Leszek Żebrowski: Może dojść do próby sił…Czy suwerenność Polski jest zagrożona?

Czy suwerenność Polski jest zagrożona? Kto i dlaczego podsyca podział społeczeństwa polskiego? Dlaczego mainstreamowe media mówiąc o demokracji, przedstawiają jedynie słuszny lewacki kierunek? A narodowość i idea wolnościowa, którą znamy już od I Rzeczypospolitej jest krytykowana i pokazywana jako negatywne zjawisko?

To najważniejsze zagadnienia poruszane na wczorajszej debacie zorganizowanej przez klub Pobudka – Klucz we Wrocławiu przez Leszka Żebrowskiego. Pisarz i publicysta w dość lapidarny sposób przedstawił słuchaczom dzieje państwowości polskiej i narodu polskiego.

Od czasów Władysława Łokietka mamy swój znak, mamy orła który nas jednoczy. W wieku XV i XVI stworzyliśmy ustrój unijny, mówi Żebrowski. – Była to formuła łączenia się państw i społeczeństw na różnym poziomie w taki sposób, że starszy, silniejszy i bardziej rozwinięty przyjmuje do swojego organizmu państwowego tego słabszego, z takimi samymi prawami.

Gość Pobudki, zastanawiał się czy współczesne społeczeństwo zdolne jest do obrony swojej tożsamości, swojego języka i ojczyzny. – Nie było dekomunizacji po ’89 i to było jedno z największych nieszczęść dla Polski.

Leszek Żebrowski przywołał odezwę do żołnierzy kpt. Jerzego Pilasińskiego która jest testamentem politycznym. – Kpt. pisał o tamtej zniewalanej Polsce przez komunizm – ale dzisiaj ona się niewiele różni, bo ten komunizm z Polski w ogóle nie wyszedł, że obraz Polski obecnej, to niewola w masce wolności.

Mamy nierozliczone zbrodnie komunistyczne i lobby żydowskie w polskim rządzie, które ma kłopot z naszym Marszem Niepodległości – wydarzeniem cyklicznym, nie mającym precedensu w Europie. Jak duży to kłopot słyszymy z ust naczelnego rabina Polski Michaela Schudricha “to faszyzm i hańba” i Jonnego Danielsa, który zna “wiele osób, które wyjechały z Warszawy, bo są przerażeni Marszem”.

Władze w Warszawie i rząd zawłaszczył nam Marsz Niepodległości i w świat poszedł taki obraz a naprawdę było tak, że organizatorzy “pozwolili” przejść oficjelom, potem była duża przerwa a dopiero przeszedł właściwy Marsz Niepodległości. – W sferze propagandowej zrobiono rzecz wyjątkowo obrzydliwą. Zabrano nazwę, odcięto się od organizatorów (…) ile zyskali by, gdy stanęli na początku razem z organizatorami, gdyby prezydent Andrzej Duda wziął racę w rękę i powiedział HGW – a masz podła babo. My tu będziemy sobie palić, a ty spróbuj nas aresztować za to. Przywitałby się z ludźmi, i powiedział: jestem z wami. Ile by zyskał?! (…) W przyszłym roku może dojść do próby sił, bo na 11 listopada zapowiadany jest marsz rządowy.

PODZIEL SIĘ