Niemiecki oficer umawiał się na seks z 13-latką? Nowe fakty

domena publiczna

Wczoraj w Sądzie Rejonowym dla Wrocławia-Krzyków odbyła się kolejnej rozprawa ważnego oficera niemieckiej policji, który – jak twierdzą śledczy – chciał uprawiać seks z nieletnią. W rzeczywistości za 13-letnią dziewczynkę podawała się pracownica agencji detektywistycznej.

Przypomnijmy, że wrocławski sąd podjął ważną decyzję – sprawa niemieckiego oficera nie będzie toczyła się za zamkniętymi drzwiami. Wbrew wnioskom obrońcy, na sali rozpraw mogą przebywać dziennikarze.

Podczas ostatniej rozprawy złożono nowe wnioski dowodowe. Oskarżony Mike S. uważa, że zeznania jego byłej żony dotyczące problemów seksualnych są niewiarygodne, bo kobieta miała mu utrudniać kontakty z dzieckiem.

Przedstawił na tę okoliczność m.in. korespondencję e-mejlową. Sąd wkrótce zapozna się z wyrokiem ze sprawy rozwodowej. Dodajmy, że w tej sytuacji brzmi to kuriozalnie, bo mężczyzna jest przecież oskarżony o usiłowanie czynu pedofilskiego. Tymczasem obrona zmierza do przedstawienia sytuacji w taki sposób, że historii winna jest zła żona Polka, a nie Mike S. który przez telefon i internet umawiał się pracownicą agencji detektywistycznej. Byłą żonę Mike S. pytano nawet, czy jej siostra jest koleżanką ze szkoły dziennikarza ze Zgorzelca Mariusza Klonowskiego, który nagłośnił sprawę. Tyle, że między nimi jest kilkanaście lat różnicy i jak sprawdziliśmy – kończyli szkoły w różnych miastach. Kolejna rozprawa odbędzie się 24 maja. Wezwano na nią kolejnego świadka – drugiego z policjantów, który zatrzymywał Mike S.

Przypomnijmy, że według śledczych Mike S. 43-letni Niemiec proponował przez internet i telefon seks osobie poniżej 15 r.ż. Został za to zatrzymany w marcu 2017 r. w jednym z wrocławskich hoteli dokąd przyjechał spotkać się z dziewczynką za którą podawała się pracownica agencji detektywistycznej. Rozmowa została nagrana. Wynika z niej, że mężczyzna wiedział, że rozmawia z osobą w wieku szkolnym. Jak wynika z zeznań konkubina Mike S. myślała, że w tym czasie przebywał służbowo w Poczdamie. Gdy sprawa wyszła na jaw, tłumaczył jej, że we Wrocławiu miał się spotkać, ale ze swoją córką, która była tam wycieczce szkolnej. Żadnej wycieczki jednak nie było. Na przedostatniej rozprawie zeznawał m.in. policjant, który zatrzymał Mike S. we wrocławskim hotelu. Mike S. miał według relacji funkcjonariusza dziwić się, że w Polsce seks z 13-latką jest zabroniony. – Wyraził zdziwienie, że jest to nielegalne – mówił policjant. Obrońca Mike S. dopytywał przede wszystkim, kiedy te słowa zostały wypowiedziane przez jego klienta, czy został on poinformowany dokładnie jakie przysługują mu prawa i za co został zatrzymany. Policjant podkreślił, że tak – od początku było to jasne, a Mike S. bardzo komunikatywnie porozumiewał się w języku polskim. Zresztą – dodajmy – sam jest przecież policjantem.

W sprawie ujawniono także listy sprzeda lat, które wówczas 26-letni Mike S. miał wymieniać z czternastolatką i które mają zawierać opisy ich intymnych spotkań. Jednak jeszcze nie wiadomo, czy sąd dopuści je jako dowód.

Przypomnijmy, że zdaniem obrońcy Mike S. – ta sprawa została nagłośniona przez media i znanego łowcę pedofili Krzysztofa Dymowskiego z powodu narodowości i funkcji jego klienta.

– Mój klient czuje się osaczony, mogę powiedzieć, że ta sprawa została nagłośniona przez pana Dymkowskiego i media właśnie przez jego narodowość i funkcję, którą zajmuje – powiedział w styczniu TVP Wrocław obrońca Bartosz Łuć.

Jak informował w ub.r. Cezary Gmyz, Mike S. to nadkomisarz niemieckiej policji federalnej pełniący funkcję kierownika inspekcji w Ludwigsdorf koło Görlitz. Jednostka ta podlega Urzędowi Policji Federalnej w Pirnie – podkreślił. Mike S. nie przyznaje się do winy.

Gazeta Polska Codziennie
Dodatek Dolnośląski

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ