Podły atak Zembaczyńskiego: Kaczyński nie lubi Jakiego. Wie, że nie wygra w Warszawie, więc rzucił to barachło na odczepne


Do przewidzenia było, że kwestią czasu jest tylko to, kiedy do ataku na Patryka Jakiego, kandydata na prezydenta Warszawy z ramienia Zjednoczonej Prawicy, włączy się koalicjant Platformy Obywatelskiej. Tym razem na scenę wyszedł Witold Zembaczyński, który z furią wyrzucał z siebie kolejne oszczerstwa w stronę wiceministra sprawiedliwości.

Patryk Jaki, który robi politykę na swoim chorym dziecku poradzi sobie. Gdzie on dzisiaj jest? Zwykły Kowalski, który będzie miał do czynienia z taką sytuacją i nie jest na takiej pozycji, jak pan wiceminister, będzie miał znacznie większy kłopot. Stąd jest ten protestu. Jak można lansować się na chorobie własnego dziecka, jak się jest posłem

— mówił butnie na antenie TVP Opole Witold Zembaczyński.

Kiedy prowadzący program z niedowierzaniem dopytywał się, czy naprawdę wrzucenie do internetu zdjęcie z dzieckiem jest robieniem polityki, Zembaczyński, niewzruszony, powiedział, że wszyscy wiedzieli, że jego ojciec jest chory na parkinsona, a „Patryk Jaki wyzywał go na bieg na 5 km”.

Już wtedy robił sobie kampanię na chorobach ludzi. Teraz robi to samo na chorobie własnego dziecka

— szedł w zaparte Zembaczyński.

Ale na tym nie poprzestał:

Ile czasu temu dziecku poświęca? Zero. Ma tylko czas na zdjęcia na instagramie i na Facebooku

— przekonywał poseł PO.

Dopytywany o to, skąd ma takie informacje, Zembaczyńskie stwierdził, że… włącza telewizor i widzi.

Wie pan ile czasu trzeba poświęcić chorym osobom?

— pieklił się Zembaczyński, za nic mając przywołującego go do porządku prowadzącego rozmowę, który zwrócił uwagę, że takie słowa zapiszą się w historii dyskusji w polskiej polityce.

Może ci ludzie zrozumieją, że nie można robić polityki na osobach niepełnosprawnych i chorych, bo to jest nieuczciwe. Zjednoczona Prawica lansowała się i nie zrobiła nic. My złożyliśmy ustawę w 2016 roku. Teraz trzeba podnieść łapkę i za nią zagłosować, żeby im pomóc, a nie dawać ślepy program 500+, który nie służy niczemu

— nie odpuszczał Zembaczyński.

Rozmowa dotyczyła również zaprezentowanych przez Prawo i Sprawiedliwość kandydatów na prezydentów miast. Zembaczyński, pewien swego, przekonywał, że zna kulisy decyzji PiS, który zdecydował się na wystawienie Patryka Jakiego, ponieważ „pracuje z tymi ludźmi w komisji śledczej”.

Założenie prezesa Kaczyńskiego według relacji, które były mi przedstawiane, było takie: Warszawa jest i tak przegrana, więc trzeba wystawić kogoś, kogo premier najmniej ceni, kto jest dla niego najmniej wartościowy. Prezes nie znosi Patryka Jakiego, dlatego rzucił go na pożarcie. Żal mu było Dworczyka, albo marszałka Senatu

— stwierdził poseł Nowoczesnej, dodając, że w sytuacji, „kiedy sprawa jest przegrana, rzuca się tam najgorsze barachło”.

Powiedzieć, że język polityków Nowoczesnej jest skandaliczny, to mało, ale wciąganie w to wszystko niewinnego dziecka, przekracza wszelkie granice przyzwoitości.

wpolityce.pl/TVP Opole

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ