Wrocławska spółka, raj i gruba kasa ! Czy to lekkie zawirowanie dla inwestorów czy raczej drugie „Amber Gold”


Prokuratura Krajowa oficjalnie potwierdza, że otrzymała zawiadomienie od Komisji Nadzoru Finansowego w sprawie niejasnych działań b. członków zarządu wrocławskiej spółki GetBack. O sprawie piszą wszystkie ważniejsze media w Polsce, które zajmują się gospodarką. I pytają, czy to lekkie zawirowanie dla inwestorów czy raczej drugie „Amber Gold”.

Przypomnijmy, że w ubiegłym tygodniu GetBack podał do publicznej wiadomości informację o rzekomo prowadzonych rozmowach z Bankiem PKO BP SA oraz Polskim Funduszem Rozwoju S.A. Jak twierdził GetBack – trwały negocjacje, w efekcie których spółka mogła otrzymać finansowanie kredytowo-inwestycyjne w wysokości ok. 250 mln zł. Najpierw informacji zaprzeczył PFR i poinformował w komunikacie, że Fundusz otrzymał drogą korespondencyjną od prawnika spółki GetBack S.A. „pewne informacje o spółce”. Informacje o rozmowach zdementował też Bank PKO BP. W związku z tym KNF złożyła zawiadomienie do prokuratury i zwróciła się o pomoc do ABW. Zażądała też od Giełdy Papierów Wartościowych zawieszenia obrotu wszystkimi instrumentami finansowymi wyemitowanymi przez spółkę GetBack S.A. Eksperci szacują, że jeśli spółka upadnie to jej inwestorzy mogą stracić nawet 2 mld zł.

Zawiadomienie, które złożono na dwóch byłych już członków zarządu dotyczy art. 100 ust. 1 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o ofercie publicznej i warunkach wprowadzania instrumentów finansowych do zorganizowanego systemu obrotu oraz o spółkach publicznych i z art. 183 ust. 1 ustawy z dnia 29 lipca 2005 r. o obrocie instrumentami finansowymi.

Teraz okazuje się, że spółka, która zajmuje się odzyskiwaniem wierzytelności, sama ma problemy ze spłatą zobowiązań.

Jak poinformował portal bankier.pl tydzień temu przypadał termin wypłaty kuponu jednej z notowanych na giełdzie serii obligacji GetBacku wartych ponad 16 mln zł. Spółka jednak nie spełniła swojego obowiązku i po raz kolejny udowodniła, że jest niewypłacalna i nie ma pieniędzy na bieżące regulowanie zobowiązań. Posiadacze obligacji spółki planują też protesty pod siedzibą GetBacku.

Zgodnie z informacjami zawartymi na stronie spółki ponad 60 proc. jej akcji jest w posiadaniu spółki DNLD Holdings S.à.r.l. , która ma siedzibę w Luksemburgu. Ta z kolei jest zależna od DNLD L.P. zarejestrowanej w St. Helier na wyspie Jersey czyli na Wyspach Normandzkich w tzw. europejskim raju podatkowym.

B. zarząd GetBacku uspokaja i zapewnia, że jest plan na spółkę. Niedawno odwołany prezes podkreśla również, że podtrzymuje swoje stanowisko, co do prowadzonych rozmów z Bankiem PKO BP oraz PFR. Jak podkreślił w opublikowanym oświadczeniu – to on oczekuje wyjaśnienia sytuacji od Komisji Nadzoru Finansowego.

Grupa GetBack działa w branży zarządzania wierzytelnościami – m.in. ich nabywaniem, a także prowadzeniem procesu dochodzenia wierzytelności.

Na początku kwietnia spółka informowała też o założeniu fundacji. Jak czytamy na jej stronie i internetowej:

„Fundatorem organizacji jest GetBack, ale zapowiada, że wybrane przypadki medyczne będzie leczyć przy współpracy z organizacjami żydowskimi z całego świata. – Chcemy wykorzystać najnowocześniejsze zdobycze technologiczne aby pomagać dzieciom, którym nie dałoby się pomóc w kraju. Co ważne – ta współpraca nie tylko pozwoli powrócić do zdrowia najbardziej potrzebującym, ale mamy nadzieję, że wpłynie także korzystnie na relacje polsko-żydowskie” – informował Konrad Kąkolewski ówczesny prezes spółki, odwołany kilka dni temu w związku z zamieszaniem wokół GetBack.

Przypomnijmy, że GetBack powstał w 2012 r. jako firma skupująca długi spółek związanych z Leszkiem Czarneckim. Dwa lata później GetBack został kupiony przez Idea Bank, którego właścicielem jest grupa kapitałowa Getin Holding S.A. Leszka Czarneckiego. W połowie 2016 r. bank sprzedał 100 proc. swoich akcji.

magda.gron@swsmedia.com.pl

tekst opublikowany w GPC

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ