Dr Żółtaniecki o ustawie 447: “Nie uciekniemy od tematu roszczeń. W końcu nas dopadną jakimś znaczącym wyrokiem sądowym”


Bez względu na to, jaka to będzie kwota, to i tak są to gigantyczne sumy. Jest w tym wszystkim jedna rzecz pozytywna – żadnemu państwu w Europie i na świecie nie będzie zależało, żeby Polska wpadła w tarapaty. Roszczenia mogą dotyczyć również innych. Może to być łańcuszek, który rozpocznie się od Polski

— mówi w rozmowie z portalem wPolityce.pl  dr Ryszard Żółtaniecki, socjolog i dyplomata, specjalista ds. stosunków międzynarodowych, Collegium Civitas.

wPolityce.pl: Izba Reprezentantów przyjęła ustawę JUST Act, czyli uchwałę 447. Regulacja dotyczy zwrotu mienia ofiar Holokaustu. Co pan sądzi o tej uchwale?

Ryszard Żółtaniecki: To efekt silnego działania lobby żydowskiego w Stanach Zjednoczonych. Lobby żydowskie zawsze dążyło do tego, żeby Stany Zjednoczone wykonały jakiś ruch, który przybliży ich do restytucji mienia pozostawionego w innych krajach. W ustawie 447 nie chodzi tylko o Polskę.

Tak, ustawa dotyczy około 40 państw.

Tak. Chyba największy kłopot będzie miała Szwajcaria z lokatami. Nam na razie nic nie grozi, bo ustawa mówi o monitoringu. Nie ma w ustawie słowa o presji. Akt prawny daje instytucjom Stanów Zjednoczonych do monitorowania jak przebiega ten proces, jak jest zaawansowany w różnych krajach. Roszczenia są problemem od którego nie uciekniemy. Unikanie go jedynie pogarsza sytuację. Stereotypowych opinii, które zaczynają funkcjonować po obu stronach, polskiej i izraelskiej jest coraz więcej.

Co Polska powinna zrobić?

Musimy zacząć rozmawiać i znaleźć jakiś system rekompensaty. Nie może to być pełna rekompensata. Nie powinna to być wyłącznie rekompensata finansowa. Jednak jakiś system rekompensat musi zostać stworzony. Ważne jest żebyśmy stali na stanowisku, że ci obywatele pochodzenia żydowskiego byli obywatelami polskimi. Mamy dokładnie zdefiniowane, czym jest dziedziczenie i kto ma do niego prawo.

Ale ten akt postrzega dziedziczenie w sposób niezgodny z prawem.

Niestety tak. Chodzi o system odzyskiwania majątku, który nie ma spadkobierców. I to jest jeden z kierunków, na który powinniśmy wskazywać w dyskusji. Drugi kierunek powinien polegać na zaangażowaniu Amerykanów i środowisk żydowskie w to, żeby Niemcy oddali nam pieniądze, które są nam winni za zniszczenia w Polsce. Mógłby to być jakiś łączony deal. Pomysł o rekompensatach wojennych i odszkodowaniach dla osób pochodzenia żydowskiego, które pozostawiły mienie na terytorium Polski powinien zostać połączony w jeden pakiet.

Ciekawy pomysł, ale czy Żydzi potrzebują polskiego pośrednika w uzyskiwaniu pieniędzy od Niemców?

Jeżeli w realnej perspektywie zarysuje się możliwość otrzymania pieniędzy, sami ich nie dostaną, bo przecież już wszystko, co im się należało dostali. Byłyby to nasze pieniądze, z których oni mogliby skorzystać.

Dobrze, a co wówczas jeżeli Niemcy nie wypłacą nam reparacji wojennych?

Trzeba będzie znaleźć jakąś formułę pośrednią, która sprawi, że będzie to rekompensata częściowa, połączona z inwestycjami oraz ze wspólnymi działaniami w Polsce czy na terenie innych państw. Nie mamy tak dużych pieniędzy i w najbliższym czasie nie będziemy ich mieć.

Na razie nie wiemy, jaka jest dokładna kwota żydowskich roszczeń od Polski. Obecnie padają różne sumy 60, 65 a nawet 200 miliardów dolarów.

Bez względu na to, jaka to będzie kwota, to i tak są to gigantyczne sumy. Jest w tym wszystkim jedna rzecz pozytywna – żadnemu państwu w Europie i na świecie nie będzie zależało, żeby Polska wpadła w tarapaty. Roszczenia mogą dotyczyć również innych. Może to być łańcuszek, który rozpocznie się od Polski. Trzeba sobie zdawać sprawę i tę kwestie stawiać bardzo mocno. Należy o tym rozmawiać, ale dialog należy zacząć już teraz i prowadzić go z Amerykanami i środowiskami żydowskimi. Nie uciekniemy od tematu roszczeń. W końcu nas dopadną jakimś znaczącym wyrokiem sądowym. Wtedy dopiero będziemy w kłopotach.

Not. TP

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ