Waszczykowski o Tusku: “Szokujące było zachowanie oskarżycieli. Sprawiali wrażenie zupełnie nieprzygotowanych”

Waszczykowski.jpg

Nawet, gdyby nie chciało im się dotrzeć z jakichś powodów do dokumentów, które od lat są w prokuraturze, to była masa publikacji prasowych, np. w waszym tygodniku „Sieci”, gdzie dziennikarze dotarli do nich i opublikowali z nich cytaty. W ubiegłym roku przesłałem do prokuratury masę materiałów dotyczących okresu od 1 września 2009 r. do 10 kwietnia 2010 r., z których jasno wynika, że Tusk i podlegli mu ludzie działali razem z Rosjanami, aby nie dopuścić prezydenta do uroczystości w Katyniu, a  potem, żeby zrobić je oddzielnie

—mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl Witold Waszczykowski, były minister spraw zagranicznych.

 

wPolityce.pl: To, co Tusk zaprezentował wczoraj w sądzie można nazwać cyniczną grą polityczną? Czy może obawia się czegoś, bo nie wie, co ostatecznie zgromadzono w materiale dowodowym w procesie Tomasza Arabskiego i stąd zasłania się niepamięcią?

Witold Waszczykowski: To było przewidywalne, że Tusk będzie uciekał w jakieś ambiwalentne, ogólne wypowiedzi oraz zasłaniał się niepamięcią i jakimiś innymi problemami. Natomiast szokujące było zachowanie oskarżycieli, którzy sprawiali wrażenie zupełnie nieprzygotowanych. Nawet, gdyby nie chciało im się dotrzeć z jakichś powodów do dokumentów, które od lat są w prokuraturze, to była masa publikacji prasowych, np. w waszym tygodniku „Sieci”, gdzie dziennikarze dotarli do nich i opublikowali z nich cytaty. W ubiegłym roku przesłałem do prokuratury masę materiałów dotyczących okresu od 1 września 2009 r. do 10 kwietnia 2010 r., z których jasno wynika, że Tusk i podlegli mu ludzie działali razem z Rosjanami, aby nie dopuścić prezydenta do uroczystości w Katyniu, a  potem, żeby zrobić je oddzielnie.

Wolałby Pan innych oskarżycieli?

Nie ingeruję w to, mogą być ci sami, tylko żeby byli przygotowani. Ci dali popis nieprzygotowania. Sprawiali wrażenie, jakby dopiero wczoraj dowiedzieli się o tym. Pytali o jakieś wrażenia, impresje i co on pamięta. Zamiast konkretnie pytać, jak wyglądała rozmowa 1 września 2009 r. i gdzie jest notatka z tej rozmowy, jak wyglądały następne spotkania ministrów, którzy przygotowywali wizytę i rozmowa Tuska z Putinem na początku lutego 2010 r. Przecież ludzie prezydenta już styczniu 2010 roku na piśmie informowali, że Lech Kaczyński jest zainteresowany zorganizowaniem takich uroczystości. Gdzie są notatki z wyjazdu Arabskiego 18 marca 2010 roku? Pojechał sam, nie dopuścił ludzi z MSZ ani Mariusza Handzlika od prezydenta. O te wszystkie rzeczy należało pytać, bo one chodzą w mediach. Również po 10 kwietnia to zachowanie jest udokumentowane, czy brak w zasadzie podejmowanych działań. Tusk zachował się przewidywalnie i wiadomo było, że będzie chciał uciec od odpowiedzialności i jak na razie to mu się udaje. Została zmarnowana szansa, aby go złapać na kłamstwie.

Łatwo można było mu je wczoraj udowodnić. Kłamstwem było chociażby to, że rozmawiając z Putinem rzekomo nie wiedział kiedy prezydent leci do Katynia.

Oczywiście, że tak. A już w styczniu 2010 roku było pismo Mariusza Handzlika informujące czarno na białym, że prezydent chce takie uroczystości zorganizować. Był o tym wcześniej poinformowany Andrzej Przewoźnik, który już takie rzeczy przygotowywał. Z wspomnianego pliku notatek, które w ubiegłym roku otrzymała ode mnie prokuratura z rozmów polsko-rosyjskich w 2009 r. i na początku 2010 roku wynika, że polski MSZ i ludzie od premiera z KPRM omawiali przygotowania do odrębnej wizyty premiera Tuska. Powtórzę jeszcze raz – najpierw starano się nie dopuścić w ogóle prezydenta do tych uroczystości, a potem skierować go albo na inne uroczystości, albo w innym terminie. To wszystko jest udokumentowane.

Pan prezydent Kaczyński sam też mówił 4 marca, że wolałby wspólną wizytę, a jeżeli nie będzie to możliwe poleci do Katynia 10 kwietnia.

Dokładnie. Bo to miały być wspólne polskie uroczystości państwowe. Prezydent nie leciał tam na żadną pielgrzymkę czy osobistą wizytę, jak chciano to zrobić. Od dawna w budżecie Kancelarii Prezydenta zagwarantowane były pieniądze na organizację takich uroczystości. Jeśli Tusk chciał dołożyć do tego element międzypaństwowy, to oczywiście bardzo chętnie. Jeśli dostał telefon od Putina na początku lutego, to mógł go poinformować o tym, że takie uroczystości są planowane i zaprosić go na nie.

Nie wiemy niestety co było na przesłuchaniu niejawnym Tuska. Czy wykorzysta on fakt, że  nie był dociskany trudnymi pytaniami przez oskarżycieli i będzie grał dalej niewinnego?

Media mu sprzyjajcie cytują już jego wypowiedzi, że nie było żadnego rozdzielenia wizyt, że to jest publicystyka i że rzekomo prezydent Lech Kaczyński był z tego zadowolony i to akceptował. To wszystko jest nieprawdą. Są zeznania, które też wyciekły do mediów, że pierwsze zapowiedzi zorganizowania odrębnego spotkania były już wspominane 1 września 2009 roku. To są zeznania pracowników MSZ, których Tusk o tym poinformował. Należało do tego dotrzeć i dopytać go tą wizytę. Bo ja nie sądzę, że na molo Tusk rozmawiał z Putinem o tym, jak wygląda Sopot, gdzie leży Gdynia i jak daleko jest do domu. To na pewno była polityczna rozmowa.

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ