Michał Dworczyk: Pojawiają się politycy, ale nie tylko, którzy wokół niepełnosprawnych próbują cynicznie podgrzewać nastroje



Niestety pojawiają się politycy, ale nie tylko, którzy próbują instrumentalnie wykorzystywać tę sytuację oraz cynicznie podgrzewać nastroje. Stałoby się fatalnie, gdyby w tej ważnej sprawie emocje wzięły górę nad merytoryczną dyskusją— powiedział w rozmowie z portalem wPolityce.pl Michał Dworczyk, szef Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

wPolityce.pl: Wicepremier Jarosław Gowin powiedział o słowach, jakie usłyszał w Waszyngtonie: Jeżeli rozwiążemy problem z nieporozumieniem ws. nowelizacji ustawy o IPN, to stałe bazy amerykańskie w Polsce mogą powstać w ciągu 2-3 lat. Skoro niektórzy chcieliby wiązać kwestie polityki historycznej ze sprawą bezpieczeństwa – a która, jak podkreśla się, jest najważniejsza w naszych relacjach – to czy można traktować takie głosy w formie jakiegoś nacisku?

Michał Dworczyk, szef KPRM: Nie znam tej wypowiedzi pana premiera Gowina, natomiast wiem, że dialog polsko-amerykański w sprawie stałej obecności wojskowej sił amerykańskich w Polsce toczy się od blisko dwóch lat. Odkąd Prawo i Sprawiedliwość wygrało wybory w 2015 roku, sprawy bezpieczeństwa, w tym militarnego, stały się jednym z najważniejszych priorytetów rządu. Polsko–amerykańska współpraca rozwija się, czego najlepszym dowodem były szczyt NATO w Warszawie, przyjazd do naszego kraju sił zbrojnych USA, czy zgoda amerykańskich władz na sprzedaż Polsce najnowocześniejszego modelu systemu Patriot. Rozmowy o dalszym pogłębianiu i rozwijaniu tej współpracy trwają. M.in. w tej sprawie, w zeszłym tygodniu, przebywał w Stanach Zjednoczonych Minister Obrony Narodowej Mariusz Błaszczak. Warto również podkreślić, że jesteśmy doceniani przez naszych amerykańskich sojuszników jako solidny i przewidywalny partner. Ostatnio Donald Trump po raz kolejny wskazał Polskę jako kraj, który poważnie traktuje zobowiązania sojusznicze i z sukcesem reformuje siły zbrojne. Istotą partnerstwa jest wzajemne podmiotowe traktowanie oraz dialog, dlatego bardzo sceptycznie podchodzę do informacji o jakiś naciskach czy próbach stawiania ultimatum.

Rząd przedstawił protestującym w Sejmie opiekunom osób niepełnosprawnych pewne rozwiązania, jednak propozycje te zostały odrzucone. Padły słowa, że oczekiwano „żywej gotówki”. W dodatku pojawił się komentarz, że skoro rząd przedstawia takie propozycje, to Jarosław Kaczyński też mógłby zamiast wynagrodzenia otrzymywać „np. 10 kg karmy dla kota i do tego podpaski”. Czy w sytuacji, gdy wychodzą takie emocje, kompromis jest możliwy do osiągnięcia?

Rząd premiera Mateusza Morawieckiego bardzo poważanie traktuje projekty społeczne. Naszym celem jest budowa państwa solidarnego – to znaczy takiego, które wspiera osoby znajdujące się w trudnej sytuacji. Do tej grupy zaliczają się bez wątpienia osoby niepełnosprawne oraz ich rodziny. Dlatego premier Morawiecki zaproponował rozwiązania legislacyjne, wychodzące naprzeciw oczekiwaniom osób niepełnosprawnych. Wśród tych propozycji znalazły się również odpowiedzi na postulaty protestujących w Sejmie. Po pierwsze, podniesiona zostanie renta socjalna do poziomu najniższej emerytury tzn. do 1029 zł. To oznacza łączny wzrost tego świadczenie o 39 proc. w ciągu ostatnich dwóch lat. Po drugie, niepełnosprawni otrzymają możliwość bezpłatnego korzystania z różnego rodzaju świadczeń oraz medykamentów w kwocie nie mniejszej niż 520 zł miesięcznie. Lista bezpłatnych produktów medycznych takich jak protezy, cewniki, pieluchomajtki czy ortezy sięga blisko 100 pozycji. Jest to realne wsparcie finansowe, dlatego, że dzięki tej pomocy, rodziny osób niepełnosprawnych będą mogły zaoszczędzić wymierne środki w budżecie domowym.

Podane wyżej przykłady są dowodem otwartości na dialog i empatii rządu. Natomiast niestety pojawiają się politycy, ale nie tylko, którzy próbują instrumentalnie wykorzystywać tę sytuację oraz cynicznie podgrzewać nastroje. Stałoby się fatalnie, gdyby w tej ważnej sprawie emocje wzięły górę nad merytoryczną dyskusją.

Pisaliśmy na łamach portalu wPolityce.pl o odwołaniu kandydatury prof. Jana Szyszko na prezydenta COP24. Skąd ta decyzja?

Powołanie pełnomocnika rządu wiceministra Michała Kurtyki na to stanowisko było niezbędne, aby szczyt został przygotowany w jak najlepszy, najbardziej efektywny sposób. Zadania związane z przygotowaniami do COP24 mają charakter horyzontalny, angażują różne ministerstwa, przede wszystkim Ministerstwo Środowiska i Ministerstwo Energii, ale wkraczają także w kompetencje innych resortów. Dlatego potrzebna była osoba, który aktualnie pracuje dla rządu, jest jego członkiem, bo to gwarantuje sprawne rozwiązanie wszystkich kwestii, które będą musiały być załatwiane pomiędzy ministerstwami. Dlatego należy podkreślić, że w tej zmianie chodziło wyłącznie o kwestie merytoryczno-techniczne.

Rozmawiał Adam Kacprzak

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ