Skandal! Handel ludźmi na Dolnym Śląsku ?

CBS.jpg

Poseł Wojciech Murdzek złożył do Ministra Sprawiedliwości interpelację dotyczącą gangu sutenerów, który CBŚP odkryło na Dolnym Śląsku. Resort odpowiada: Organy ścigania działają.

Przypomnijmy, że niedawno policjanci z Dolnego Śląska rozbili zorganizowaną grupę przestępczą zajmującą się handlem ludźmi i sutenerstwem. Jak informowali śledczy zatrzymano osiem osób, w tym trzy kobiety. Szefowie grupy – zdaniem policji – mogli zarobić na przestępczym procederze milion złotych. Grupę rozpracowywano od 2015 r.

Do pracy werbowano kobiety w trudnej sytuacji finansowej, a zdarzało się też, że stosowano wobec nich przemoc fizyczną. Po każdej wykonanej usłudze dziewczyny zatrudniane w agencji towarzyskiej zmuszane były do rozliczeń finansowych – mówiła Iwona Jurkiewicz z CBŚP. W mieszkania podejrzanych sutenerów zaleziono m.in. broń palną, paralizator, kij baseballowy i marihuanę. Zabezpieczono też 160 tys. zł.

Sprawą zainteresował się świdnicki poseł Wojciech Murdzek, który to parlamentu startował z listy PiS-u. Poseł złożył w tej sprawie interpelację do ministra sprawiedliwości, bo chce się dowiedzieć, jakie czynności w celu zapobiegania handlu ludźmi podejmuje resort oraz jak zamierza skutecznie walczyć z tego typu mafiami.

Podsekretarz stanu w resorcie Marcin Warchoł podkreślił, że handel ludźmi jest zbrodnią ściganą z oskarżenia publicznego z urzędu. A jakiś czas temu w wyniku nowelizacji kodeksu karnego artykuł określający przestępstwo handlu ludźmi został dodany do rozdziału przestępstw przeciwko wolności.

– Celem tej zmiany było przede wszystkim uporządkowanie zakresu kryminalizacji niezwykle szkodliwego i rozbudowanego zjawiska handlu ludźmi i potrzeba lepszego dostosowania regulacji polskiej do standardów międzynarodowych ratyfikowanych przez Polskę. Nowelizacja przede wszystkim wprowadziła kodeksową definicję handlu ludźmi i uchyliła wcześniejsze rozwiązania w tym względzie – zauważa Marcin Warchoł. Zmieniła także kodeksowe umiejscowienie przestępstwa handlu ludźmi, co przyczyniło się do właściwszego określenia dobra rodzajowego, gdyż wcześniejsze rozwiązanie uznające handel ludźmi za zamach na porządek publiczny było słusznie krytykowane w doktrynie – dodaje wiceminister. Zdaniem resortu sprawiedliwości przepisy w tym zakresie są dobre, a zwiększenie efektywności ścigania takich występków, uzależnione jest od prawidłowego stosowania prawa przez powołane do tego organy ścigania. I nad tym resort zamierza pracować.

Przypomnijmy, że śledztwo w sprawie działalności grupy prowadzi Dolnośląski Wydział Zamiejscowy Departamentu ds. Przestępczości Zorganizowanej i Korupcji Prokuratury Krajowej we Wrocławiu. Prokuratorzy z tego wydziału postawili zatrzymanym zarzuty związane z kierowaniem i udziałem w zorganizowanej grupie przestępczej, handlem ludźmi, czerpaniem korzyści z cudzego nierządu, posiadaniem broni palnej i znacznej ilości narkotyków.

Mogłoby się wydawać, że w XXI wieku handel ludźmi to problem marginalny. Nic bardziej mylnego – to jeden z najbardziej dochodowych, nielegalnych interesów na świecie. Polska policja o tym procederze przypomina szczególnie przed wakacjami, gdy studenci planują wakacyjne wyjazdy za granicę.

 

Z tego powodu warto przypomnieć, że w Europie wciąż kwitnie handel ludźmi. Według Międzynarodowej Organizacji Pracy, na świecie jest ponad 12 mln ludzi, które padają ofiarami grup przestępczych. O tym, jak wygląda proceder handlu ludźmi mówiła dziennikarzom kilka lat temu Monika Sokołowska z Komendy Głównej Polski, która zajmowała się walką z handlem ludźmi: „Pamiętam Bułgarkę, która pracowała na ulicy. Upodlona, gwałcona, bita, zdecydowała się zgłosić na policję. Po godzinie przesłuchania dzwoni jej telefon. Prosi o możliwość odebrania i słyszy swoje dziecko, i płaczącą matkę, z którą je zostawiła w Bułgarii. Matka mówi jej, że musi wrócić tam, gdzie była, bo inaczej zostaną zabici” – podkreśliła.

Według statystyk MSWiA, w Polsce status osoby pokrzywdzonej w wyniku handlu ludźmi ma rocznie ok. 100 osób. Jak podkreśla resort, ofiarami handlu ludźmi są najczęściej osoby młode, niewykształcone i bezrobotne. Najczęstsze formy tego procederu to wykorzystywanie seksualne. Wśród ofiar są również kobiety z innych krajów. – Przez nasz kraj przecinają też szlaki tranzytowe z Europy Wschodniej i Azji – czytamy na stronie MSWiA.

Jak szacują światowe organizacje handel ludźmi to obok nielegalnego handlu bronią jeden z najbardziej intratnych interesów. Roczny obrót pieniędzy z tego procederu sięga 32 miliardów dolarów rocznie. Póki co policja nie podaje, czy kobiety pracujące w seksualnej korporacji były zmuszane do prostytucji.

gpc

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ