Jacek Karnowski: Skąd ta afera? Wielu zapomniało, czym jest i do czego jest zdolna ubecja. A to nie jest zabawa, ale walka o wszystko

Pewien mądry, doświadczony człowiek z pokolenia NZS-u skomentował aferę KNF/Czarneckiego następująco: to wina waszego pokolenia, bo wielu z was nie wie tak naprawdę, czym była i czym jest ubecja. Nie wiecie, do czego są zdolni, nie znacie ich czekistowskiej mentalności.

Trudno się nie zgodzić. Bo każdy, kto ma elementarną wiedzę o najnowszej historii Polski, pomyślałby dwa razy, zanim wszedłby w jakikolwiek kontakt z reżyserem tej operacji. Bo nawet podanie ręki może być ryzykowne, a każde słowo wykorzystane przeciwko Tobie. A tu mieliśmy nie tylko rozbudowaną relację, ale i rozmowy prowadzone w przekonaniu, że zbudowało się jakiś rodzaj „partnerstwa”. Dziecinada. Podszyta zapewne pychą w związku z szybkim awansem, a w szerszym planie z faktem, że i postkomuniści, i III RP przegrali. Skoro przegrali, myśli wielu, to widocznie nie są tacy groźni. Do tego – jak przystało na ludzi przeszkolonych – umieją być, mili, czarujący, pełni atencji.

To jest szerszy problem, o którym już nie raz i nie dwa pisaliśmy na łamach naszego portalu. Bo to nie jest zabawa. To poważna gra o Polskę, o jej teraźniejszość i przyszłość. Gra o wymiarze międzynarodowym, także kontynentalnym. Tymczasem dla wielu ludzi także z tzw. „naszej strony” ważniejsze są miny, pozy, środowiskowe konstelacje, tanie kalkulacje. Do tego to przekonanie, że starcia można uniknąć, że da się jakoś obejść to wyzwanie, idąc na skróty albo zbaczając z drogi. Otóż nie da się.

I nigdy o tym nie zapominajmy, choćby karta szła rewelacyjnie.

autor: Jacek Karnowski

źródło: wpolityce.pl

PODZIEL SIĘ