Kandydaci na urząd przezydenta Wrocławia

Dutkiewicz i Zdrojewski.jpg
Fot.: Łukasz Giza ( Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego)


Być może panowie Bogdan Zdrojewski i Rafał Dutkiewicz, w sprawie najbliższych wyborów samorządowych już się dogadali. Z oczywistych względów poza mediami.

Prezydent Rafał Dutkiewicz po wyborach w 2014 roku, wygrał dopiero w drugiej turze, i to niewielką przewagą. Wówczas wyborcy podzielili się na wierzących i nie wierzących w jego polityczną siłę i roztropność. Teraz zapewne nie zaryzykuje swojego nazwiska na długiej liście potencjalnych prezydentów ale zależy mu, na kontynuacji metropolitarnego dzieła.

Któż mógłby gwarantować obrany kurs? Kandydat .Nowoczesnej Michał Jaros, nie widzi takiej potrzeby, chce aby Wrocław stał się “Stolicą lepszej pracy”. Jaros wie, że jeśli zostanie prezydentem Wrocławia, każdy z nas do roku 2023 osiągnie równowagę pomiędzy życiem prywatnym a zawodowym. Jaros, mimo sławnej volty  pana prezydenta nie będzie jego sukcesorem.

Podobnie jak europoseł Kazimierz Michał Ujazdowski, który zastąpił Prof. Alicję Chybicką, wszedł w buty Grzegorza Schetyny i całkiem zgrabnie obrał taktykę totalnej opozycji. Nic nowego, nic ciekawego i dla obecnego prezydenta poważnego. Tym bardziej, że retoryka nastawiona na anty-PIS nie powie nic więcej wyborcom, co już było powiedziane. Parlamentarzysta, po przegranej we Wrocławiu, zapowiedział powrót do nauczania na uczelniach. Takie zapowiedzi osłabiają kandydata, on… już się widzi wśród studentów.

Poseł Mirosława Stachowiak-Różecka, która w poprzednich wyborach osiągnęła rzecz wydawało się nieprawdopodobną. Zmusiła prezydenta do tłumaczenia się przed wyborcami z nieudanych inwestycji. Prezydent posłuchał jej i po wygranych wyborach – co prawda tylko na kilka tygodni – otworzył nieco “swój dwór i dopuścił lud do swojego majestatu”. Kandydatka PIS zapowiada wnikliwą analizę w Ratuszu, toteż poparcia obecnego włodarza nie będzie.

Jerzy Michalak, dzisiaj wicemarszałek zarządu, kiedyś zasiadał w Klubie Prezydenta Rafała Dutkiewicza. Jest młody, dynamiczny, bystry, z dużą wiedzą samorządową i prawniczą. Ale o głosy musi walczyć z rekomendacją DRS, choć jeszcze niedawno wydawało się, że poparcie prezydenta Dutkiewicza jest kwestią czasu.

Jest jeszcze kandydat niezależny, Robert Butwicki, przedsiębiorca namaszczony przez Kornela Morawieckiego. Już na wstępnie zapowiedział, że Wrocławiowi potrzebny jest silny niezależny prezydent, który nie musi słuchać żadnych dyrektyw partyjnych i sugestii wpływowych lokalnych koterii. Zatem, i ta kandydatura nie będzie brana pod uwagę.

Mamy jeszcze Jacka Sutryka. Niewiele mówi i zapewne nie odważy się położyć na szali stanowiska w departamencie UM i niepewnego fotela w Ratuszu. Jako jedyny ma poparcie Rafała Dutkiewicza ale zwleka z decyzją. Pytanie brzmi? Czy to jest umówione, czy świadome działanie, obliczone na wysunięcie innego gracza?! Wytrawnego, elokwentnego, rodowitego wrocławianina. Taki, który nigdy nie wdawał się w bazarowe pyskówki? Być może obserwowana od kilku miesięcy nadaktywność europosła, obliczona jest na oswajanie mieszkańców z osobą starego/nowego prezydenta? Wszak wypowiedzi, zwłaszcza od zmiany kandydatów, uprawniają do zastanowienia się, co jest grane?

Bogdan Zdrojewski nie poparł Kazimierza Michała Ujazdowskiego a część wrocławskich intelektualistów odcięła się od decyzji Schetyny i patrzy z nadzieją na ruch Zdrojewskiego, ten  dyplomatycznie odpowiada: “musimy szukać opcji, które będą poszerzały elektorat, ale nie będą budziły kontrowersji”.

 

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ