Krystyna Kwiatkowska: Skala haniebnego potraktowania ciał naszych bliskich była wielka. Słowa Komorowskiego mną wstrząsnęły



Nie rozumiem pewnych zachowań po katastrofie. Na przykład licznych awansów dla osób, które powinny ponieść odpowiedzialność

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Krystyna Kwiatkowska, żona śp. gen. Bronisława Kwiatkowskiego, który zginął w katastrofie smoleńskiej.

Polityce.pl: Były prezydent Bronisław Komorowski przesłuchiwany był dzisiaj przed Prokuraturą Krajową w związku z postępowaniem dotyczącym niedopełnienia obowiązków przez funkcjonariuszy publicznych bezpośrednio po katastrofie w Smoleńsku. Jakie to ma dla Pani znaczenie?

Krystyna Kwiatkowska: Trzy lata po katastrofie zostały nam udostępnione pierwsze dokumenty dotyczące mojego męża. Wcześniej docierały do nas wątpliwości i zastrzeżenia jakie miały inne rodziny. Udostępniona dokumentacja jedynie potwierdziła nasze obawy, że również w naszym przypadku nie zadbano o podstawowe procedury.
Natomiast ekshumacja przerosła wszystkie najgorsze koszmary. Z pewnością gdyby nasi rodacy byli obecni przy sekcjach i zamykaniu trumien, nie byłoby tak haniebnego potraktowania ciał naszych bliskich. Skala przeraża i najbardziej wstrząsnęły mną słowa pana Komorowskiego, który w czerwcu zeszłego roku – kiedy okazało się że w trumnie mojego męża znajdują się duże fragmenty w sumie 9 osób – zakomunikował że przecież wszyscy o tym wiedzieli. Tak więc bardzo się cieszę, że skoro pan Komorowski ma wiedzę, jakie błędy były popełniane, to teraz tą wiedzą podzieli się z Prokuraturą.

Po 10 kwietnia 2010 roku czekała Pani, by prezydent Komorowski jako zwierzchnik Sił Zbrojnych publicznie obronił poległych w tej katastrofie dowódców i pilotów?

Pan Komorowski od lat był związany z wojskiem. Od lat sprawował funkcje w Ministerstwie Obrony Narodowej, był przewodniczącym Komisji Obrony Narodowej i finalnie Zwierzchnikiem Sił Zbrojnych. Wszystkich żołnierzy, którzy zginęli w Smoleńsku znał od lat osobiście. Oczywiście, że oczekiwałam od pana Komorowskiego, że stanie w obronie imienia żołnierza polskiego. Tego samego oczekiwałam od pana Klicha, pana Zemke, pana Onyszkiewicza, czy pana Kwaśniewskiego który 10 lat był Zwierzchnikiem Sił Zbrojnych. Oni doskonale wiedzą, że wojsko wygląda tak, jakie były ich decyzje. Wojsko samo się nie zmienia, nie dozbraja, za wszystko odpowiadają politycy. Wojsko jest na ich rozkazy. To politycy odpowiadają za stan armii, stan szkoleń. Nie dość, że wojsko jest w opłakanym stanie przez ich rządy, to jeszcze cała wina została zrzucona na żołnierzy. Nie mogę się pogodzić z taką bezczelnością.

Za co Bronisław Komorowski powinien ponieść dziś odpowiedzialność w związku
z tym, co wydarzyło się w Polsce już po 10 kwietnia 2010 roku?

Nie rozumiem pewnych zachowań po katastrofie. Na przykład licznych awansów dla osób, które powinny ponieść odpowiedzialność. Awansowali między innymi pan Janicki z BOR, który miał ubezpieczać lot VIP i otrzymał awans na generała dywizji, nie mając nawet tytułu magistra, pan Bielawy, zastępca pana Janickiego otrzymał stopień generała brygady i posadę u pana Millera. Wspomniany pan Miller został wojewodą, pan płk Parulski (prokurator wojskowy) dostał awans na stopień generała brygady, chociaż niczego nie przypilnował po śmierci naszych bliskich. I w końcu pan Klich – przez 17 miesięcy sam wyjaśniał swoją katastrofę. Odszedł po wzięciu potężnej odprawy i PO wystawiła go na 1 miejscu na liście do Senatu. Szykuje się na kolejną kadencję senatora i dodatkowo prowadzi wykłady na UJ o bezpieczeństwie. To przecież jest niepojęte. Za czasów jego rządu zginęło więcej generałów niż kiedykolwiek wcześniej.

O co osobiście ma Pani pretensje do prezydenta Komorowskiego?

Na pierwszy rzut mam pretensję o brak wyważenia w wypowiedziach. Więcej taktu oczekiwałam od osoby sprawującej kiedyś najwyższą funkcję w państwie. Mam również pretensję, że nie rozliczył gen. Majewskiego za brak szkoleń. Szef sztabu zginął, ale został zastępca, który był odpowiedzialny za Siły Powietrzne. Ale układanka była prosta. Gen. Majewski milczy, za co dostaje czwartą gwiazdkę, wydłużono mu wiek pracy i 2 tygodnie po odejściu na emeryturę został szefem Agencji Kosmicznej. Nie mogę również pogodzić się z olbrzymią krzywdą i upokorzeniem, jakie spotkało rodziny pilotów i rodzinę Ewy Błasik. Rozwiązano 36 pułk, aby przykryć wszystkie błędy i niedociągnięcia. Generałowie wielokrotnie zgłaszali swoje uwagi, problemy. Wszystkie niewygodne dokumenty zostały utajnione przez Klicha. To nie generałowie i piloci są winni tej tragedii. 
A dziś pozostały jedynie żony, które muszą walczyć o dobre imię swoich mężów.
I żaden z panów pseudopolityków, od lat decydujących o wojsku, nie wstawia się za żołnierzem polskim, tylko powtarza rosyjską teorię pani Anodiny. Powiedziałam pseudopolityków, bo ci panowie nie mają ani odwagi, ani honoru. Nie powinni cieszyć się szacunkiem i poparciem społecznym.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ