Stanisław Piotrowicz: Napięcie opada, jesteśmy przyjąć pewne sugestie KE i wprowadzić kosmetyczne zmiany, ale nie może to wypaczyć reformy

Piotrowicz.jpg

Jesteśmy w jakimś stopniu zaakceptować pewne sugestie KE, ale nie może to zniweczyć i wypaczyć reformy, bo na to nie ma naszej zgody. Nie cofniemy się przed reformą, natomiast kosmetyczne zmiany możemy wprowadzić. Jesteśmy otwarci.

— powiedział w rozmowie z wPolityce.pl Stanisław Piotrowicz, poseł Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczący sejmowej komisji sprawiedliwości i praw człowieka.

wPolityce.pl: Panie przewodniczący, rozmawiamy tuż po posiedzeniu sejmowej komisji, na której ostro debatowano o publikacji orzeczeń Trybunału Konstytucyjnego. Orzeczeń, które państwo nazywacie teraz „rozstrzygnięciami”, ale jednak checie publikować. Przez lata to się nie udawało.

Stanisław Piotrowicz: Kiedyś opozycja usilnie domagała się takich rozwiązań, a gdy je przyjmujemy, to… protestuje przeciw nim. To, że zachowują się niekonsekwentnie jest oczywiste i widać wyraźnie, że chodzi o torpedowanie reform, a nie jakość prawa. Proszę zwrócić uwagę na to, ile komisja traci czasu nie na dyskusje nad kształtem prawa, ale na wnioski formalne – obszernie uzasadniane, powtarzające się – które zmierzają tylko do tego, by przeciągać czas trwania komisji. Nie mogę dopuścić do tego jako przewodniczący, by kilku posłów torpedowało prace komisji.

Opozycja bardzo boi się tego, by nie doszło do kompromisu polskiego państwa z Komisją Europejską. To niebywała sytuacja, w której polskim politykom zależy na sporze polskiego państwa z instytucjami unijnymi. Widać wyraźnie, że strategia ulicy i zagranicy jest ciągle żywa.

Borys Budka kpił dziś, że pod pręgierzem tej samej zagranicy zmieniamy ustawy sądowe.

Proszę wybaczyć, ale od kiedy KE interesuje ten temat, skoro problematyka legislacyjna nie dotyczy prawa unijnego? Bez usilnych starań ze strony opozycji nie byłoby zainteresowania ze strony KE.

Negocjacje jednak są i to intensywne.

Tak, ale nie zmieniamy zdania, że reforma wymiaru sprawiedliwości to ewenętrzna sprawa Polski. My jesteśmy w jakimś stopniu zaakceptować pewne sugestie KE, ale nie może to zniweczyć i wypaczyć reformy, bo na to nie ma naszej zgody. Nie cofniemy się przed reformą, natomiast kosmetyczne zmiany możemy wprowadzić. Jesteśmy otwarci.

Pan mówi o kosmetycnzych zmianach, Jarosław Kaczyński o gorzkich ustępstwach.

Nie ma tutaj przeciwieństw. Domaganie się publikacji rozstrzygnięć TK jest możliwe, ale z zaznaczeniem, że nie są to wyroki, a rozstrzygnięcia niespełniające wymogów prawnych. Opublikujemy je, zaznaczając, że zostały one wydane z naruszeniem prawa.

W projekcie mówimy nie o wyrokach TK, ale o „rozstrzygnięciach”. Trudno nazwać wyrokiem coś, co zostało wydane w nieprzewidzianym składzie prawnym. Do piętnastu każdy Polak potrafi liczyć – jeżeli przepisy prawa stanowiły, że TK ma rozpoznać daną sprawę w pełnym składzie – a pełny skład to 15 osób, a rozstrzygał w pięć osób, to nawet laicy powinni widzieć, że jest tutaj coś nie tak.

Czy są możliwe kolejne ustępstwa ze strony większości parlamentarnej?

Jeżeli rząd będzie uważał za stosowne, to zapewne zaproponuje jakąś nowelizację, ale nie posiadam wiedzy w tej sprawie.

Nie znam żadnych nowych inicjatyw. Wydaje mi się, że dotychczasowe wychodzą naprzeciw wielu sugestiom KE.

Czy po wizycie Fransa Timmermansa możemy powiedzieć o jakimś postępie w dyskusji?

Atmosfera rozmów wskazuje na to, że pewne napięcie emocjonalne opada; do uczestniczących w rozmowach dociera nasza argumentacja. Myślę, że to dobrze rokuje to na możliwość przyjęcia kompromisu.

Jest jakiś horyzont czasowy?

Nie mogę się na ten temat wypowiedzieć. Byłoby to z mojej strony nierozważne – ważne, że wszystko zmierza w kierunku normalizacji.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ