Wanda Bilnik: Po ojcu mam tyko kieszonkowy zegarek

Serce mocno mi zabiło, kiedy na początku roku, w Naszym Dzienniku przeczytałam  informację o możliwości odbioru osobistych rzeczy więźniów niemieckich obozów, mówi Wanda Bilnik, córka żołnierza Armii Krajowej, którego ostatni raz widziała mając cztery lata. Wiedziałam kiedy i jak zginął ale nie wiedziałam, że czeka na mnie jego piękny, kieszonkowy zegarek.

Dzięki pracownikom wrocławskiego IPN, już 12 lipca br., mogłam osobiście pojechać do Bad Arolsen, gdzie znajduje się Międzynarodowa Służba Poszukiwań. Jest tam największe na świecie archiwum danych osobowych z czasów II wojny światowej, gromadzące pod auspicjami Międzynarodowego Czerwonego Krzyża, wiele danych ofiar prześladowań, osób przemieszczonych, jeńców, robotników przymusowych i ofiar obozów koncentracyjnych.

Jeśli ktokolwiek w Polsce nie wie nic o swoich bliskich, warto zadzwonić do pani Małgorzaty Przybyła, pracownika Międzynarodowej Służby Poszukiwań oraz przejrzeć ich stronę, prowadzona również w języku polskim,  https://www.its-arolsen.org/pl/

Wanda Bilnik odebrała kieszonkowy zegarek ojca Czesława Bilnika, który zginął 3 maja 1945, w dzień wyzwolenia Europy, na wodach Zatoki Lubeckiej na statku Cap Arcona. Alianckie myśliwce zbombardowały wówczas dwa niemieckie statki. 11800 więźniów obozu koncentracyjnego „Neuengamme”  było zamkniętych na dolnych pokładach, uratowało się około 350-ciu. Dzisiaj o tej katastrofie mówi się w kategoriach zbrodni wojennej ale tematu nie nagłaśnia. Z trzech statków, cało uszedł jeden, który odpowiedział na wezwanie myśliwców i wywiesili białą flagę.

Z dokumentów udostępnionych przez Międzynarodową Służbę Poszukiwań (ITS)  wynika, że 17 lutego 1944 roku, Czesław Bilnik jako więzień polityczny został przewieziony przez Służbę Bezpieczeństwa do niemieckiego obozu koncentracyjnego Gross Rosen. Tam wzięto od niego w depozyt kieszonkowy zegarek. W marcu tego samego roku został deportowany do obozu koncentracyjnego „Neuengamme” Jego obozowy numer 27 123.

Artykuł powstał dzięki wsparciu programu „Dolny Śląsk Pamięta” przez Fundację KGHM

PODZIEL SIĘ

ZOSTAW ODPOWIEDŹ