Chcą rozwiązać problem ze śmieciami


We Wrocławiu podczas konsultacji społecznych projektu Polityki Surowcowej Państwa, którego inicjatorem jest dolnośląski naukowiec wiceminister środowiska prof. Mariusz Orion Jędrysek eksperci i przedsiębiorcy dyskutowali o problemach związanych ze składowaniem odpadów.  O rozwiązaniach dyskutowano w Uniwersytecie Wrocławskim.

Jeżeli Polska zdecyduje się na budowę elektrowni jądrowej wówczas będziemy musieli się zmierzyć ze wysokoaktywnymi odpadami promieniotwórczymi.  Jak informują politycy PiS-u obecnie trwają rozmowy na szczeblu rządowym dotyczące kwestii budowy elektorowi jądrowej.

– Odpady promieniotwórcze mogą stać się dla nas wyzwaniem, w momencie, kiedy Polska wyruszy w kierunku budowy elektrowni jądrowej. Funkcjonowanie takiej elektrowni wiąże się z powstawaniem odpadów wysokoaktywnych promieniotwórczo, które w początkowej fazie (nawet kilkudziesięciu lat) składowane są na terenie elektrowni, ale docelowo muszą trafić na odpowiednie podziemne składowisko.  Należy także w miejsce kończącego swój żywot składowiska w Różanie znaleźć nowy teren pod składowisko płytkie dla średnioaktywnych odpadów promieniotwórczych – powiedział podczas konsultacji społecznych we Wrocławiu prezes Państwowej Agencji Atomistyki Andrzej Przybycin.

Przypomnijmy, że w Polsce obecnie jest jedno składowisko  nisko- i średnioaktywnych odpadów promieniotwórczo w Różanie (Krajowe Składowisko Odpadów Promieniotwórczych), gdzie składowane są  m. in. odpady medyczne, w których stosowano substancje promieniotwórcze (ampułki po preparatach promieniotwórczych, strzykawki, lignina, folia, odzież ochronna, zużyte elementy wyposażenia oraz odpady z dekontaminacji) i zużyte elementy laboratoriów, gdzie stosowano składniki promieniotwórcze. Do Różana trafiają również odpady niskoaktywne z jedynego działającego w kraju reaktora jądrowego – MARIA. Składowisko w Rózanie zakończy swoją działalność w ciągu 4 – 7 lat.

Ale to niejedyne problemy. Kolejny z nich przedstawił w Uniwersytecie Wrocławskim Wiktor Kowalczyk z KGHM Polska Miedź S.A. Jak podkreślił z odpadów można budować nawet domy i drogi. Aby to zrealizować potrzeba jednak przyzwolenia społecznego i zmiany przepisów.

– Chciałbym się odnieść głównie do odpadów flotacyjnych (odpady powstające przy procesie flotacyjnego wzbogacania rud miedzi, które stanowią niemal całość odpadów uzyskiwanych w procesie produkcji miedzi – przyp. red.), które stanowią ponad 90 proc. produkowanych w KGHM odpadów. Odzysk surowców z odpadów musi, po pierwsze, opłacać się biznesowo, jeżeli państwo tworzy prawo, musi to brać pod uwagę. Po drugie istnieją technologie, które pozwalają wykorzystać odpady flotacyjne, jednak posiadają one różne bariery. Przykładem jest kostka o charakterystyce styropianu, która może być produkowana  z odpadów flotacyjnych do celów budowlanych. Barierą jest to, że ta technologia działa tylko w mniejszej skali. Nie zagospodaruje ona milionów ton odpadów przemysłowych. Dlatego szukamy rozwiązań, które zagospodarują odpady z naszej produkcji w ilości przynajmniej 3 mln ton. Ponadto dochodzą inne problemy z zagospodarowaniem odpadów natury społecznej – ludzie sobie nie życzą, aby dom był zbudowany z odpadów. Kolejnym przykładem zagospodarowania odpadu flotacyjnego mogłoby być wykorzystanie go jako budulca dróg, jednak zleceniodawcy zastrzegają w przetargach, że do budowy drogi muszą być wykorzystane surowce naturalne, wykluczając odpady – powiedział.

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ