Iwona Hartwich w TVN24: Cały czas liczymy na zmianę frontu prezydenta. Myślę, że został wprowadzony w błąd


Cały czas liczymy na zmianę frontu prezydenta. Myślę, że został wprowadzony w błąd— powiedziała w programie „Fakty po Faktach” (TVN24) Iwona Hartwich, jedna z opiekunów osób niepełnosprawnych protestujących w Sejmie.

W dalszym ciągu jest grillowany mój szalik za 10 złotych, gdzie jest wyceniany gdzieś tam na tysiąc złotych. Nikt jakoś nie pali się, żeby wziąć moje niepełnosprawne dziecko na wózku i wyjechać z nim na wakacje i pchać go po plaży

— zaznaczyła.

My już zostaliśmy dwa razy oszukani. Raz przez podpisanie tego porozumienia za naszymi plecami, kiedy wszyscy wiedzą, że ta pani, która podpisywała, powiedziała, że została zmanipulowana przez rząd. A drugi raz, kiedy się przychodzi do nas, wiedząc że chodzi o realne pieniądze życie dla tych osób

— twierdziła Hartwich.

To protest osób niepełnosprawnych. Musimy zabrać ten głos, bo te dzieci są na wózkach, niewidome, z zespołem Downa. One nie wyjdą na ulice. Jesteśmy apolityczni absolutnie. To, że przychodzi posłanka z Torunia, nasza koleżanka prywatnie i zabiera nasze brudne rzeczy do swojej pralki, to my naprawdę bardzo dziękujemy. Tak samo posłanka Ścigaj. One nam pomagają

— zaznaczyła uczestniczka protestu.

Iwona Hartwich przypomniała też protest sprzed 4 lat.

My mieliśmy jako rodzice dwa lata zakazu wejść do Sejmu. Przecież po naszym proteście w 2014 roku Radosław Sikorski dał nam zakaz. Na ten zakaz załapał się nawet mój Kuba. Przez dwa lata nie mogliśmy uczestniczyć w komisjach, podkomisjach

— powiedziała.

Hartwich odniosła się też do pogłosek o swoich aspiracjach politycznych.

Ja nie kandyduję z żadnej listy. Wiem, że pojawiają się różne sytuacje, nawet podchodził do mnie dziennikarz TVP Info i się pytał czy jestem jedynką z Platformy, później czy jestem jedynką z Nowoczesnej. Zapewniam, że nie mam aspiracji politycznych

— zaznaczyła.

wpolityce.pl/TVN24

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ