Sfrustrowany Mazguła atakuje prezesa PiS: “Jak taki nieudacznik, zwykła fajtłapa mogła nas, jako naród, tak sponiewierać i upodlić?”


Jak taki nieudacznik, zwykła fajtłapa bez umiejętności prowadzenia samochodu, konta bankowego mogła nas, jako naród, tak sponiewierać i upodlić? Gra Pan wszystkim, ubliża Polakom, dzieli ich— zaatakował prezesa PiS Adam Mazguła, wylewając żółć w swoim wpisie na Facebooku.

Pretekstem do natarcia było dla Mazguły wydarzenie z 1 maja.

Panie J. Kaczyński, 1 maja znowu faszyści, ochraniani przez Pańską PiS-owską policję, maszerowali przez Warszawę, unosząc dumnie swoje wielkie flagi. Nad miastem, które tacy sami faszyści zrównali z ziemią w 1944 r. Zamordowali przy okazji setki tysięcy warszawiaków. A Pan siedzi w swoim bunkrze na Nowogrodzkiej i się cieszy?

— rozpoczął swój „list” Adam Mazguła, przechodząc do długich wywodów, pełnych absurdalnych insynuacji i oskarżeń.

Władza w Pańskim wydaniu – to szczucie i dzielenie ludzi. Czy cokolwiek zrobił Pan w swoim życiu bez oglądania się na słupki sondaży? Czy cokolwiek zrobił Pan zgodnie z obowiązującym prawem? Odkąd, za pomocą kłamstw wyborczych, doszedł Pan do władzy, staram się zrozumieć, jak to się mogło stać?

— dodał Mazguła.

I tutaj tkwi sedno. Frustracja totalnej opozycji, KOD-owców, Obywateli RP i wszelkie maści przeciwników rządu nie przeminęła. Oderwanie tych środowisk od rzeczywistości nie pozwala im zrozumieć, dlaczego obywatele wybrali PiS i dlaczego partia Jarosława Kaczyńskiego nadal cieszy się wysokim poparciem społecznym.

A skoro czegoś nie da się zrozumieć, to najłatwiej użyć mechanizmy wyparcia. Mazguła atakuje więc prezesa PiS za pomocą najbardziej absurdalnych insynuacji i wyjątkowo chorych oskarżeń. Odnotujemy kilka z nich.

Im więcej o Panu wiem, tym bardziej jestem zdumiony, jak Pan mógł oszukać większość społeczeństwa. Nie mam wątpliwości – żeby tego dokonać, trzeba było mieć doświadczenie i niejeden przekręt na sumieniu. Takie nauki zwykle wynosi się z domu, dorastając w przekonaniu, że prawo jest na usługach tych, którzy mają władzę. Problem tkwi tylko w tym, jak do tej władzy dojść. Ale Pan wie, że nie liczy się droga, liczy cel

— napisał żołdak Jaruzelskiego.

Zaczął od ataku na rodziców Jarosława Kaczyńskiego, posądzając o jakieś konotacje z PRL-owską władzą. Powtórzył też kuriozalne tezy totalnej opozycji o spółce Srebrna i rzekomym tuszowaniu „przekrętów PiS”.

Wyjątkowo podłe w wynurzeniach Mazguły jest skierowanie swojej agresji wobec wyborców PiS.

Panie J. Kaczyński – myślę, że zrozumiał Pan po wielokrotnie przegranych wyborach, że mądrzy ludzie nigdy Pana nie wybiorą. Wszyscy widzieli, że Pan kłamie, oszukuje, buduje mafijne powiązania, a jedyną Pańską stałą cechą jest unikanie odpowiedzialności. Dlatego skierował się Pan, jak każdy rasowy bolszewik, do mas robotniczo-chłopskich, ludzi słabo wykształconych, otumanionych wiarą, ludzi podatnych na manipulację, że wszyscy są winni ich niskiej pozycji społecznej, tylko nie oni sami. (…) Kupuje Pan wszystkich, którzy są potrzebni dla ciągłości władzy. Tak postępuje Pan w programie 500+ czy niebotycznych dotacjach dla Kościoła

— obrażał Mazguła.

Jednak przekroczeniem wszelkich granic są słowa o katastrofie smoleńskiej! Żołdak Jaruzelskiego ma czelność obarczać Jarosława Kaczyńskiego odpowiedzialnością za 10 kwietnia!

Organizując żywiołowy, nieprzygotowany lot do Katynia, chciał Pan patriotycznego rozpoczęcia prezydenckiej kampanii wyborczej, a z pewnością przyczynił się Pan do śmierci 96 osób. Ale i to potrafił Pan przekuć na sukces wyborczy. Stało się tak, dlatego że ludzie uczciwi współczuli i trwali w pamięci dla ofiar wypadku bylejakości, nieudacznictwa i chciejstwa. A Pana żałoba – to dalsza walka o władzę (…). Nawet po 8 latach wyjmuje Pan ofiary tej katastrofy z trumny – dla polityki i dla wiary. Bo może uda się zrobić aferę z czyjejś urwanej ręki złożonej w innym grobie.

— atakował w obrzydliwy sposób Adam Mazguła.

Mnie nurtuje inna kwestia: jak taki nieudacznik, zwykła fajtłapa bez umiejętności prowadzenia samochodu, konta bankowego mogła nas, jako naród, tak sponiewierać i upodlić? Gra Pan wszystkim, ubliża Polakom, dzieli ich. (…) Zniszczył Pan demokrację i zniszczył podstawowy akt prawa w Polsce – konstytucję, bo nie chce Pan ograniczeń dla swojej ciężko zdobytej władzy. Nie chce Pan unii, bo, jak ma Pan w zwyczaju, nie ma Pan potrzeby liczenia się ze zdaniem innych. Domaga się Pan ochrony nieuleczalnych płodów, ale nie wzrusza Pana los niepełnosprawnych. To jest Pańskie oblicze hipokryzji

— można przeczytać w tych kuriozalnych wywodach.

Na koniec Mazguła powraca do obsesji nt. „faszystów”.

Jeśli dzisiaj znowu maszerują przez Warszawę faszyści w braterskim przymierzu z policją, to znak, że nie cofnie się Pan przed żadnym draństwem w stosunku do Polaków; znak, że jest Pan nieodpowiedzialny i obłąkany, choć rości Pan sobie prawa do bycia przywódcą. Życzę Panu, żeby naród osądził go w szybkim tempie, bowiem Pana też obowiązuje prawo i sprawiedliwość

— napisał były wojskowy.

Trzeba przyznać, że Adam Mazguła przeszedł tymi wynurzeniami samego siebie. Takiego ładunku frustracji, złości, agresji i obrzydliwej fobii dawno nie czytaliśmy. Czy w końcu dotrze do niego, jak bardzo oderwał się od rzeczywistości?

wpolityce.pl/Facebook

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ