruno, jak to u psów bywa, zaznaczył teren. Miał pełne prawo. Dlaczego? Bo w basenach rosną krzaki i trawy, bo wszystko jest zdewastowane, bo niegdyś tętniące życiem miejsca zamieniły się w księżycowy krajobraz.

Powiem przewrotnie. We Wrocławiu jest coraz więcej basenów…Hahaha. Ale tylko w przydomowych ogródkach. I można by pomyśleć, że 30 lat po transformacji społeczeństwo  miasta Wrocławia wzbogaciło się. Praktycznie każdego kto posiada taki ogródek stać na basen i zakupić go w każdym supermarkecie, to koszt od 70 PLN do 1000 PLN. No dobra ale co z tymi co nie mają ogródków, działek lub znajomych z owymi. Na tak postawione pytanie można powiedzieć wstyd, wstyd, drodzy wrocławianie. Wszak to My mamy prawo wymagać od włodarzy naszego miasta.

W zamierzchłych czasach ubiegłego wieku, we Wrocławiu w półmilionowym mieście, było wiele możliwości uprawiania wodnego sportu i rekreacji na basenach i kąpieliskach. Zatem oprócz pływania, kąpieliska i baseny miały przygotowaną infrastrukturę sportową. Można było pograć w siatkówkę, piłkę nożną, koszykówkę, badmintona. Były wypożyczalnie łódek, kajaków, oraz wydzielone miejsca dla szachistów.

To najbardziej popularne dyscypliny dla dzieci, młodzieży i dorosłych wymienione przez Roberta Butwickiego, które uprawiano w wodzie, na wodzie i wokół wody. Na niektórych kąpieliskach były wydzielone miejsca do gier zespołowych, dzisiaj zespołowo możemy usiąść w wydzielonych strefach Aqua Parku, tylko czy to jest aktywność sportowa?

Słuszna uwaga. Teraz uprawiamy tak zwany rzut ręcznikiem. By zająć miejsce. Ja z moimi kolegami, jak tylko przygrzało słoneczko, mogłem iść na basen albo kąpielisko. A wybór był taki, że były ostre spory pomiędzy chłopakami, gdzie i jak spędzimy czas. Szkoda mi  dzisiaj dzieciaków, bo nawet nie wiedzą jakie możliwości były 30 lat temu. Przypomnę kompleks basenów na Stadionie Olimpijskim, Burza w Parku Wschodnim, oraz baseny przy ulicach: Racławickiej, Ślężnej, Polnej, Harcerskiej, Skarbowców, Powstańców Śl./Sztabowej – na terenie Zakładu Energetycznego. Także przy Nowotelu na ul. Wyścigowej (kręcono tam Wielkiego Szu). Pamiętam basen zwany Balonem, przy ul. Łowieckiej – latem był odkryty a zimą zakrywany plandeką. W ten sposób wykorzystywano nadwyżki ciepła. Można było?!

Był też basen na Karłowicach (Aleja Kasprowicza/Berenta i na Zakrzowie, na Parkowej. Szczęśliwie niedawno reaktywowany.

No tak, dobre słowo szczęśliwie. Pozostałe nie miały tego szczęścia. Wspomnę jeszcze fantastyczne kąpieliska: Oławka na Niskich Łąkach, oczka wodne na Maślicach i na ul. Skarbowców. Niesamowite, że tyle sportowych obiektów zostało zamkniętych w różnym okresie. Nie przekonują mnie tłumaczenia magistratu.

W aglomeracji takiej jak Wrocław, z aspiracjami  ESK, The Word Games 2017, ekstraklasowym Śląskiem Wrocław z marzeniami o lidze mistrzów i stadionie na 40 tyś widzów z niegdyś 13 odkrytych i zamkniętych obiektów, dzisiaj mamy obiekty: Orbita, Kłokoczyce, Glinianki, Morskie Oko, Królewiecka, MOSiR, GEM, Aqua Park i SPA, znane pod nazwą Teatralna. Oznacza, to nie mniej ni więcej, że doprowadzono do ruiny dorobek Niemców, komunistów i własny a sztandarowy Aqua Park, z bardzo skromną ofertą na zewnątrz, jest po prostu za drogi.

Magistratowi zadaje pan publiczne pytania. Czy liczy na odpowiedź?

 Pewnie. Powtórzę kolejny raz. Czy instytucje publiczne, opłacane z naszych podatków, mają tylko zarabiać? Czy nie powinny służyć także mieszkańcom? Czy stworzenie przyjaznych, rekreacyjnych miejsc, naprawdę nie jest potrzebne? Wreszcie, czy utrzymywanie basenów i kąpielisk, jest dla władz miasta nieistotne ?

Bo jeżeli wszystko będziemy przeliczać na pieniądze, to po co komu nierentowny stadion na 40 tyś miejsc, który przeliczając na liczbę meczów i niekoniecznie sportowych imprez, nie jest wykorzystywany a utrzymywać trzeba go przez cały rok. Oj zmarnowaliśmy te 30 lat.

PODZIEL SIĘ

1 KOMENTARZ

  1. Jaki intelekt, taka wypowiedź. Kornel chyba nie wie, kogo popiera. Takich :kandydatów” jest we Wrocławiu ponad 600 tysięcy. Oczywiście odpadają wybitni, wykształceni, z dorobkiem i tacy, którzy coś w życiu osiągnęli. Wstyd.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ