Kwaśniewski robi z siebie politycznego męczennika: Czuję się inwigilowany przez służby. Chcą, aby coś nade mną wisiało

foto: yt

Dzisiaj mamy nie system kanclerski czy prezydencki, ale system nowogrodzki. Co to za różnica, czy więcej władzy będzie miał rząd, czy prezydent, jak i tak o wszystkim decyduje Jarosław Kaczyński. To jest robienie ludziom wody z mózgu

— atakował rządzących w wywiadzie dla Onet.pl były prezydent Aleksander Kwaśniewski.

Jak dawny „patron” lewicy spogląda na tę część sceny politycznej? Kwaśniewski wyraźnie promuje Roberta Biedronia.

Kibicuję mu i czasami rozmawiamy. Robert Biedroń ma podstawowe zadanie: odnowić swój mandat w Słupsku i pokazać, że jego cztery lata prezydentury zostały przez wyborców tego miasta ocenione pozytywnie. To będzie wówczas dla niego fundament do budowania czegoś znacznie większego na przyszłość

— powiedział.

Ma moje wsparcie, ale to nie oznacza, że nie kibicuję także SLD w powrocie to parlamentu

— dodał jednak, zaznaczając jednocześnie, że cieszy go wszystko, co dobre na lewicy, ale martwi go ograniczona zdolność środowisk lewicowych do dialogu.

Skąd przekonanie o sile jego dawnej partii?

Ostatnie decyzje PiS, jak na przykład ustawa degradacyjna czy działalność IPN, to wszystko powoduje, że elektorat nostalgiczny, który ma ciągle poczucie więzi z PRL, a przynajmniej nie chce doprowadzić do całkowitego przekreślenia swojego dorobku i życiorysów, zaczyna być aktywniejszy

— mówił.

Wierzę w powrót SLD do Sejmu

— stwierdził w końcu Kwaśniewski.

Przy okazji wątku lewicy poruszono ciekawy temat. Czy zaangażowanie polityczne Moniki Jaruzelskiej skończy się jak „przygoda” Magdaleny Ogórek z SLD? Były prezydent rozróżnia obie panie, wychwalając córkę twórcy stanu wojennego i krytykując byłą kandydatkę na urząd prezydenta. Ale jednocześnie dopowiada coś, co wzmacnia narrację Ogórek o jej słabych więzach z ugrupowaniem Leszka Millera.

 

Projekt z Magdaleną Ogórek był chybiony od samego początku

— powiedział dosadnie Kwaśniewski.

Poza tym chciałbym, abyśmy przestali koloryzować te związki z lewicą pani Ogórek i zaczęli mówić o nich prawdę. To wcale nie były jakieś silne związki

— dodał.

SLD przyszło zapłacić za tę decyzję dużą cenę, którą płaci do dzisiaj. Partia straciła powagę także w swoim tradycyjnym elektoracie

— ocenił.

Były prezydent – którego można nazwać współtwórcą konstytucji z 1997 r. – przeszedł do ataku na PiS, a także obecną głowę państwa. Zdaniem Kwaśniewskiego referendum konstytucyjne może się nie odbyć. Wskazał tutaj na „kłótnie” PiS i Andrzeja Dudy.

 

I na końcu pozostanie tak, jak jest. Poza tym referendum konstytucyjne może być doskonałą okazją dla opozycji do zjednoczenia się w imię obrony demokracji. Wystarczy tylko namówić Polaków do braku udziału w takim referendum, by zakończyło się ono klapą. PiS zapewne dostrzega to zagrożenie

— mówił Kwaśniewski.

W dodatku nie powstrzymał się przed oskarżeniami w stylu totalnej opozycji, że przyszła konstytucja będzie zapewne „mniej demokratyczna i mniej obywatelska”.

Dzisiaj mamy nie system kanclerski czy prezydencki, ale system nowogrodzki. Co to za różnica, czy więcej władzy będzie miał rząd, czy prezydent, jak i tak o wszystkim decyduje Jarosław Kaczyński. To jest robienie ludziom wody z mózgu

— rzucił.

Były prezydent nie poprzestał na krytyce pomysłu nowej konstytucji. Musiał jeszcze „straszyć” obecnym obozem rządzącym.

Myślę, że rok 2018 będzie naznaczony takimi działaniami, które mają wprowadzić czynnik strachu. Kto nie chce być z nami, czyli z dobrą zmianą, ten jest przeciwko nam i lekko mieć nie będzie

— powiedział.

Robiąc z siebie męczennika, zarzucił, że tzw. sprawa willi Kwaśniewskich ma celu „gonienie”, „dyskredytowanie” go, aby coś nad nim „wisiało”. Stwierdził na dodatek, że czuje się inwigilowany przez służby.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ