Andruszkiewicz: Nie wierzę, że Putin dotarł na molo by dowiedzieć się, po jakiej plaży biega Tusk


Gośćmi red. Katarzyny Gójskiej w programie “7×24”, którego audycja równoległe trwała na antenie Polskiego Radia, byli: Joanna Augustynowska (PO), Mirosław Maliszewski (PSL), Kornelia Wróblewska (Nowoczesna), Adam Andruszkiewicz (WiS), Piotr Apel (Kukiz’15) oraz Joanna Lichocka (PiS.)

– Była to kawalkada zwrotów: “nie wiem”, “nie pamiętam”, “nie zajmowałem się” – analogicznie do zeznań ws. dzikiej reprywatyzacji. Donald Tusk pokazał się jako mazgaj. Zapowiadał swój przyjazd na przesłuchanie jako coś niedobrego – to zwykłe procedowanie, które wytoczyły osoby cywilne. Zdaje się, że były premier niezwykle bał się tego zeznania. Stwierdził, że kancelaria premiera odpowiadała za organizację. Zostaną wyciągnięte konsekwencje zarówno z przesłuchania pod przysięgą, jak i roli Tuska w tej katastrofie – mówiła Joanna Lichocka (PiS).

– To są trudne wydarzenia. Wówczas pracowałem w polsko-rosyjskiej grupie parlamentarnej(przyp. red. w 2010 roku). Próbowaliśmy wyjaśnić skąd tak negatywne relacje między nami. Popełniliśmy, jako Polacy, sporo błędów. Trzeba znaleźć winnych tej katastrofy. Przesłuchanie Donalda Tuska nie miało specjalnego wymiaru czy znaczenia. Ciekawy jestem co będzie robił Tusk po powrocie do polskiej polityki, bo co do tego, że wróci, nie mam najmniejszych wątpliwości – wyznał Mirosław Maliszewski (PSL).

– Sprawa wyjaśnienia udziału Tomasza Arabskiego jest niezwykle zawiła. Mamy do czynienia z sytuacją, gdzie zeznaje osoba publiczna. Wszystko to urasta do rangi wojny politycznej. To jest coś, z czym nie mogę się zgodzić. Donald Tusk nie powiedział nic, co pomogłoby w całym procesie. Pytając jednak o kwestie techniczne byłego premiera, moim zdaniem, mija się z celem – sugerował Piotr Apel (Kukiz’15).

– Wasze teorie legły w gruzach. Robicie medialne show, bo musicie zrzucić na kogoś winę. To wszystko niewiele wnosi. Dzisiejsza audycja to słowa przeciw słowom. To, że nie doszło do wspólnego wyjazdu oznacza tyle, że mamy mnóstwo procedur bezpieczeństwa. Właśnie z tego względu delegacje rozdzielono – oponowała Kornelia Wróblewska (Nowoczesna).

– Chętnie wejdę w polemikę z narracją, że premier nie wiedział o decyzji śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Nie wierzę, że premier nie posiadał narzędzi, by się tego dowiedzieć. Nie wierzę też w to, że ówczesny premier Rosji przylatuje na molo do Polski by rozmawiać o tym, że jest ładna plaża. Niczym dziwnym jest, że rozmowa liderów rządów dotyczyła wówczas kwestii politycznych – dodał Adam Andruszkiewicz (WiS).

źródło: telewizjarepublika.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ