Szpitale coraz bardziej hałaśliwe

W szpitalach jest coraz głośniej, co odbija się na zdrowiu lekarzy i pacjentów – informuje pismo ”BMJ”.

Badania przeprowadzili naukowcy z King`s College London oraz University of the Arts London (UAL). Jak wykazali, poziom hałasu rejestrowany w szpitalach regularnie przekraczał międzynarodowe zalecenia. Nawet na oddziale intensywnej opieki medycznej (OIOM), gdzie przebywają osoby w najcięższym stanie, odnotowywano natężenie dźwięku rzędu 100 decybeli – takie jak przy głośnym słuchaniu muzyki przez słuchawki.

Wiadomo, że panujący w szpitalach hałas utrudnia komunikację pomiędzy personelem, powoduje irytację i zmęczenie oraz wpływa negatywnie na jakość i bezpieczeństwo opieki nad pacjentami. Wywołany hałasem stres pogarsza wydajność i dobre samopoczucie pracowników, przyczyniając się do wypalenia zawodowego.

Autorzy podkreślają, że hałas może również wpływać na zdolność pacjenta do odpoczynku, leczenia i regeneracji, zwiększać stres wywołany hospitalizacją, nasilać wrażliwość na ból, podnosić ciśnienie krwi i pogarszać stan psychiczny Przy tak zwanej ”psychozie OIOM-u” pacjenci mogą zachowywać się jak paranoicy, widzieć i słyszeć nieistniejące rzeczy.

Hałas utrudnia także sen – co jest szczególnie wyraźne w przypadku odgłosów wydawanych przez aparaturę (ludzkie głosy mniej przeszkadzają). Hałas wpływa także na szybkość powrotu do zdrowia po hospitalizacji – na przykład pacjenci, u których wykonywano koronarografię w szczególnie hałaśliwym okresie częściej byli hospitalizowani powtórnie, niż pacjenci leczeni w cichszych okresach.

Bywa, że pacjenci przebywający w szpitalu przez kilka dni czują się tak osaczeni i zestresowani z powodu hałasu, że chcą być jak najszybciej zwolnieni do domu, co zwiększa ryzyko urazu i powtórnej hospitalizacji.

Jak zaznaczają naukowcy, hałas często jest nieprawidłowo powiązany z wysokim poziomem ciśnienia akustycznego (SPL), inaczej mówiąc z dużą głośnością. Tymczasem na przykład kapiące krany czy skrzypiące drzwi mogą wytwarzać niskie wartości SPL, ale subiektywnie wydają się drażniąco głośne. Szczególnie niepokojące są dźwięki niezidentyfikowane, o które w szpitalu nietrudno. Dlatego potrzebne jest nowe podejście, do „krajobrazu dźwiękowego”.

W szpitalach jest wiele potencjalnych źródeł hałasu. Alarmy, telewizory, piszczące koła wózków, dzwoniące telefony, personel, odwiedzający. Jednak nie wszystkie dźwięki są postrzegane przez pacjentów jako hałas – niektórzy uważają na przykład dźwięk wózka rozwożącego herbatę za przyjemny, kojarząc go z otrzymywaniem ciepłego napoju. Dla niektórych pacjentów OIOM-u dzwoniące telefony to sygnał, że nie są sami. Dlatego konieczne są dalsze badania nad percepcją hałasu przez pacjentów.

Zdaniem autorów pacjenci i ich rodziny potrzebują jasnych informacji o prawdopodobnym poziomie hałasu, by móc się przygotować i rozważyć proste rozwiązania – jak zatyczki do uszu czy słuchawki z własnym wyborem treści audio. Potrzebna jest także edukacja personelu oraz rozwiązania w rodzaju systemów ostrzegania przed hałasem, paneli dźwiękochłonnych oraz maskowanie dźwięków – tworzenie przyjemnego tła dźwiękowego, dzięki któremu niepożądane odgłosy i rozmowy trudniej zauważyć.

Podobne problemy zidentyfikowano wcześniej w biurach, zwłaszcza typu „open space”, a zebrane tam doświadczenia da się przynajmniej częściowo wykorzystać również w szpitalach. (PAP)

Autor: Paweł Wernicki

źródło: naukawpolsce.pap.pl/

PODZIEL SIĘ